
Fałszywe zgłoszenia dotyczące zagrożenia życia doprowadziły do interwencji służb w mieszkaniu należącym do matki Karola Nawrockiego. Po wejściu policji, straży pożarnej i ratowników medycznych do lokalu sprawa błyskawicznie stała się jednym z głośniejszych tematów politycznych ostatnich dni. W kolejnych godzinach głos zabrali m.in. Jarosław Kaczyński oraz Donald Tusk. Przy okazji tego wydarzenia zapytaliśmy o polityczną działalność prezesa PiS. Sondę, której wyniki opisujemy, znajdziesz pod artykułem: Kaczyński o działaniach służb: Zaatakowano mieszkanie matki prezydenta.
Sonda o Jarosławie Kaczyńskim przyniosła wyraźne wyniki. Ta odpowiedź pojawiała się najczęściej
Większość czytelników sondy zdecydowanie negatywnie ocenia działalność polityczną Jarosława Kaczyńskiego. Taka odpowiedź wskazało 74,48 proc., głosujących (1988 osób). Drugą najczęściej zaznaczaną opcją było „zdecydowanie pozytywnie”, które uzyskało 15,62 proc. głosów – 417 odpowiedzi.
Mniej osób wskazało warianty pośrednie. „Raczej negatywnie” otrzymało 5,58 proc., a „raczej pozytywnie” 2,88 proc. uczestników sondy. Najrzadziej deklarowano brak zdania, było to zaledwie 1,42 proc. W sondzie oddano 2669 głosów, a wyniki zostały przez nas zebrane 26 maja 2026 roku.
Jarosław Kaczyński o fałszywym alarmie: Kolejna granica została przekroczona
Po akcji służb Jarosław Kaczyński w niedzielę opublikował wpis na portalu X, w którym stwierdził, że 'kolejna granica została przekroczona: zaatakowano mieszkanie matki prezydenta. Próbowali to wyśmiewać. Cały czas testują, jak daleko mogą się posunąć. Na szczęście to ich ostatnie półtora roku”.
W sprawie wypowiadali się także politycy Prawa i Sprawiedliwości, w tym Mateusz Morawiecki oraz Przemysław Czarnek. Komentarz opublikował również szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki. Politycy zwracali uwagę na sposób przeprowadzenia interwencji i okoliczności wejścia służb do mieszkania. Premier Donald Tusk odniósł się do tych słów jeszcze tego samego dnia i stwierdził, że określanie działań ratowników i strażaków jako „brutalnego ataku służb” jest przesadą.
Przedstawiciele służb podkreślali, że działania wynikały z procedur związanych ze zgłoszeniem zagrożenia życia i zdrowia. Jak przekazano, najpierw wpłynęła informacja o pożarze i zagrożeniu dzieci, a kilkanaście minut później zgłoszenie dotyczące zatrzymania funkcji życiowych. Dopiero po braku kontaktu z osobami znajdującymi się w środku, podjęto decyzję o wejściu do mieszkania. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule: Alarm w mieszkaniu rodzinnym Nawrockiego. Nieoficjalnie: Tak mógł działać sprawca.











