W sobotę wieczorem osoby spacerujące z psem ul. Płocką w Ciechanowie znalazły fragment dłoni. Odkrycia dokonano przy ogrodzeniu jednej ze znajdujących się tam posesji. Po zgłoszeniu przybyli na miejsce policjanci do przeszukiwania okolicy korzystali z pomocy psów służbowych, w tym wyszkolonych do odnajdywania zwłok.

Dzień później w zaroślach funkcjonariusze natrafili na ludzkie szczątki. Zwłoki znajdowały się kilkaset metrów od miejsca odnalezienia dłoni. Na miejscu przeprowadzone zostały szczegółowe oględziny. W sprawie postępowanie wszczęła policja, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Ciechanowie.


Zobacz wideo

Zobacz także: Wanda Traczyk-Stawska: Ogarnęła mnie bezwzględna nienawiść. Taka, która niszczy człowieka (materiał z 2023 r.)

Ludzkie szczątki w Ciechanowie. Zgon mógł nastąpić zimą

– To teren trudno dostępny, nieużytki, mocno zakrzaczone, zadrzewione. Nikt zwykle tamtędy nie przechodzi. Świadkowie akurat natknęli się na dłoń, bo znajdowała się przy ścieżce –  przekazał w poniedziałek w rozmowie z Gazeta.pl Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku.

– Szczątki mężczyzny były nie tyle w stanie rozkładu, co wręcz częściowo zeszkieletowane. Do zgonu mogło dojść najprawdopodobniej w ostatnim okresie jesienno-zimowym, bo zwłoki były ubrane właśnie w taką odzież – słyszymy.

Ciechanów. Telefon i notatnik przy zmarłym

Przy zwłokach nie było żadnych dokumentów tożsamości, znaleziono za to telefon oraz notatnik z adresami i numerami telefonów. – To jest jakiś punkt zaczepienia – mówi nam prokurator. Ustalaniem tożsamości mężczyzny zajmie się policja. Zostanie przeanalizowany m.in. rejestr osób zaginionych. 

Przeprowadzone na miejscu oględziny nie wykazały śladów urazów mechanicznych, np. cięcia, kawałkowania. Planowana jest sekcja zwłok. – Być może przyniesie ona jakąś bliższą odpowiedź na temat okoliczności zgonu – przekazał portalowi Gazeta.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku. 

Wstępne ustalenia nie potwierdziły również, by dłoń została odcięta przez kogoś celowo. – Najprawdopodobniej mamy tutaj skutek działania zwierząt. Tak niestety dzieje się w przypadku zwłok, które przez dłuższy czas znajdują się na otwartej przestrzeni – wyjaśnił prok. Bartosz Maliszewski. 

Źródło: PAP

Udział