W katastrofie Air France zginęło 228 osób. Sąd zmienił wyrok

Zapadł wyrok w sprawie katastrofy Airbusa A330, który 1 czerwca 2009 roku zniknął z radarów podczas burzy nad Atlantykiem. Samolot linii Air France leciał z Rio de Janeiro do Paryża. Na pokładzie znajdowało się 216 pasażerów i 12 członków załogi. Nikt nie przeżył.

Sąd zmienił wcześniejsze rozstrzygnięcie

Air France i Airbus zostały – jako osoby prawne – uznane winnymi nieumyślnego spowodowania śmierci. To zmiana wobec decyzji z kwietnia 2023 roku, kiedy sąd oczyścił obie firmy z zarzutów. Teraz, po apelacji, paryski sąd orzekł inaczej.

Zobacz wideo Samolot lądował na boisku! Chwile grozy

Firmy mają zapłacić maksymalną przewidzianą grzywnę po 225 tys. euro każda. Część rodzin ofiar krytykuje jednak wysokość kary, uznaje ją za symboliczną. BBC przekonuje, że wyrok może być dotkliwy przede wszystkim dla reputacji obu spółek.

Airbus i Air France konsekwentnie zaprzeczały zarzutom. Według BBC francuscy prawnicy spodziewają się, że firmy mogą złożyć kolejne odwołania.

Katastrofa nad Atlantykiem

Lot AF447 rozbił się po tym, jak samolot wpadł w tzw. przeciągnięcie podczas burzy i spadł do oceanu z wysokości około 11,5 km. Wrak odnaleziono dopiero po długich poszukiwaniach dna Atlantyku na obszarze około 10 tys. km kw.

Czarne skrzynki wydobyto w 2011 roku, po wielu miesiącach poszukiwań głębinowych. Operacja była wyjątkowo trudna, bo do katastrofy doszło w odległej części Atlantyku, ponad 1100 km od wybrzeży Ameryki Południowej.

W pierwszych 26 dniach poszukiwań odnaleziono 51 ciał. Część ofiar wciąż była przypięta pasami do foteli. Na pokładzie byli głównie obywatele Francji, Brazylii i Niemiec.

Rodziny czekały latami

Na ogłoszeniu wyroku obecni byli krewni ofiar. Dla wielu rodzin sprawa trwała niemal 17 lat. Jeden z bliskich ofiar mówił wcześniej BBC News Brasil, że szczątki jego syna udało się pochować dopiero ponad dwa lata po katastrofie.

Podczas końcowych wystąpień w listopadzie prokuratorzy oceniali zachowanie firm jako „niedopuszczalne”. Zarzucali im przedstawianie nieprzekonujących argumentów w sprawie odpowiedzialności za katastrofę.

Przyczyny katastrofy z 2009 roku

Sąd uznał, że katastrofa lotu AF447 nie była wyłącznie skutkiem błędów pilotów, ale także wcześniejszych zaniedbań po stronie przewoźnika i producenta samolotu. Pod lupą znalazły się tzw. rurki Pitota. To czujniki, które mierzą prędkość maszyny z zewnątrz. Już lata temu wskazywano, że te podczas lotu najprawdopodobniej uległy oblodzeniu i przekazały załodze błędne dane.

Airbusowi zarzucono, że nie dość jasno ostrzegał przewoźników przed ryzykiem związanym z tymi urządzeniami, mimo wcześniejszych sygnałów o problemach.

Air France miała natomiast nie zapewnić pilotom wystarczającego szkolenia na wypadek utraty wiarygodnych wskazań prędkości. Według sądu te zaniedbania przyczyniły się do dezorientacji załogi, przeciągnięcia maszyny i jej katastrofy nad Atlantykiem.

Redagowała Kamila Cieślik

Udział