Sąd Okręgowy w Krakowie w piątek 2 października wydał nieprawomocne orzeczenie, dotyczące pozwu Moniki Piątkowskiej wobec Łukasza Gibały. Poszło o słowa krakowskiego radnego, zgodnie z którymi sześciu radnych Koalicji Obywatelskiej miało zgłosić się do Gibały i wyrazić otwartość na rozmowy, a po ewentualnym wygraniu przez niego wyborów na prezydenta Krakowa zadeklarowało, że będzie gotowych z nim współpracować. Radny musiał sprostować swoją wypowiedź.


Wszyscy radni KO zaprzeczyli bowiem, że kontakt, rozmowa i deklaracje miały miejsce. W sobotę o poparcie dla senator apelował Radosław Sikorski. Szef MSZ powiedział, że mieszkańcy Krakowa mają wybór między Piątkowską, a kimś „o kim sąd już stwierdził, że jest kłamcą lub mitomanem”. Komitet Gibały skierował tę sprawę do sądu w trybie wyborczym. Oprócz sprostowania domagał się przeprosin i 10 tys. zł na rzecz fundacji pożytku publicznego.

Wybory prezydenta Krakowa. Łukasz Gibała pozwał Radosława Sikorskiego. Sąd zdecydował


Portal Puls Krakowa podał, że w piątek 9 października zapadła decyzja. Sikorski musi sprostować swoje słowa w mediach społecznościowych. Ma ono by widoczne do zakończenia głosowania w II turze wyborów prezydenckich w Krakowie, czyli do niedzieli do godz. 21 – podał „Fakt”. Decyzja jest nieprawomocna. Adwokat ministra spraw zagranicznych po ogłoszeniu postanowienia powiedział, że jest częściowo usatysfakcjonowany ograniczeniem roszczeń komitetu Gibały.


Rafał Rozwadowski podtrzymał swoje słowa z rozprawy, że wypowiedź Sikorskiego była oceną i nie powinna podlegać rozpatrywaniu w trybie wyborczym. Pełnomocnik Gibały Rafał Zontek ubolewał, że sąd nie orzekł przeprosin. Inny przedstawiciel komitetu Gibały również był zadowolony z rozstrzygnięcia. – Sąd przyznał, że nie istnieje orzeczenie, z którego wynikałoby, że Łukasz Gibała jest kłamcą lub mitomanem – powiedział po rozprawie Łukasz Szczepan.

Udział