Sąd Apelacyjny w Poznaniu zdecydował o drastycznym podwyższeniu kary dla Błażeja K., sprawcy głośnego zamachu w Siecieborzycach w województwie lubuskim. Zamiast dotychczasowych 25 lat więzienia, mężczyzna spędzi za kratami resztę życia, a o warunkowe, przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się najwcześniej po upływie 35 lat. Wtorkowy wyrok sądu drugiej instancji jest prawomocny. Kończy on proces, w którym apelacje od wyroku zielonogórskiego sądu okręgowego złożyły wszystkie strony – obrona domagała się łagodniejszego potraktowania, natomiast prokuratura i pełnomocnicy ofiary stanowczo żądali dożywocia, argumentując, że czyn był zaplanowaną z premedytacją.


Zobacz wideo

Przez osiemdziesiąt lat spali na bombie. Podczas remontu domu w Suchedniowie pod podłogą ujawniono bombę z okresu II wojny światowej

Brutalny atak i wielomiesięczna walka o zdrowie

Tragedia rozegrała się 19 grudnia 2022 roku. Pod drzwiami domu 31-letniej wówczas Urszuli pozostawiono pakunek do złudzenia przypominający zwykłą przesyłkę kurierską. Gdy kobieta otworzyła go w kuchni, doszło do potężnej eksplozji. Siła rażenia była tak duża, że zniszczyła dwa pomieszczenia, wyrwała okna i uszkodziła kilkoro drzwi. Wewnątrz znajdowała się amatorska, precyzyjnie skonstruowana bomba, wypełniona setkami metalowych elementów mających maksymalnie ranić ofiary.

Kobieta przeżyła wyłącznie dzięki błyskawicznej interwencji lotniczego pogotowia ratunkowego i pierwszej, trwającej osiem godzin operacji ratującej życie. Lekarze musieli walczyć o uratowanie jej wzroku oraz wyciągać odłamki z całego ciała. Niestety, w wyniku obrażeń konieczna była amputacja jednej dłoni. W wybuchu poważnie ucierpiała także dwójka dzieci – siedmioletnia dziewczynka, która musiała przejść skomplikowaną operację, oraz dwuipółletni chłopiec, w którego plecy wbiły się metalowe odłamki.

Fałszywe alibi

Sprawcą ataku okazał się były partner Urszuli i ojciec jej młodszego dziecka. Jak dowiedli śledczy, Błażej K. zaplanował zamach z wyprzedzeniem, próbując zapewnić sobie alibi pracą w charakterze kierowcy ciężarówki na trasach międzynarodowych. Bezpośrednim motywem działania była zemsta za orzeczenie ograniczające mu prawa rodzicielskie, które zapadło zaledwie kilka dni przed tragicznymi wydarzeniami. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, o co wnosiła poszkodowana ze względu na wcześniejsze znęcanie się oskarżonego nad rodziną.

Przez cały czas trwania postępowania Błażej K. konsekwentnie nie przyznawał się do winy, określając ustalenia śledczych mianem mistyfikacji. Jego postawa na sali sądowej budziła duże kontrowersje. Zeznając, w sposób niezwykle chłodny kalkulował, że śmierć byłej partnerki „nie opłacałaby mu się” finansowo, ponieważ musiałby zrezygnować z dobrze płatnej posady na rzecz opieki nad synem. Podczas ogłaszania wyroku pierwszej instancji oskarżony zareagował furią i wykrzykiwał obelgi pod adresem składu orzekającego, porównując sędziów do gestapo.

Oprócz najwyższego wymiaru kary pozbawienia wolności, sądy zdecydowały o dodatkowych środkach karnych i kompensacyjnych. Wobec sprawcy orzeczono piętnastoletni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych. Skazany został również zobowiązany do wypłacenia ogromnego zadośćuczynienia finansowego – pół miliona złotych dla byłej partnerki oraz po dwieście tysięcy złotych dla każdego z poszkodowanych dzieci. Prokuratura poinformowała, że odpowiednie środki zostały już zabezpieczone na hipotece nieruchomości należącej do sprawcy, co ma zagwarantować rodzinie realną wypłatę zasądzonych pieniędzy.

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version