– Hołownia wraca. W Polsce 2050 planują polityczny zamach na Pełczyńską-Nałęcz – mówi nam jeden z ważnych ministrów w rządzie Donalda Tuska.
– Katarzyna od dłuższego czasu była w rządzie elementem obcym, ale premier nic z nią nie robił, bo w teorii miała za sobą kilkunastu posłów – kontynuuje nasz rozmówca.
Na koniec dodaje: – Jak Hołownia wróci, to Katarzyny momentalnie nie ma w rządzie.
Z wicemarszałka na wicepremiera, czyli wielki powrót Szymona Hołowni
Na czym ma polegać powrót Szymona Hołowni, obecnie wicemarszałka Sejmu z ramienia Polski 2050? Celem jest przejęcie klubu parlamentarnego i zostanie jego przewodniczącym. To natomiast odebrałoby Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz ostatnią kartę przetargową, na której od miesięcy wisiała jej obecność w rządzie. Dlatego właśnie w tej sytuacji klub jest dużo ważniejszy od przywództwa w samej partii.
Od części naszych rządowych rozmówców dowiadujemy się, że Hołownia miałby nie tylko stanąć na czele klubu Polski 2050, ale też wejść do rządu. Do tego namawia go część polityków jego formacji.
– Wersja, o której się u nas mówi, to minister kultury i dziedzictwa narodowego za Cienkowską i do tego wicepremier – dodaje inny z ministrów, z którym rozmawiamy o sprawie.
Kolejny z członków rządu mówi, że „to wszystko prawda, takie są na dzisiaj plany”. A jeszcze inny dodaje, że informacja o powrocie Hołowni miała wyjść od… minister Marty Cienkowskiej, którą w krążącym po rządzie scenariuszu wicemarszałek Sejmu miałby zastąpić.
O powrót Hołowni do wielkiej polityki pytamy też w klubie parlamentarnym Polski 2050. – Tak, rozmawiamy z Szymonem, żeby został szefem klubu – potwierdza w rozmowie z Interią jeden z polityków partii. – Ale nie patrzyłbym na to jak na przejmowanie klubu, tylko na jego wzmocnienie. Tu nie chodzi o przejmowanie partii, takich planów nie ma – dodaje.
Inne z naszych źródeł w Polsce 2050 również potwierdza, że rozmowy z Hołownią trwają, ale jeszcze nie przesądza, czy zakończą się one sukcesem. – O to musiałby pan zapytać samego zainteresowanego – uśmiecha się nasz rozmówca.
Kontaktujemy się więc z wicemarszałkiem Sejmu, którego zastajemy na wakacjach. Jego odpowiedź? Klasyka gatunku „nie potwierdzam, nie zaprzeczam”. „Pożyjemy, zobaczymy, panie redaktorze” – zaczyna swoją wiadomość w odpowiedzi na pytania Interii. W dalszej części dodaje: „Na razie jestem na urlopie z rodziną, więc do końca miesiąca pewnie nic się nie wydarzy”.
Perspektywa końca miesiąca nie jest tutaj przypadkowa. Sierpień to tradycyjnie tzw. wakacje sejmowe, podczas których – przynajmniej w teorii – wielka polityka przy Wiejskiej zamiera na kilka tygodni. Pierwsze powakacyjne posiedzenie Sejmu to z kolei 2-4 września. To potwierdzałoby relacje naszych informatorów w rządzie, którzy twierdzą, że do zmian ma dojść „na jesieni”. – Jestem tego pewien na 100 proc. – zarzeka się jeden z ministrów.
Przypomnijmy, że Hołownia wypadł z łask koalicjantów, gdy zeszłego lata wyszły na jaw jego potajemne spotkania z politykami Prawa i Sprawiedliwości, na czele z Jarosławem Kaczyńskim. Kulisy jednego z tych spotkań, podczas którego polityk miał otrzymać propozycję zostania premierem technicznym, obszernie opisywaliśmy na łamach Interii.
Dni Pełczyńskiej-Nałęcz policzone. „Szymon wraca, ona wypada z gry”
Jeśli Szymon Hołownia dopnie swego i przejmie klub Polski 2050, natychmiast odbije się to na sytuacji minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
– Jej dni są już policzone. Jak Hołownia wróci, to ona wypada z gry – słyszymy od jednego z ministrów.
– Tusk nie chciał się jej pozbywać z rządu, nie mając całkowitej pewności, że Szymon wróci. Woli poczekać na to, jak rozegra się sytuacja w Polsce 2050, bo kwestia utrzymania większości w Sejmie jest dla niego absolutnie fundamentalna – relacjonuje polityk.
Nasi rozmówcy z rządu nie kryją nawet, że na powrót Hołowni czeka sam Donald Tusk. Niechęć premiera do szefowej Polski 2050 jest wręcz legendarna. Politycy Koalicji Obywatelskiej, z którymi przy różnych okazjach rozmawialiśmy w ostatnich miesiącach, stwierdzali wprost, że pozycja negocjacyjna Pełczyńskiej-Nałęcz w Koalicji 15 Października jest żadna i jej być albo nie być zależy od jednej decyzji premiera Tuska. Byli też przekonani, że gdyby premier wyrzucił ją z rządu, należący do klubu Polski 2050 politycy nie poszliby za nią.
Bez sojuszy, bez współpracy nie można w polityce, a tym bardziej w rządzie, nic zdziałać. Pani minister wybrała strategię samotnego, błędnego rycerza, a w polityce trzeba mieć swoje hufce
O skali antagonizmów między premierem a Pełczyńską-Nałęcz może świadczyć chociażby to, że minister funduszy i polityki regionalnej nie uczestniczy w spotkaniach liderów Koalicji 15 Października, chociaż jako szefowa Polski 2050 ma do tego pełne prawo. Z naszych źródeł w rządzie i koalicji rządzącej dowiadujemy się jednak, że pozostała trójka liderów po prostu jej nie ufa.
