
Na temat zmiany strategii walki ukraińskiej armii piszą analitycy Foreign Policy. Jak zauważają, w ostatnich tygodniach zwiększyła się liczba zmasowanych ataków dronowych i rakietowych, które wycelowane są w kluczowe elementy rosyjskiej infrastruktury krytycznej.
Jednocześnie podkreślono, że w porównaniu z poprzednimi miesiącami, są one coraz skuteczniejsze i Rosjanie zaczynają je dotkliwie odczuwać.
Wojna na Ukrainie. „Rosjan trzeba naciskać”
Zdaniem niemieckiego dziennikarza Paula Hockenosa obecna taktyka ukraińskiej armii została zaakceptowana przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego już rok temu. To wówczas polityk ogłosił, że jednym z celów Ukrainy jest „powrót wojny do Rosji”.
– Wojna została przyniesiona z Rosji i to do Rosji należy ją przenieść. To Rosjan trzeba zmusić do zawarcia pokoju, to Rosjan trzeba naciskać, aby zapewnili bezpieczeństwo – mówił w marcu zeszłego roku Zełenski.
Od tego czasu Ukraina prowadzi „strategiczną neutralizację” szeregu obiektów na terytorium Rosji. Jednocześnie zrezygnowano z wyczerpujących i kosztownych operacji ofensywnych na linii frontu, ponieważ te kosztowały Kijów zbyt wiele w zakresie sprzętu i zasobów ludzkich.
Zdaniem ekspertów celne uderzenia w głębi Rosji przynoszą efekty nie tylko militarne, ale także osłabiają rosyjską gospodarkę i poważają morale tamtejszego społeczeństwa.
W publikacji zauważono, że wiosną – w piątym roku wojny – pojawia się coraz więcej oznak, iż strategia ta przynosi rezultaty, a może nawet zmienia logikę działań wojennych.

