W latach 80. australijscy leśnicy postanowili sprawdzić, jak różne sposoby gospodarowania lasem wpływają na jego odrastanie. Chodziło przede wszystkim o znalezienie alternatywy dla zrębów zupełnych, czyli wycinania wszystkich drzew na określonym obszarze. Metoda budziła kontrowersje, ponieważ pozbawiała zwierzęta siedlisk i radykalnie zmieniała środowisko leśne.
Jak wycinka wpływa na lasy? Ciekawy eksperyment z Australii
Władze stanu Wiktoria przeznaczyły na badania kwotę odpowiadającą dzisiejszym 26 mln dolarów australijskich. W latach 1987-1989 założono dwa obszary doświadczalne: Tanjil Bren w Górach Centralnych oraz Cabbage Tree Creek we wschodniej części stanu. Naukowcy chcieli porównać skutki całkowitej wycinki, częściowego usuwania drzew i pozostawienia lasu bez ingerencji.
Eksperyment prowadzono w lasach zdominowanych przez eukaliptusy z gatunku Eucalyptus regnans, należące do najwyższych drzew liściastych świata. W Tanjil Bren rosły przede wszystkim drzewa, które odrodziły się po wielkich pożarach z 1939 r. Wyznaczono setki powierzchni pomiarowych i obserwowano tysiące młodych drzew. Dzięki temu można było porównywać rozwój lasu w miejscach, w których zastosowano różne sposoby wycinki.
Badacze stosowali kilka metod. Na jednych powierzchniach usuwali wszystkie drzewa w pasach szerokości 250-350 m, na innych wycinali mniejsze fragmenty lasu o szerokości 50-140 m. W kolejnej części eksperymentu usuwali od 50 do 70 proc. drzew, pozostawiając reszcie więcej miejsca do wzrostu. Duże obszary lasu zachowano bez zmian, aby służyły do porównań.
Zapomniany eksperyment leśny po 30 latach
Pierwsze wyniki, zebrane na początku XXI w., wskazywały, że eukaliptusy najlepiej odnawiały się na dużych powierzchniach pozbawionych drzew. Tam, gdzie pozostawiono wysokie drzewa albo wycinano jedynie niewielkie fragmenty lasu, częściej rozrastały się inne rośliny, przede wszystkim akacje, konkurujące z młodymi eukaliptusami.
Wyniki opublikowano, a później o doświadczeniu stopniowo zapomniano. Droga dojazdowa zarosła roślinnością, tablica informacyjna przewróciła się, a naukowcy przestali regularnie odwiedzać powierzchnie badawcze. Drzewa tymczasem rosły dalej. Po latach można więc było zobaczyć skutki zabiegów, których nie dało się ocenić podczas pierwszych obserwacji.
W 2014 r. grupa badaczy z Uniwersytetu w Melbourne wróciła do Tanjil Bren podczas zajęć terenowych ze studentami. Chcieli zobaczyć, jak wyglądają lasy poddane różnym zabiegom kilkadziesiąt lat wcześniej. To, co zastali na powierzchniach przerzedzonych, okazało się szczególnie interesujące.
Największe drzewa w przerzedzonych fragmentach lasu miały średnicę o 20 proc. większą niż największe drzewa na powierzchniach, na których nie prowadzono wycinki. Choć liczyły zaledwie ok. 80 lat, ich pnie na wysokości piersi miały średnio znacznie ponad metr średnicy, a niektóre przekraczały 1,5 m. Pozostawione eukaliptusy korzystały z mniejszej konkurencji o światło, wodę i składniki odżywcze.

Mniej drzew, ale równie dużo zmagazynowanego węgla
Jeszcze ciekawsze okazały się wyniki dotyczące magazynowania węgla. Drzewa pochłaniają dwutlenek węgla podczas fotosyntezy, a zawarty w nim węgiel wykorzystują do budowy drewna. Dlatego ilość drewna w lesie ma duże znaczenie dla bilansu węglowego. W tym przypadku naukowców interesowało przede wszystkim to, ile węgla zgromadziły drzewa pozostawione po wycince.
Po 30 latach mocno przerzedzone fragmenty lasu zawierały w drewnie tyle samo lub więcej węgla niż obszary pozostawione bez wycinki. Pozostałe drzewa urosły na tyle szybko, że odtworzyły zasoby węgla usuniętego wraz z wyciętymi pniami. Dodatkowo zgromadziły ilość porównywalną ze wzrostem zapasów węgla w nietkniętym lesie.
Wyniki sugerują, że odpowiednio przeprowadzona wycinka części drzew może przyspieszać wzrost tych, które pozostają. Nie oznacza to jednak, że wycinanie lasu zawsze zwiększa jego zdolność do magazynowania węgla. Badanie dotyczyło określonego gatunku eukaliptusa i konkretnych warunków przyrodniczych.
Przerzedzony las może być dobrym siedliskiem zwierząt
Duże drzewa mają również znaczenie dla zwierząt. Są bardziej odporne na działanie pożarów, a z czasem częściej tworzą się w nich dziuple. Korzystają z nich m.in. australijskie ssaki nadrzewne, w tym zagrożone wyginięciem lotopałanki Gymnobelideus leadbeateri oraz lotopałanki olbrzymie. W przypadku tych zwierząt dostępność odpowiednio dużych i starych drzew ma bezpośredni wpływ na możliwości znalezienia schronienia.
Naukowcy sprawdzili obecność zwierząt za pomocą fotopułapek. Gymnobelideus leadbeateri wykryto na wszystkich badanych powierzchniach poddanych zabiegom leśnym, ale nie stwierdzono ich na powierzchniach pozostawionych bez ingerencji. Zwierzęta korzystają m.in. z akacji, które służą im do przemieszczania się i poszukiwania pożywienia.
Autorzy badania podkreślają, że przerzedzanie drzewostanów nie powinno być stosowane wszędzie. Może jednak pomóc w gospodarowaniu lasami odrastającymi po intensywnej wycince lub dużych pożarach, szczególnie tam, gdzie drzewa są podobnego wieku.
Badacze zwracają też uwagę na zaniedbane doświadczenia leśne. W Australii istnieje wiele dawnych powierzchni badawczych, do których naukowcy przestali wracać. Tymczasem dopiero obserwacje prowadzone przez kilkadziesiąt lat pozwalają sprawdzić, jak las reaguje na usuwanie drzew. Wiele takich doświadczeń może dostarczyć odpowiedzi na pytania, których nie potrafiono rozstrzygnąć w chwili ich zakładania.
Wyniki opisali Kaitlyn Hammond, Craig Nitschke, Patrick Baker i Raphael Trouvé w materiale opublikowanym przez „The Conversation”, który 4 października 2026 r. przedrukował serwis ScienceDaily. Przypadek Tanjil Bren pokazuje, że skutki zabiegów leśnych mogą wyglądać inaczej po kilku latach, a inaczej po trzech dekadach.


