
-
Prezydent Bułgarii Rumen Radew ogłosił rezygnację, podsumował swoją dziewięcioletnią kadencję i przyznał się do błędów.
-
Radew skrytykował model rządzenia w kraju, nazywając go mającym cechy demokracji, ale działającym jak oligarchia.
-
Rezygnacja prezydenta następuje w czasie przedłużającego się kryzysu politycznego i przedterminowych wyborów, które będą już ósmymi od 2021 roku.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Prezydent Bułgarii Rumen Radew ogłosił w poniedziałek, że rezygnuje ze stanowiska głowy państwa. W specjalnym orędziu zwrócił się do obywateli, podsumowując dziewięć lat swojej prezydentury i wskazując na głęboki kryzys polityczny, w jakim znalazł się kraj. Jak zapowiedział, formalną rezygnację złoży dzień później.
Bułgaria. Prezydent Radew rezygnuje ze stanowiska
Radew przypomniał, że Bułgarzy dwukrotnie obdarzyli go mandatem zaufania – po raz pierwszy dziewięć lat temu, a następnie w 2021 roku. Jak podkreślił, była to dla niego zarówno „ogromna odpowiedzialność, jak i zaszczyt”, któremu starał się sprostać w czasie kolejnych kryzysów politycznych i społecznych.
Ustępująca głowa państwa wspomniała o masowych protestach, atakach oligarchii na instytucje państwa oraz o konieczności siedmiokrotnego powoływania rządów tymczasowych – jak zaznaczył – „w obronie interesu publicznego”.
Prezydent przyznał, że decyzja o odejściu z urzędu nie była łatwa. W emocjonalnym tonie mówił o próbie, jakiej poddane zostało społeczne zaufanie. Dziękował obywatelom za cierpliwość, przepraszając za popełnione błędy.
Przemówienie prezydenta Bułgarii. „Jutro złożę rezygnację z urzędu”
Radew zadawał w orędziu pytania o przyczyny narastającej frustracji społecznej. Pytał, dlaczego Bułgarzy coraz rzadziej biorą udział w wyborach, tracą zaufanie do mediów, wychodzą na ulice i czują się coraz biedniejsi oraz bardziej niepewni jutra. Jego zdaniem źródłem tych problemów jest model rządzenia, który jedynie z pozoru przypomina demokrację.
– Odpowiedź leży w okrutnym modelu rządzenia. Ma on zewnętrzne cechy demokracji, ale działa według mechanizmów oligarchii. Polityka rozgrywa się poza instytucjami, a lalkarze bez skrępowania występują przed kamerami, wydając polecenia Zgromadzeniu Narodowemu – mówił prezydent.
Radew ostrzegł, że część klasy politycznej podważa spokojne życie obywateli i prowadzi kraj ku dalszej destabilizacji. Jednocześnie apelował o odwagę i zakończenie „pozornego pojednania”. W końcowej części wystąpienia dziękował swojemu zespołowi, osobom, które go wspierały, oraz żonie.
– Jutro złożę rezygnację z urzędu prezydenta Republiki Bułgarii. Pragnę podkreślić, że przez te dziewięć lat jako prezydent i wiceprezydent pokazaliśmy, że potrafimy działać skutecznie i skoordynowanie, zjednoczeni wspólnym celem – powiedział Radew, dodając, że jest przekonany, iż wiceprezydent Iliana Jotowa będzie „godnym szefem państwa”.
Na zakończenie stwierdził, że Bułgarię czeka „bitwa o ojczyznę”. – Jesteśmy gotowi, możemy to osiągnąć i osiągniemy sukces – podsumował.
Trudna sytuacja polityczna w Bułgarii. Ósme wybory od 2021 roku
Decyzja Radewa zapada w momencie narastającego chaosu politycznego. W piątek prezydent zapowiedział rozpisanie przedterminowych wyborów parlamentarnych po tym, jak Alians na rzecz Praw i Swobód (APS) jako trzecie ugrupowanie w tym tygodniu odmówił przyjęcia misji sformowania rządu. Wcześniej taką decyzję podjęły także partia GERB byłego premiera Bojko Borisowa oraz centrowa koalicja Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria.
– Nie ma innego wyjścia z obecnego kryzysu politycznego. Idziemy na wybory – oświadczył wówczas Radew po konsultacjach z przedstawicielami APS.
Zgodnie z konstytucją prezydent musi teraz powołać rząd tymczasowy, który będzie sprawował władzę do czasu utworzenia nowego gabinetu po przyspieszonych wyborach. Głosowanie musi odbyć się w ciągu dwóch miesięcy – partia GERB zaproponowała termin 29 marca. Równocześnie w parlamencie trwa spór o formę głosowania: tradycyjną, maszynową lub mieszaną.
Nadchodzące wybory będą już ósmymi od 2021 roku. Mimo kolejnych głosowań Bułgarii nie udało się dotąd wyłonić stabilnego rządu, co – jak wskazywał Radew w swoim orędziu – doprowadziło do głębokiego kryzysu zaufania obywateli do państwa i jego instytucji.
-
Donald Trump walczy z wiatrakami. Dosłownie. I może wygrać
-
Protesty to za mało. Ekspert wskazuje warunek zmiany władzy w Iranie












