
Według źródeł serwisu Axios, który podał tę informację, atak Emiratów na Iran byłby bezprecedensowy. „Fakt, że jest rozważany, odzwierciedla ogromny gniew krajów Zatoki Perskiej z powodu irańskich ataków” – czytamy w serwisie.
Zjednoczone Emiraty Arabskie od początku wojny są krajem częściej atakowanym przez Iran niż Izrael. Chociaż nie były w żaden sposób zaangażowane w wojnę, i tak zostały ostrzelane – pierwszego dnia wojny Iran zaatakował – prócz ZEA – Kuwejt, Katar i Bahrajn. Drugiego dnia ataki rozszerzyły się i objęły również Oman i Arabię Saudyjską. Ataki te doprowadziły do zawieszenia przez Katar większości produkcji gazu ziemnego. Ponadto w poniedziałek irański dron zaatakował ambasadę USA w Rijadzie, odłamki pocisków wywołały pożary w porcie Dżabal Ali, inny dron zaatakował luksusowy hotel na Palm Jumeirah w Dubaju.
„Błędna kalkulacja Iranu”
Ministerstwo Obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich poinformowało we wtorek, że Iran wystrzelił 186 pocisków balistycznych w kierunku Zjednoczonych Emiratów Arabskich. 172 zostały przechwycone, 13 spadło do morza, a jeden wylądował na terytorium ZEA. Ponadto przechwycono 755 dronów z ponad 800, blisko 60 spadło na terytorium kraju. Zginęło trzech cudzoziemców, ok. 70 osób zostało rannych.
Anwar Gargash, doradca prezydenta ZEA ds. polityki zagranicznej, napisał w portalu X, że ataki Iranu na państwa Zatoki Perskiej „były błędną kalkulacją i doprowadziły ostatecznie do izolacji Iranu w krytycznym momencie”.
„Wojna nie powinna być wojną z waszymi sąsiadami. Eskalacja tylko wzmacnia narrację, że Iran jest głównym źródłem zagrożenia w regionie, a jego program rakietowy jest stałym źródłem niestabilności” – napisał Gargash.
Iran wciąga kraje regionu w konflikt
„Zjednoczone Emiraty Arabskie zastrzegają sobie pełne prawo do reagowania na tę eskalację i podjęcia wszelkich niezbędnych środków w celu ochrony swojego terytorium, obywateli i mieszkańców” – przekazało Ministerstwo Obrony. „Ataki odwetowe Iranu przekształciły wojnę w rozległy kryzys w regionie, w który wciągnięto kraje, które nigdy nie chciały być częścią tego konfliktu” – zwraca uwagę Axios. Od początku kampanii bombardowań między USA a Izraelem Iran obrał sobie za cel bazy amerykańskie i inne cele w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Bahrajnie, Kuwejcie, Katarze, Omanie, Jordanii, Arabii Saudyjskiej i Iraku, także w regionie kurdyjskim. Według serwisu słowa Trumpa o tym, że operacja „Epic Fury” (tak nazywa się operacja wojskowa USA i Izraela) „ma trwać od czterech do pięciu tygodni”, może spowodować, że konflikt w regionie tylko się rozprzestrzeni.
ZEA otwiera bezpieczne korytarze
Zjednoczone Emiraty Arabskie poinformowały we wtorek wieczorem (czasu polskiego), że otworzyły bezpieczne korytarze powietrzne z sąsiadami, aby ułatwić powrót swoich obywateli i pomóc turystom w opuszczeniu kraju. „ZEA są w stanie obsłużyć 48 lotów ratunkowych na godzinę” – poinformował dziennikarzy minister gospodarki i turystyki Abdulla bin Touq Al Marri i dodał, że liczba lotów może stopniowo wzrastać w zależności od oceny bezpieczeństwa. W pierwszej fazie planu, od niedzieli ponad 17 000 pasażerów opuściło kraj 60 lotami. W kolejnej fazie będzie realizowanych ponad 80 lotów dziennie, co pozwoli na przewóz ponad 27 000 osób – dodał minister.
Irańskie ataki na Izrael i amerykańskie cele w regionie to usprawiedliwiona samoobrona, ale ostrzeliwanie krajów Zatoki Perskiej już nie – przekonują eksperci. Więcej w korespondencji Marty Urzędowskiej z Brukseli.
Redagowała Kamila Cieślik











