
-
Naukowcy przewidują, że do 2085 roku konflikty między ludźmi a słoniami w Afryce ulegną znacznemu nasileniu i będą trudne do opanowania.
-
Głównymi czynnikami zwiększającymi ryzyko konfliktów są wzrost liczby ludności, ekspansja gruntów uprawnych oraz susze wywołane zmianami klimatu.
-
Badania sugerują, że ograniczenie problemu wymaga zapewnienia słoniom odpowiedniej przestrzeni do życia.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W 1954 r. niemiecki zoolog Bernhard Grzimek napisał swą słynną książkę „Nie ma miejsca dla dzikich zwierząt”. Grzimek był dyrektorem zoo we Frankfurcie nad Menem i twórcą parku narodowego Serengeti w Tanzanii. Jako propagator ochrony przyrody nie należał do optymistów. Uważał, że do końca XX wieku zniknie większość dużych ssaków Afryki, w tym słonie afrykańskie.
Kiedy napisał swą książkę, na terenie Afryki mieszkało jeszcze około 3 milionów słoni. Już po dekadzie jego słowa zdawały się sprawdzać, bo ich liczba spadła do półtora miliona. W 1989 roku liczba tych największych zwierząt lądowych doszła do zaledwie 600 tysięcy. Dzisiaj liczbę słoni afrykańskich szacuje się na 415 tysięcy sztuk.
Zestawienie niespełna pół miliona zwierząt z ich sześciokrotnie większą liczbą 70 lat wcześniej wypada blado i wydawać by się mogło, że w związku z tym dla słoni jest więcej miejsca, a ich spotkania czy tym bardziej konflikty z ludźmi stały się rzadsze niż chociażby w latach pięćdziesiątych. Nic bardziej mylnego.
Konflikty ludzi ze słoniami są powszechne w Afryce
Konflikty stały się powszechne w Afryce, zwłaszcza w niektórych jej częściach, gdzie słonie są najliczniejsze. Numerem jeden pod tym względem jest Botswana. Na jej terytorium żyć może nawet 130 tys. słoni. Natomiast na szerzej rozumianym obszarze obejmującym obszary równinne położone w Botswanie, Angoli i Transgranicznym Obszarze Ochrony Przyrody Kavango Zambezi (KAZA), zatem łącznie z terenami Namibii, Zambii i Zimbabwe mieszka 228 tys. słoni. Połowa całej afrykańskiej populacji. I to tam dochodzi do częstych konfliktów, które państwa takie jak Namibia próbowały rozwiązać radykalnie, o czym pisaliśmy w Zielonej Interii. Z kolei na wieść o zakazach sprowadzania trofeów z polowań komercyjnych, które zamierzały wprowadzić europejskie kraje takie jak Niemcy, prezydent Botswany wołał do Niemców: „W takim razie weźcie sobie te słonie”.

Pokazuje to, że problem istnieje. Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych i Namibii ostrzegają nawet, że w południowej Afryce trwa „wojna o terytorium”. Ludzie napierają na terytoria zajmowane przez słonie, te zaś wchodzą na obszary ich upraw, plądrują je i dochodzi do spotkań, których skutki mogą być tragiczne dla obu stron. I dochodzi do tego w bardzo newralgicznym momencie, gdy populacja słoni afrykańskich odbudowuje się po dziesięcioleciach kłusownictwa. Po latach nękania liczba zwierząt zaczęła nieco rosnąć i właśnie wtedy przychodzi problem w postaci konfliktu o przestrzeń życiową z ludźmi.
Słonie potrzebują przestrzeni. Nie dostają jej
„PNAS Nexus” publikuje badania na temat tych konfliktów z przewidywaniami ich rozwoju do 2085 r. Są one zatytułowane „Rosnąca liczba ludzi powoduje eskalację konfliktu między ludźmi a słoniami w transgranicznym krajobrazie Afryki do roku 2085”. Wynika z nich, że konflikty między ogromnymi ssakami a mieszkańcami Afryki są spowodowane przede wszystkim zmniejszeniem się powierzchni terenów sawann i innych środowisk, których potrzebują słonie. A pamiętajmy, że to zwierzęta migrujące.
To jednak nie jest przyczyna jedyna. „Stwierdzamy, że wzrost populacji ludzkiej, ekspansja gruntów ornych i susza spowodowana klimatem w głównych obszarach chronionych słoni zwiększają ryzyko konfliktów” – piszą autorzy badania, a jest to międzynarodowy zespół naukowców zajmujący się słoniami pod kierownictwem Evana Patricka z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara.

Liczba konfliktów ze słoniami urośnie dwukrotnie
Zastosowali oni modele, które nie tylko powodują, że można ocenić obecne przyczyny konfliktów, ale także prognozować kwestię użytkowania gruntów, wzrostu populacji ludzi i słoni oraz zmianę klimatu w przyszłych latach. „Ryzyko wystąpienia HEC, czyli podstawowych przyczyn konfliktów na linii człowiek – słonie, wzrośnie o 33-100 proc. do 2085 r., wraz z odpowiadającym temu wzrostem częstotliwości występowania tych zjawisk” – piszą badacze.
Tak dalekosiężna prognoza pozwala zastanowić się nad tym, co zrobić w takiej sytuacji. Słonie są niezbędnym elementem afrykańskiej przyrody i tutejszych ekosystemów. Już teraz w Namibii, Botswanie, Angoli czy Zambii konflikty ludzi z nimi są częste, a jeśli mają urosnąć dwukrotnie, problem będzie palący. Naukowcy podkreślają, że ze względu na ogromne znaczenie rolnictwa dla tego regionu Afryki agresywne spotkania ze słoniami mogą przynieść konsekwencje i straty ekonomiczne przewyższające lokalne korzyści z polowań dla trofeów, organizowanych dla zachodnich myśliwych i amatorów strzelania do zwierząt. Jedynym sposobem – jak konkludują naukowcy – jest zostawienie słoniom odpowiedniej przestrzeni , by te szkody ograniczyć.












