Według oficjalnych komunikatów o godz. 3.40 tego dnia wykryto niezidentyfikowany obiekt w polskiej przestrzeni powietrznej. Do przechwycenia wysłano dyżurny myśliwiec F-16. O 3.46 obiekt zniknął z radarów. Okazało się następnie, że to rakieta, która uderzyła w ziemię w rejonie Tarnawy-Kolonii.

Zobacz wideo Rosyjska rakieta obnażyła paraliż decyzyjny. System nowoczesny, ale rządzi chaos

Według rządu „wojsko w każdej chwili było gotowe do zestrzelenia pocisku”. – Od godzin późnowieczornych generał Ireneusz Nowak postawił w stan gotowości wszystkie systemy obrony powietrznej, uruchamiając krajowe i sojusznicze służby związane z ochroną przestrzeni lotniczej – mówił o incydencie prezes Rady Ministrów Donald Tusk. Jeden z myśliwców, mówił gen. Nowak, znalazł się w pobliżu rakiety, gdy ta uderzyła w ziemię. 

Awaria kluczowego systemu. Służył do przekazywania informacji o pozycji samolotów

Według „Rzeczpospolitej” żaden z F-16 nie był jednak wcale w takiej gotowości do zestrzelenia obiektu, jak przekonują władze i wojskowi. Jeden samolot miał sprawdzać inny obiekt przy granicy, który okazał się ukraińskim MiG-29. Samolot ten prawdopodobnie próbował zestrzelić rosyjską rakietę, ale nie zdążył przed polską granicą. Drugi F-16 w tym czasie był w trakcie powietrznego tankowania paliwa.

„Pilnować wszystkiego, jednocześnie i wszędzie”. Dr Piasecka: Rosja zmienia taktykę. Na polskie ulice wchodzą profesjonaliści ze służb – czytaj na Wyborcza.pl.

W parze F-16, która była w powietrzu, nie działał dodatkowo system Link-16. To kluczowy standard do wymiany danych między samolotami, którego używają siły powietrzne państw NATO. Dzięki niemu piloci widzą dokładnie pozycje innych maszyn. Tego dnia, z uwagi na awarię systemu, załogi musiały przekazywać sobie informacje przez radiostacje.

Wojsko: Sprawa dotyczy informacji niejawnych

„Rzeczpospolita” zapytała Dowództwo Operacyjne o te ustalenia. W odpowiedzi rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych odpowiedział, że „obecnie prowadzona jest szczegółowa analiza incydentu”, a „informacje dotyczące zdolności i procedur podlegają ochronie jako niejawne”.

Poradziecki spadek, współczesny kryzys. Kulisy trójstronnego pata wokół polskich MiG-ów – czytaj na Wyborcza.pl.

– Jednocześnie zaznaczam, że brak odniesienia się do poszczególnych informacji, założeń lub tez zawartych w przesłanych pytaniach nie stanowi ani ich potwierdzenia, ani zaprzeczenia – przekazał dziennikowi rzecznik.

Udział