
-
Szef estońskiego resortu spraw zagranicznych ocenił, że Rosja stara się wciągnąć Europę w rolę mediatora pokojowego, aby uniknąć nowych sankcji oraz że dotychczasowe rozmowy z Putinem pozwoliły mu zyskać na czasie.
-
Podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych NATO omówiono m.in. wycofanie się USA z inicjowania negocjacji rosyjsko-ukraińskich oraz rolę Europy w tej sprawie.
-
Margus Tsahkna wskazał, że żaden europejski polityk nie ma obecnie pozycji pozwalającej na reprezentowanie całej Europy w potencjalnych rozmowach z Rosją, a regiony graniczące z Rosją nie powinny być pomijane.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych NATO Margus Tsahkna w telewizji ERR powiedział, że Ukraina nadal cieszy się silnym poparciem.
W ocenie dyplomaty nastrój był „pełen nadziei”, ponieważ wyraźnie widać, że Rosja w ostatnich miesiącach nie poczyniła na froncie postępów.
USA się wycofają, Europa przejmie pałeczkę? „Putin obawia się jednej rzeczy”
Podczas spotkania sekretarz stanu USA Marco Rubio wskazywał, że nie ma postępu w procesie pokojowym i sugerował wycofanie się z niego Stanów Zjednoczonych. Tsahkna uważa, że USA nie będą już samodzielnie inicjować negocjacji rosyjsko-ukraińskich.
– Zasadniczo skończyły się w swojej poprzedniej formie – zauważył estoński minister.
– Wszyscy teraz rozumieją, że Władimir Putin pragnie wciągnąć Europę do negocjacji. Rozmowy, które trwały ponad rok – które w rzeczywistości wcale nie były negocjacjami, a jedynie rozmowami – dały Putinowi okazję do zyskania na czasie. Widzimy, że w tym czasie był bardzo aktywnie zaangażowany zarówno w działania militarne, jak i w terroryzowanie ukraińskiego społeczeństwa przez całą zimę – wyjaśnił Tsahkna.
Minister podkreślił, że „chodzi właśnie o to, by wciągnąć Europę w rolę mediatora„. – Teraz Putin musi zyskać na czasie. Gdyby Europa przyjęła rolę mediatora, nie rozmawialibyśmy już o kolejnym pakiecie sankcji, który obecnie przygotowujemy. Putin obawia się jednej bardzo bolesnej rzeczy: całkowitego zakazu usług transportu morskiego w całej Unii Europejskiej i całej serii innych sankcji – zauważył estoński polityk.
– Musimy zachować strategiczną i cierpliwą pauzę, wywierać większą presję na Rosję i w pewnym momencie na poważnie zaprosić Putina do stołu negocjacyjnego, choć on nadal nie chce do niego dobrowolnie przystąpić – podkreślił Tsahkna.
Europa mediatorem między Ukrainą a Rosją? „To nie jest nasz cel”
Europejscy ministrowie spraw zagranicznych spotkają się w tym tygodniu na Cyprze, aby omówić możliwości Europy w zakresie mediacji. Tsahkna stwierdził, że Europa nie może podjąć się tej roli.
– Rola mediatora oznacza zajęcie neutralnego stanowiska i rozpoczęcie poszukiwania kompromisu między Ukrainą a Rosją. To absolutnie nie jest nasz cel. Naszym celem jest określenie – a kiedyś, jeśli negocjacje dojdą do skutku, opowiedzenie się za tym, jak będzie wyglądać przyszła architektura bezpieczeństwa Europy, w której Ukraina z pewnością odegra bardzo ważną rolę. Jakie będą gwarancje bezpieczeństwa – nie tylko dla Ukrainy, ale także od Ukrainy dla nas, bo bądźmy szczerzy, Ukraina jest dziś największą siłą militarną – jak będzie wyglądał proces odbudowy i jaka będzie odpowiedzialność Rosji – mówił szef estońskiego resortu dyplomacji.
– Nie można tego zrobić z pozycji mediatora, który powinien być neutralny, co w pewnym sensie widzieliśmy w przypadku Donalda Trumpa, choć w pewnym momencie wszyscy stracili cierpliwość, ponieważ rola mediatora przerodziła się w wywieranie presji na Ukrainę. To zrozumiałe – dodał.
Będzie wysłannik Europy do negocjacji z Rosją? „Nikt nie ma takiej pozycji”
W Europie coraz mocniej wybrzmiewają głosy, że ze względu na mniejsze zaangażowanie USA w proces pokojowy oraz brak reprezentacji dla interesów Starego Kontynentu Unia Europejska powinna wyznaczyć swojego przedstawiciela do ewentualnych rozmów z Rosją.
Jako potencjalni wysłannicy do rozmów z Kremlem brani pod uwagę są m.in. była kanclerz Niemiec Angela Merkel oraz obecny prezydent Finlandii Alexander Stubb. Według Tsahkny istotne jest, aby region wschodniej flanki nie został pominięty w jakichkolwiek rozmowach.
– Rzeczywiście, padły różne nazwiska, ale na szczęście nie na tym się teraz skupiamy, ponieważ nie jest to istotą sprawy i nie pomaga w żadnym postępie. W końcu ktoś lub jakaś grupa się znajdzie – ocenił minister.
– Jednak z naszej perspektywy ważne jest, aby region, jak my, przy granicy z Rosją, nie został w żaden sposób pominięty w tych negocjacjach, jeśli kiedykolwiek się one naprawdę rozpoczną – dodał.
Tsahkna zaznaczył przy tym, że w Europie prawdopodobnie nikt z polityków nie ma takiej pozycji, która pozwoliłaby mu reprezentować całą Europę tak, by wszyscy to zaakceptowali.
-
Prezydent Finlandii wzywał Europę, sojusznik z NATO przeciwny. „To nie czas”
-
Ambasador USA wskazał na Polskę. „Jeśli Europa chce mieć przyszłość”












