– „W związku ze wzmożoną aktywnością erupcyjną góry Anak Krakatau, operacje lotnicze w kilku portach zostały zawieszone” – przekazał w poniedziałek rano w mediach społecznościowych operator lotniska w Dżakarcie, firma Angkasa Pura.
Tylko w poniedziałek rano na stołecznym lotnisku Soekarno-Hatta odwołanych lub opóźnionych zostało 243 połączeń krajowych i międzynarodowych, co dotknęło blisko 30 tys. osób.
Wulkan uaktywnił się w piątek, wyrzucając lawę i wywołując eksplozje słyszalne z odległości setek kilometrów. Kolejne erupcje odnotowano w niedzielę. Wskutek tego wstrzymano tymczasowo ruch na ośmiu lotniskach.
Trudności występują również poza granicami kraju. Linie lotnicze Singapore Airlines, które odwołały wszystkie loty na lotnisko Soekarno-Hatta, zaproponowały trasę alternatywną przez Surabaję we wschodniej Jawie, jednak pasażerowie muszą samodzielnie zorganizować i opłacić podróż do lub z tego miasta.
Paraliż kluczowych portów lotniczych i tysiące odwołanych lotów
Sytuacja na indonezyjskich lotniskach jest krytyczna. Wstrzymanie operacji lotniczych objęło ponad 2000 połączeń, a kluczowe porty, w tym międzynarodowe lotnisko Soekarno-Hatta w Dżakarcie oraz lotniska w prowincji Lampung, odwołały wszystkie wyloty i przyloty. Służby lotnicze co 30 minut prowadzą pomiary obecności pyłu w powietrzu, jednak wysokie stężenie cząsteczek wulkanicznych uniemożliwia bezpieczne prowadzenie rejsów.
– „Wszyscy siedzieliśmy przyklejeni do tablicy odlotów, próbując poradzić sobie z niepewnością. Ostatecznie musieliśmy spędzić noc na podłodze terminala wraz z dziećmi” – relacjonowała stacji BBC Fina, 46-letnia pasażerka uwięziona na lotnisku w Dżakarcie.
Tysiące podróżnych zmagają się z trudnymi warunkami na przepełnionych terminalach. Pasażerowie poszukują alternatywnych dróg transportu morskiego lub lądowego, jednak ograniczone możliwości przewozowe i brak wolnych miejsc w lokalnych hotelach znacząco utrudniają opuszczenie rejonu zagrożenia.
Wulkanologiczna Agencja Indonezji ostrzegła, że główne zagrożenie wiąże się z wyrzucaniem rozżarzonych skał, znacznymi opadami pyłu oraz potencjalnymi spływami lawy. Unoszący się w powietrzu popiół wulkaniczny stanowi również bezpośrednie zagrożenie dla silników samolotów.
Indonezja leży w pacyficznym „pierścieniu ognia”, obszarze o wysokiej aktywności sejsmicznej i wulkanicznej. To jednak niejedyne zagrożenie związane z klęskami żywiołowymi, z którymi mierzy się ten archipelag. Od początku roku pożary strawiły ponad 200 tys. ha lasów i torfowisk.
Źródło: PAP


