W bośniackim mieście ponad 300 osób ma ołów we krwi. Wśród nich są dzieci

Jak donosi Reuters, kanadyjska firma Dundee Precious Metals (DPM) przejęła kopalnię we wrześniu 2024 roku, wykupując poprzedniego właściciela – brytyjski Adriatic Metals. Gdy pod koniec roku przeprowadzono pierwsze badania krwi wśród mieszkańców, wyniki okazały się niepokojące: u 17 z 44 osób mieszkających w pobliżu zakładu przetwórczego stwierdzono podwyższony poziom ołowiu. 

Dzieci z ołowiem we krwi

Kolejne testy przeprowadzone przez instytuty zdrowia w Zenicy i Sarajewie objęły szerszy krąg mieszkańców i wykazały obecność metalu u ponad 300 osób, w tym u dzieci.

Zobacz wideo Rosyjskie flagi i zdjęcia Putina. Bośniaccy Serbowie wyrazili poparcie dla Rosji podczas demonstracji

Według raportu miejscowego centrum zdrowia wyniki nie wskazują na ostre zatrucie, lecz na długotrwałą ekspozycję na niskie stężenia ołowiu. U 13 proc. zbadanych poziom przekroczył 5 mikrogramów na decylitr krwi – próg, powyżej którego WHO zaleca zidentyfikowanie i wyeliminowanie źródła narażenia. Ołów wykryto również w glebie na okolicznych gospodarstwach, zmuszając rolników do wstrzymania zasiewów.

Skąd pochodzi ołów? Firma zaprzecza, złożono zawiadomienie

W środę (6 maja) cztery bośniackie organizacje ekologiczne złożyły zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury kantonu Zenica-Doboj – zarówno przeciwko DPM, jak i regionalnym urzędnikom, którym zarzucają bezczynność.

Firma odrzuca odpowiedzialność, ale zadeklarowała współpracę z władzami i sfinansowała część badań. „Kwestie środowiskowe i zdrowotne należy oceniać na podstawie rzetelnej analizy eksperckiej, bez przesądzania o odpowiedzialności” – napisała spółka w oświadczeniu przesłanym agencji.

Problem w tym, że nikt nie wie, skąd pochodzi ołów. Region od dziesięcioleci jest eksploatowany górniczo, a wcześniej podobnych badań krwi nie prowadzono – trudno więc ustalić, czy metal pojawił się wraz z nową kopalnią, czy tkwił w ziemi i wodzie od lat.

„Ktoś musi za to odpowiedzieć”

Rodzina Ahmedović, mieszkająca tuż przy zakładzie przetwórczym, hoduje krowy i uprawia ziemię od pokoleń. Obecnie musi wstrzymać siewy. Mieszkańcy chcą przede wszystkim jednego: odpowiedzi. – Nie wiemy, kto jest winny, ale ktoś musi odpowiedzieć za to, że truje dzieci i naszych obywateli – powiedziała prawniczka Emina Veljović.

Udział