-
Wybory w Serbii przebiegają przy dużej mobilizacji wyborców opozycyjnej Studenckiej Listy, którzy od rana tworzą długie kolejki przed lokalami wyborczymi w Belgradzie.
-
Studencka Lista powstała w wyniku protestów po katastrofie budowlanej w Nowym Sadzie z 2024 roku, w której zginęło 16 osób.
-
Głównym konkurentem opozycji jest rządzący od 14 lat Aleksandar Vučić, a wyborcy obawiają się chaosu po ogłoszeniu wyników, jeśli obie strony ogłoszą własne zwycięstwo.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Interia z Belgradu relacjonuje wybory w Serbii. Na miejscu są nasi korespondenci – Jakub Krzywiecki i Wiktor Kazanecki.
Co wydarzy się w Belgradzie wieczorem? – Mamy nadzieję na zmianę – mówi mi Jelena przed jednym z lokali wyborczych w Belgradzie. Kiedy rozmawiamy, przed budynkiem ciągnie się kolejka wyborców długa na kilkadziesiąt metrów.
Jelena ma 38 lat, do lokalu przyszła z mężem i córką. – Zobacz na ten tłum, musi dojść do zmiany. Wszyscy na to czekają – podkreśla.
Razem z mężem głosują na Studencką Listę – główny komitet opozycyjny i największe zagrożenie dla rządzącego od 14 lat Aleksandara Vučicia – lidera Serbskiej Partii Postępowej. Jedyny sondaż przedwyborczy w październiku pokazywał, że głosy rozkładają się praktycznie po równo.
– Jeśli jedni i drudzy ogłoszą zwycięstwo, wieczorem będzie wielki bałagan – podkreśla mąż Jeleny.
Wybory w Serbii. „Będziemy bronić naszej sprawy”
– Wieczorem będzie wielkie świętowanie – mówi Maja. Ma 55 lat, na wybory przyszła z trojgiem swoich dorosłych już dzieci. Przyznaje jednak, że możliwe są oszustwa wyborcze. Jej 22-letni syn podkreśla: – Nie odpuścimy, będziemy bronić naszej sprawy.
To również wyborcy Studenckiej Listy. Rano przed lokalami wyborczymi w Belgradzie w zasadzie trudno znaleźć kogoś, ktoś głosuje na Vučicia. Studencka Lista apelowała do swoich zwolenników, by licznie głosowali od samego rana. To widać, bo praktycznie przed każdym lokalem w mieście stoi długa kolejka. Niektórzy czekają po półtorej godziny na oddanie głosu.
Studencka Lista wyrosła z protestów obywatelskich po katastrofie budowalnej w Nowym Sadzie w 2024 roku. Demonstranci oskarżali rządzących o korupcję i zaniedbania, które doprowadziły do tragedii – zginęło 16 osób.
– Nowy Sad to był dopiero początek. Korupcja i nadużycia władzy są praktycznie w każdej dziedzinie życia – zaznacza Maja. – Nie możesz normalnie funkcjonować, nie możesz dostać pracy, jeśli nie jesteś związany z partią – dodaje jej syn.
Serbia. Studencka Lista chce pokonać Vučicia. „Największa szansa”
Moi rozmówcy podkreślają, że wyborcy Studenckiej Listy to nie tylko młodzi ludzie. – Moja mama ma 76 lat. Głosuje na studentów – opowiada mi 55-letni Gordan. Dodaje, że jego mama spotkała w lokalu wyborczym swoją 82-letnią sąsiadkę, też wyborczynię studentów.
Poparcie w grupie starszych osób tłumaczą mi zwolennicy Studenckiej Listy. Rozmawiamy, kiedy przed jednym z lokali przejeżdża niewielki samochód. Otwarte szyby i wywieszone flagi Serbii, otwiera się w nowym oknie, kierowca z pasażerem pozdrawiają ludzi przed lokalem.
– Starsi widzą, że to największa szansa na zmianę. Nie chodzi tylko o Vučicia, to znacznie więcej. Oni wiedzą, że jego ekipa to tacy sami ludzie od 30 lat. Taka sama korupcja i sposób myślenia. Zmieniają się tylko nazwiska. Dlatego mamy nadzieję w końcu na prawdziwą zmianę – mówi mi 23-letni Obrad.
Z Belgradu Jakub Krzywiecki
-
Decydujące starcie w Serbii. Kraj wybiera po wielkich protestach
-
Sześciomilionowy kraj może zakończyć 14-letnie rządy. A wszystko za sprawą… studentów













