
-
Dziobowale zwartopyskie, które są szeroko rozprzestrzenione na świecie, są mało poznane ze względu na rzadkie obserwacje i trudności w badaniach.
-
Samica dziobowala zwartopyskiego została wyrzucona na brzeg zatoki Hanauma na Hawajach, była ciężko ranna i zmarła, a jej ciało zostało zabezpieczone do dalszych badań.
-
Podobne przypadki wyrzucania waleni na plaże pojawiają się coraz częściej na całym świecie, ale przyczyny tych zjawisk pozostają niejasne.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Nie są to zwierzęta rzadkie, przynajmniej nie dziobowale zwartopyskie, które są szeroko rozprzestrzenione w morzach świata. I tak jednak wiedzy na ich temat nie ma zbyt dużo, gdyż rzadko zdarzają się obserwacje i badania tych dziwnych waleni. Mają one przedziwne pyski, podobne do ptasich dziobów i często wystające z nich zęby jak u dzików. Z całą pewnością niezwykły, szeroki pysk oraz zęby mają związek z dietą ssaka, która także jest specyficzna. Wiemy, że te dziobowale żywią się z reguły niemal wyłącznie kałamarnicami i innymi głowonogami.
Dziobowale mogą być także mistrzami nurkowania po ulubione kałamarnice, ale nie ma dostatecznie dużo wiedzy na ten temat. O dziobowalu europejskim mówi się, że trzyma się mniej więcej 100 metrów pod powierzchnią morza, ale potrafi zejść znacznie głębiej. Nikt tego jednak nie widział. Dziobowal zwartopyski na pewno wytrzymuje na bezdechu 45 minut, a może i dłużej. Jak inne walenie z tej grupy, rzadko pojawia się na powierzchni, co może sugerować przystosowanie do życia w głębinach. W żołądkach dziobowala południowego znajdowano np. głębinowe gatunki ryb, więc zwierzę na pewno nurkowało bardzo głęboko.
Nurkujące głęboko walenie znajdują się na plażach
Słowem, prawdopodobnie mamy do czynienia z waleniami, które w toku ewolucji przystosowały się nie do życia blisko powierzchni jak większość morskich i oddychających powietrzem atmosferycznym ssaków, ale właśnie w głębinach. Jak na zwierzę z płucami, to absolutny fenomen, a rekordy osiągane przez zyfie, i być może dziobowale, mogą być wręcz niesłychane.
Te zwierzęta są coraz częściej wyrzucane przez fale morskie na brzegi i to całego świata. Nie wiadomo, o co chodzi i domysły są różne. W morzach dzieje się niewątpliwie coś, co niekorzystnie działa na te dziwaczne walenie, osiągające do czterech metrów długości. Może to zanieczyszczenia, w tym zanieczyszczenia hałasem, może zmiany zasolenia, temperatury wody albo prądów. Nie jest to jasne.
Dorosła samica dziobowala zwartopyskiego została wyrzucona na brzeg zatoki Hanauma na Hawajach, przez co miejscowy rezerwat trzeba było zamknąć. Samica była bowiem ciężko ranna i obficie krwawiła. W wodzie znalazło się bardzo dużo krwi, co już było powodem zamknięcia tego obszaru chronionego na wyspie Oahu.
Samica dziobowala wykrwawiła się na brzegu
Hawaii News Now podaje, że czterometrowa samica o wadze ponad 600 kg była poszarpana prawdopodobnie przez rekiny. Pożarły one sporą część jej płetwy ogonowej, więc zwierzę wykrwawiło się na skutek tych ran. Gdy przyrodnicy znaleźli dziobowala, jeszcze żył, ale wkrótce skonał.
To pierwsze od dekady wyrzucenie na brzeg przedstawiciela tego gatunku i naukowcy zastanawiają się teraz, co dzieje się w morzach, bowiem atak rekinów na tę samicę musiał być gwałtowny. Może już wcześniej była ona ranna albo osłabiona, przez co drapieżniki zwietrzyły łatwy łup. Ciało zwierzęcia zostało zabezpieczone, bowiem obdukcja nie pozwoliła wyjaśnić, co naprawdę się z nim stało i czy rany od rekinów były przyczyną całego zdarzenia, czy też inne czynniki przyczyniły się do wyrzucenia walenia na brzeg. Wykaże to sekcja.
Podobne sytuacje z waleniami wpadającymi na mielizny są plagą ostatnich lat we wszystkich akwenach świata. Nawet w Morzu Bałtyckim tylko w tym roku mieliśmy dwa podobne przypadki. Jednym z nich był słynny humbak Timmy holowany z wód wokół wybrzeży Niemiec na Morze Północne, czego nie przeżył. Drugim był humbak wyrzucony na polskie wybrzeże już w stanie rozkładu.













