
Sprawa dotyczy sześciorga sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm 13 marca. Jak podały media, zaproszenie na środowe ślubowanie w Pałacu Prezydenckim otrzymała na razie tylko dwójka z nich – Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska. Prof. Marek Chmaj w rozmowie z Gazeta.pl przekonuje jednak, że nie ma podstaw, by traktować tę sytuację jako poważny spór ustrojowy. W jego ocenie najbardziej prawdopodobny scenariusz jest prosty: prezydent Karol Nawrocki zaprosił teraz dwie osoby, a pozostałe może zaprosić później.
Profesor Chmaj: To obowiązek prezydenta
Konstytucjonalista podkreśla, że głowa państwa nie może odmówić odebrania aktu ślubowania. Samo opóźnienie ślubowania wobec części sędziów nie oznacza jeszcze, że ich kadencja zostanie skutecznie zablokowana. – Zaproszenie tych osób na akt ślubowania, czyli akt ceremonialny, jest obowiązkiem prezydenta – ocenił prof. Chmaj. Jego zdaniem nie ma więc podstaw, by mówić o „szantażu” ze strony prezydenta czy o trwałym zablokowaniu pracy nowych sędziów.
Ślubowanie także na piśmie
Jak wskazuje profesor Chmaj, przepisy nie rozstrzygają wprost, czy ślubowanie musi zostać złożone ustnie. – Ustawa nie precyzuje, czy ślubowanie ma być składane na piśmie czy ustnie – zauważył. W praktyce miałoby to oznaczać, że jeśli prezydent nie zaprosi części sędziów na uroczystość, mogą oni złożyć ślubowanie na piśmie w Kancelarii Prezydenta. W ocenie profesora taki wymóg zostałby wtedy zachowany.
Prezydent nie wydaje aktu urzędowego
Prof. Chmaj w rozmowie z Gazeta.pl zwraca też uwagę, że w tej procedurze prezydent nie wydaje aktu urzędowego. To – w jego ocenie – ma istotne znaczenie dla całej sprawy. – Skoro prezydent nie wydaje aktu, to nie może ani odmówić przyjęcia ślubowania, ani go odrzucić – stwierdza prof. Chmaj. Konstytucjonalista podkreśla, że skoro nie dochodzi do wydania aktu urzędowego, nie można mówić o odmowie przyjęcia ślubowania w klasycznym znaczeniu. Z tego powodu uspokaja, że sprawa jest bardziej techniczna niż polityczna.
Tusk: sędziowie i tak złożą przysięgę
We wtorek o prezydenckie zaproszenie dla dwójki sędziów dziennikarze zapytali premiera Donalda Tuska. – O, jaka niespodzianka. Nie, nie jestem zaskoczony, ale tak jak powiedziałem, znajdziemy sposób, aby ci sędziowie mogli rozpocząć pracę – oświadczył Tusk.
– To nie jest kwestia kaprysu prezydenta. Zostali wybrani i są sędziami. Tak czy inaczej, przysięgę złożą – podkreślał od początku po wyborze premier. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz był w niedzielę pytany, czy prezydent podjął już decyzję w sprawie sędziów TK. – Pan prezydent analizuje tę sytuację – odparł minister.
Obecnie w Trybunale Konstytucyjnym zasiada dziewięciu z piętnastu sędziów, co oznacza sześć nieobsadzonych stanowisk. Sejm wybrał brakujących sędziów 13 marca. Wszyscy wybrani zostali zgłoszeni przez koalicję rządzącą. Dwie kandydatury zgłoszone przez Prawo i Sprawiedliwość nie uzyskały poparcia Sejmu.
Czytaj także: Między Pałacem Prezydenckim a resortem Władysława Kosiniaka-Kamysza dotąd nie było większych spięć. Dlaczego teraz szef MON zgodził się na to, by prezydent spotkał się sam na sam z generałami? Czytaj na Wyborcza.pl