– Jak można omawiać super istotne dla interesów i bezpieczeństwa państwa tematy, często objęte klauzulą tajności, z kimś, kto po takim spotkaniu wyjdzie i wypapla wszystko na konferencji prasowej, w jakimś programie albo nawet zwykłym tweecie? – irytuje się prominentny polityk obozu władzy, doskonale znający kulisy pracy rządu. – Przecież to nie ma sensu. Ona gra wyłącznie na siebie, a to ma swoje konsekwencje – dodaje.
Mówi jeden z ważnych ministrów: – To nawet nie jest stricte brak zaufania. To jest po prostu osoba, która mówi jedno, a drugie robi. Wie pan, jeśli zaprasza się kogoś trzy razy na śniadanie, ten ktoś trzy razy przychodzi i po każdym śniadaniu mówi, że było kiepskie, ale będzie przychodzić dalej, to przestajesz go zapraszać.
Politycy z rządu o Pełczyńskiej-Nałęcz: Samotny, błędny rycerz
Kroplą, która przelała czarę goryczy w kontekście Pełczyńskiej-Nałęcz, była jej wypowiedź z 11 lipca w programie „Tłit” Wirtualnej Polski o zrównaniu wieku emerytalnego bezdzietnych kobiet z wiekiem emerytalnym mężczyzn:
– Być może, jeżeli kobieta ma dzieci, to wtedy jest inny wiek emerytalny. A jeżeli nie ma dzieci – a dzisiaj co druga kobieta młoda ma taki najczęściej wybór życiowy, że nie ma dzieci – to powinna mieć tak samo ustawiony system emerytalny jak mężczyźni – zastanawiała się minister funduszy i polityki regionalnej.
Kwestia podniesienia wieku emerytalnego to jeden z najdrażliwszych tematów w koalicji rządzącej. Opozycja stale zarzuca rządowi plany podniesienia wieku emerytalnego, chociaż rząd wszelkie tego rodzaju oskarżenia kategorycznie dementuje. W obozie władzy jest bowiem pełna świadomość, że to jeden z tych tematów, których ruszenie byłoby politycznym wyrokiem śmierci.

Dlatego słowa Pełczyńskiej-Nałęcz wywołały w rządzie furię koalicjantów, na czele z premierem. Tym bardziej, że to nie pierwszy raz w ostatnich kilku, kilkunastu miesiącach, kiedy minister wypowiada się w ważnym politycznie temacie w poprzek linii rządu albo wręcz otwarcie rząd krytykując.
Przykład pierwszy z brzegu: pod koniec czerwca forsowała w mediach podniesienie drugiego progu podatkowego ze 120 do 140 tys. zł, argumentując, że to lepsze rozwiązanie niż plany Koalicji Obywatelskiej dotyczące zwiększenia kwoty wolnej od podatku. Minister finansów Andrzej Domański mówił później, że o tym pomyśle dowiedział się z mediów, bo Pełczyńska-Nałęcz nie przyszła wcześniej omówić go wewnątrz rządu.
Szefowa Polski 2050 w mediach krytykowała też rząd za wolne tempo reform i brak woli politycznej, jako przykład podając m.in. brak „dużej” ustawy medialnej. Z kolei samego premiera krytykowała, gdy w mediach pojawiła się informacja o spotkaniu liderów koalicji bez przedstawicieli Polski 2050 i klubu Centrum.
– Gdyby coś takiego miało miejsce, to powiem szczerze: to by było rozwalanie koalicji, a nie jej budowanie. A poza tym pachniałoby seksizmem na pięć kilometrów: spotyka trzech panów koalicjantów i wykluczają czwartą liderkę koalicji – stwierdziła w rozmowie z Wirtualną Polską.
Hołownia wraca. W Polsce 2050 planują polityczny zamach na Pełczyńską-Nałęcz. (…) Jak Hołownia wróci, to Katarzyny momentalnie nie ma w rządzie
Mówi polityk z rządu, doskonale znający Pełczyńską-Nałęcz: – Katarzyna wyciągnęła zły wniosek, bo uznała, że najlepszym sposobem budowania własnej marki jest konfliktowanie się wewnątrz własnego rządu. Dlatego dzisiaj w rządzie jest osobą całkowicie samotną i to jest jej główny problem.
– Bez sojuszy, bez współpracy nie można w polityce, a tym bardziej w rządzie, nic zdziałać. Pani minister wybrała strategię samotnego, błędnego rycerza, a w polityce trzeba mieć swoje hufce – dodaje nasz rozmówca.
Na skompletowanie swoich politycznych hufców minister Pełczyńska-Nałęcz może jednak nie mieć już ani czasu, ani okazji. Jeśli Szymon Hołownia dogada się z kolegami i koleżankami z klubu parlamentarnego Polski 2050, jej dni w rządzie dobiegną końca. Dlatego wśród koalicjantów jest dzisiaj tylko jedna obawa – żeby Hołownia na ostatniej prostej się nie rozmyślił i nie wycofał.
Mówi jeden z ministrów: – To nie jest pierwszy raz, kiedy Szymon zapowiada swój powrót. Dotychczas wciąż nie wrócił. Nie można całkowicie wykluczyć, że tuż przed metą się wycofa i stwierdzi, że to jednak nie jego bajka. Jednak gdyby był prawdziwym liderem, to powinien wziąć odpowiedzialność za swoją partię, swoich ludzi i doprowadzić temat do końca.
Łukasz Rogojsz














