Prokuratura federalna w Nowym Jorku postawiła we wtorek (15 września) zarzuty dwóm oficerom rosyjskich służb oraz ich trzem współpracowników z Kuby i Wenezueli. Oskarżeni to pułkownik rosyjskich służb Jurij Chramiejew i jego syn Kiriłł, oficer FSB, a także mieszkający w Rosji Kubańczycy Oemis Ramagoza Durruthy, Yaidel Delgado Suarez i Wenezuelczyk Angel Eduardo Castro.
Zarzuty dla oficerów rosyjskiego wywiadu za ataki i sabotaż w USA i Europie
Śledczy podają, że cała piątka brała udział w organizacji, koordynacji i werbunku agentów do szeregu ataków. Chodziło o – niezrealizowane – plany zabójstw rosyjskich dysydentów w Waszyngtonie i Wilnie, a także o podpalenie przystanków autobusowych w Czechach i zakładów produkcyjnych w Szawlach na Litwie.
„Oskarżeni rzekomo działali w ramach globalnej siatki zabójstw, która sięgała Stanów Zjednoczonych, próbując werbować obywateli USA i cudzoziemców do dokonywania zabójstw na zlecenie Kremla” – powiedział w oświadczeniu zastępca prokuratora generalnego ds. bezpieczeństwa narodowego John A. Eisenberg.
Prokuratura oskarżyła całą piątkę o spisek w celu finansowania terroryzmu oraz o próbę morderstwa na zlecenie. Z aktu oskarżenia wynika, że wymienieni sprawcy pozostają na wolności, ale służby schwytały co najmniej jednego z niewymienionych współpracowników. Ma on wkrótce zostać aresztowany w Nowym Jorku.
„Takie działania stanowią rażące naruszenie naszej suwerenności i zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa narodowego. Wypalimy wszelkie próby swobodnego działania zagranicznych służb wywiadowczych w naszym wielkim kraju i nie spoczniemy, dopóki one i ich pomocnicy nie poniosą najsurowszych konsekwencji, jakie może nałożyć prawo federalne” – zadeklarował zastępca prokuratora generalnego ds. bezpieczeństwa narodowego.
Polska wśród potencjalnych celów
Według śledczych starszy z Chramiejewów miał m.in. nakłaniać obywatela USA spotkanego na granicy rosyjsko-estońskiej do śledzenia rosyjskiego opozycjonisty w Wilnie, oferując mu 200 dol. za zdjęcia jego domu oraz 25 tys. dol. za jego zabójstwo. Kiedy Amerykanin odmówił, powołując się na trudność zadania, Chramiejew zaoferował mu „łatwiejszą robotę”: podpalanie magazynów „w krajach NATO” i „wszystkich krajach pomagających Ukrainie”. Na liście celów były m.in. dworce, podstacje, składy i wagony z pomocą humanitarną dla Ukrainy.
Akt oskarżenia opisuje też podobne działania Kubańczyka Ramagozy Durruthy’ego. Według służb miał werbować ludzi do wykonywania aktów sabotażu w Europie: próby podpaleń zajezdni autobusowych w Pradze w czerwcu 2024 r. oraz – jak wynika z kontekstu – ataku na zakłady produkcji przenośnych radiostacji dla Ukrainy w Szawlach na Litwie we wrześniu 2024 r. Według prokuratury Durruthy miał wysyłać także jednemu ze zwerbowanych agentów „potencjalne miejsca ataków w Warszawie”.
Rolę Durruthy’ego – pracującego jako instruktor tańca w Rosji i posiadającego rosyjskie obywatelstwo – dzień wcześniej opisały, we wspólnym śledztwie, Deutsche Welle i telewizje publiczne na Litwie, w Czechach i Hiszpanii. Jak podały media, Kubańczyk werbował przez aplikację Telegram „jednorazowych” agentów – głównie spośród hiszpańskojęzycznych imigrantów – do ataków w szeregu krajów Europy: dwóch firm z branży budowlanej w Polsce, zajezdni autobusowej w Czechach, zakładu recyklingu w Rumunii oraz sprzętu przeznaczonego na Ukrainę w firmie na Litwie. W niektórych przypadkach oferował im nawet kilka tysięcy dolarów za szpiegostwo lub sabotaż.
Źródło: PAP














