
Coraz częściej wraca dyskusja o tym, jak poprawić sytuację emerytalną kobiet bez podnoszenia wieku emerytalnego. Jedna z propozycji zakłada, że za każde urodzone dziecko kobieta otrzymywałaby dodatkowe dwa lata uwzględniane przy ustalaniu emerytury. Zwolennicy rozwiązania wskazują, że miałoby ono częściowo rekompensować skutki przerw w aktywności zawodowej związanych z macierzyństwem.
Kobiety nadal częściej niż mężczyźni ponoszą konsekwencje rodzicielstwa na rynku pracy. Według przywołanych badań po narodzinach dzieci ich wynagrodzenia spadają, a możliwości awansu i rozwoju zawodowego są ograniczone. Jednocześnie niższe zarobki przekładają się później na niższe świadczenia emerytalne.
Dwa lata za dziecko do emerytury. Taki jest pomysł
Jak wyliczył Instytut Badań Strukturalnych, narodziny każdego kolejnego dziecka oznaczają długoterminowy spadek wynagrodzenia kobiety średnio o 3–6 proc. Z danych wynika również, że kobieta z jednym dzieckiem traci około 19,8 proc. rocznego dochodu, z dwojgiem dzieci 25,8 proc., a z trójką lub większą liczbą dzieci ponad 30 proc.
Dodatkowo kobiety przechodzą na emeryturę pięć lat wcześniej niż mężczyźni, co ogranicza możliwość zgromadzenia wyższego kapitału emerytalnego. W efekcie niższe zarobki przez lata przekładają się na niższe świadczenia po zakończeniu aktywności zawodowej.
Badania pokazują sytuację kobiet na rynku pracy
Przywołano także wyniki eksperymentu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, w którym do pracodawców wysyłano dwa fikcyjne życiorysy – kobiety bezdzietnej oraz matki małych dzieci. Różnica w liczbie odpowiedzi okazała się minimalna i statystycznie nieistotna.
Według cytowanych badań problem dotyczy jednak także kobiet bezdzietnych w wieku rozrodczym. Pracodawcy traktują je jako potencjalne matki, co również może wpływać na decyzje dotyczące zatrudnienia, awansu czy podwyżek.
Propozycja ma poprawić sytuację przyszłych emerytek
Pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula zaproponowała, aby za każde dziecko kobiecie doliczać dwa lata przy ustalaniu emerytury. Jak wyjaśniła, taki mechanizm mógłby stanowić formę wyrównania skutków macierzyństwa dla wysokości przyszłych świadczeń.
Jednocześnie wskazała, że obecny system emerytalny w różny sposób wpływa na sytuację kobiet i mężczyzn. Jej zdaniem wiek emerytalny nie powinien zależeć od płci, natomiast mógłby być powiązany ze stażem pracy, charakterem wykonywanej pracy oraz liczbą posiadanych dzieci.












