
Dziennikarz Jacek Gądek na kilka dni przed ogłoszeniem kandydata PiS na premiera, postanowił przybliżyć czytelnikom „Newsweeka” sylwetkę Lucjusza Nadbereżnego. Z jego rozmów z przedstawicielami PiS wynika, że to właśnie ten polityk może otrzymać od Jarosława Kaczyńskiego karkołomną misję zjednoczenia partii przed najbliższymi wyborami. Drugim prawdopodobnym wyborem miałby być już dobrze opinii publicznej Przemysław Czarnek.
Kto kandydatem PiS na premiera? Wśród faworytów Nadbereżny
Nadbereżny całkiem nieznany nie jest, ale też nie pełnił jeszcze tak eksponowanych funkcji jak były minister edukacji. Do PiS wstąpił w 2006 roku, a obecnie ma 40 lat. W wieku 21 lat został najmłodszym radnym Stalowej Woli. W 2014 roku został prezydentem tego miasta, wygrywając w pierwszej turze. Wygrywał również w 2018 i 2024 roku z poparciem powyżej 70 proc.
Jego lojalność dla partii widać było przy okazji sprawy SAFE. W lutym opowiedział się przeciwko programowi, mimo że Huta Stalowa Wola miałaby otrzymać z tego źródła 20 mld zł. — Jak możemy zaciągać zobowiązania, które jednocześnie będą budowały zagrożenie dla naszej suwerenności? Nie pozwalam na to, aby grać Stalową Wolą. Aby wykorzystywać do cynicznej gry, jakiegokolwiek szantażu naszego miasta – pytał na konferencji.
Uwagę zwrócił jego nienaturalnie głośny i poważny głos. Na tej podstawie w partii zaczęto spekulować, że może przygotowywać się do poważniejszej roli. „Newsweek” już wtedy pisał, że to właśnie ten samorządowiec znajduje się w gronie faworytów do miana „kandydata na premiera”.
„Lucek” kandydatem PiS na premiera?
Gądek zwraca uwagę na bezkonfliktowy styl Nadbereżnego i przypomina jego pierwszą nastoletnią kampanię pod hasłem „Lucka rzecz pogadać”. — Luckiem byłem, Luckiem jestem i Luckiem pozostanę – deklarował już jako prezydent Stalowej Woli. Doradzał Andrzejowi Dudzie, doradza Karolowi Nawrockiemu. 2 marca został przewodniczącym Rady ds. Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej.
W PiS mają mówić o nim, że jest „pociesznym facetem”. Inne głosy podkreślają jednak, że to poważny polityk. Mało kto ma przypuszczać jednak, że po wskazaniu na kandydata, faktycznie może zostać premierem. Jednocześnie podkreślają, by go nie lekceważyć.













