
-
Dwoje turystów z Litwy, korzystając ze wskazówek sztucznej inteligencji, utknęło w trudnym terenie pod Niebieską Turnią w Tatrach i zostało ewakuowanych śmigłowcem TOPR.
-
Tatrzańscy ratownicy w pierwszym tygodniu lipca udzielili pomocy 55 osobom, najwięcej interwencji miało miejsce 4 lipca.
-
Akcje ratunkowe obejmowały także pomoc taternikom, naukowcowi z urazem nogi oraz turyście, który utknął poza szlakiem; nie zawsze był możliwy transport śmigłowcem.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Ewakuacja dotyczyła dwojga turystów z Litwy, którzy utknęli pod Niebieską Turnią. Jak poinformował ratownik dyżurny TOPR, chcąc skrócić drogę do Doliny Pięciu Stawów Polskich, turyści skorzystali z podpowiedzi sztucznej inteligencji, która wskazała im przejście Świnicką Ławką. Przez to znaleźli się w trudnym terenie wspinaczkowym i ostatecznie zostali ewakuowani śmigłowcem.
Weszli na niebezpieczną ścianę w Tatrach. Tak podpowiedziało im AI
Świnicka Ławka w języku taterników to tzw. zachód, czyli wąska półka biegnąca ścianą lub zboczem. W tym wypadku – północną ścianą góry Świnicy. Ściana ta ma ok. 350 metrów, a Świnicka Ławka biegnie w ok. 2/3 jej wysokości. Półka daje możliwość stosunkowo bezpiecznego przejścia podczas wspinaczki, ale tylko doświadczonym osobom wyposażonym w profesjonalny sprzęt. Dla zwykłych turystów wejście na taką ścianę to śmiertelne niebezpieczeństwo.
Pierwszy tydzień lipca był wyjątkowo pracowity dla TOPR-u, który w tym czasie udzielił pomocy 55 osobom. Najpoważniejsze działania tatrzańscy ratownicy prowadzili w słoneczną sobotę 4 lipca, kiedy interweniowali aż 25 razy. Tego dnia śmigłowiec wielokrotnie transportował turystów z omdleniami, urazami i wyczerpaniem m.in. spod Orlej Baszty, z rejonu Kopy Kondrackiej i Rysów.
Zaczęły się wakacje. TOPR ma ręce pełne roboty
Ratownicy prowadzili także akcję wobec dwóch taterników, którzy utknęli na północno-wschodniej ścianie Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego, a późnym wieczorem ruszyli na wielogodzinną wyprawę po naukowca, który po wyjściu z Jaskini Lodowej w masywie Ciemniaka złamał nogę. Poszkodowanego wyciągnięto z trudnego terenu przy użyciu technik linowych, a następnie przetransportowano w noszach do Doliny Tomanowej i dalej przewieziono samochodem do zakopiańskiego szpitala. Akcja zakończyła się dopiero przed godziną 8:00 rano następnego dnia.
Równolegle ratownicy pomagali także turyście, który schodząc z Bystrej poza szlakiem, utknął w wiatrołomach. Dzięki dronowi ustalono jego położenie i przekazano mu tzw. zestaw survivalowy, dzięki któremu mógł bezpiecznie przeczekać noc. O świcie został ewakuowany śmigłowcem.
W kolejnych dniach ratownicy wielokrotnie pomagali osobom z urazami kończyn, zasłabnięciami i problemami zdrowotnymi. Ze względu na niski pułap chmur 6 lipca nie było możliwości użycia śmigłowca podczas akcji na Suchym Wierchu Ornaczańskim, gdzie turystkę z poważnym urazem nogi siedmiu ratowników transportowało w noszach do Doliny Starorobociańskiej, skąd quadem przewieziono ją do karetki.
Jak pokazują minione dni, wypadkom w górach często towarzyszy prawo serii. W takich sytuacjach dotarcie do poszkodowanych może się znacząco wydłużyć, szczególnie, gdy nie ma możliwości użycia śmigłowca. Po raz kolejny apelujemy zatem o rozsądny dobór celów górskich wycieczek i nieprzecenianie swoich możliwości













