Wanda Traczyk-Stawska zmarła 18 sierpnia w wieku 99 lat. Uroczystości pogrzebowe odbywają się w poniedziałek (31 sierpnia) w kościele św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. O godz. 19., przed pomnikiem Powstania Warszawskiego na Placu Krasińskich, mieszkańcy stolicy i przyjaciele pani Wandy spotkają się, by wspólnie oddać jej hołd.
Pogrzeb Wandy Traczyk-Stawskiej w Warszawie
„Oddaję cześć pamięci mężnej harcerki Szarych Szeregów, żołnierza Armii Krajowej, w której szeregach walczyła pod pseudonimami Atma i Pączek. Rannej w boju i odznaczonej Krzyżem Walecznych. Bohaterki, która w Powstaniu Warszawskim z bronią w ręku biła się o wyzwolenie naszej stolicy z rąk okrutnych niemieckich okupantów. Po gehennie niewoli w Stalagach i zakończeniu wojny, podobnie jak wielu jej kolegów, chciała poświęcić się pracy, która wyrażałaby przenikającego ją ducha służby i pragnienie uczynienia świata lepszym” – napisał prezydent Karol Nawrocki w liście odczytanym podczas trwających uroczystości przez sekretarza stanu Kancelarii, Wojciecha Kolarskiego.
Jak podkreślił, „w odrodzonej, suwerennej Polsce Wanda Traczyk-Stawska pozostawała osobą aktywnie obecną w życiu publicznym. Zabierała głos w sprawach, które uważała za ważne. Jej poglądy i oceny niejednokrotnie wywołały spory i różnice zdań, nie zmienia to jednak należnego jej miejsca w pamięci Rzeczpospolitej jako żołnierza Armii Krajowej, uczestniczki Powstania Warszawskiego i niestrudzonej strażniczki pamięci o tamtych dniach. Ufam, że hołd, który składamy jej dzisiaj, razem jako polska wspólnota narodowa będzie zapowiedzią uleczenia ran podziału i wzajemnego niezrozumienia, by w obliczu wyzwań i zagrożeń obecnego czasu odrodził się znów duch jedności i solidarności”.
Ohydny paszkwil na Wandę Traczyk-Stawską tuż po jej śmierci. Po interwencji internautów „patrioci” wpis usunęli – czytaj na Wyborcza.pl
W uroczystościach pogrzebowych biorą udział m.in. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski i marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska.
– Uczyła, a nigdy nie pouczała – powiedział podczas mszy Trzaskowski. Podkreślił, że nigdy niczego nie żądała. – Prosiła nie dla siebie, tylko zawsze w jakiejś sprawie. (…) Dla Pani Wandy najważniejsza była służba. Służba dla swoich kolegów i koleżanek, służba dla nas wszystkich, służba naszemu miastu, naszej ojczyźnie. (…) Wstawiała się właściwie w każdej słusznej sprawie za tymi, którzy byli prześladowani albo atakowani – za mniejszościami, za kobietami, które były atakowane, za naszymi gośćmi z Ukrainy – mówił Trzaskowski.
Bohaterka Powstania Warszawskiego. „Zostawiła piękny testament”
Kidawa-Błońska zwróciła uwagę, że życie Wandy Traczyk-Stawskiej wypełniało misję, żeby „Polska była dobrym, pięknym krajem, dzieci były szczęśliwe, żebyśmy byli jednością, widzieli w sobie to, co dobre”. – Bardzo często zastanawiałam się, jak to jest, że taka drobna, delikatna kobieta miała w sobie wielką siłę i moc. Ale pani Wanda świetnie odróżniała kłamstwo od prawdy. Wiedziała, co jest dobre, co jest złe. Nigdy na zło się nie godziła i chyba dlatego potrafiła dokonywać wielkich rzeczy – powiedziała.
Kidawa-Błońska wspomniała o licznych inicjatywach Wandy Traczyk-Stawskiej, m.in. ustanowieniu Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy i powstaniu Izby Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy. – Ta drobna kobieta zostawiła nam piękny, ale bardzo wymagający testament. Mam nadzieję i zobowiązuje się, pani Wando, że postaramy się go wykonać – podsumowała.
Uroczystości pogrzebowe Wandy Traczyk-Stawskiej w szczególnym dla niej miejscu – pisze Tomasz Urzykowski na Wyborcza.pl
– Osobiście panią Wandę spotkałem tylko raz, podczas ubiegłorocznych obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, na tak dla niej ważnym Cmentarzu Powstańców Warszawskich, gdzie miała wtedy swoje płomienne – mimo słabego już głosu – przemówienie. W tym roku już jej nie było, przemawiała równie płomiennie, ale z nagrania – powiedział w homilii mszy pogrzebowej abp Adrian Galbas.
Jak podkreślił, „tę wspaniałą kobietę: żołnierza Powstania Warszawskiego (…), sanitariuszkę, strzelca i łączniczkę, jeńca niemieckiego obozu, a potem psychologa, opiekuna ludzi zgnębionych, zwłaszcza ludzi z niepełnosprawnościami, opiekuna zmarłych, zwłaszcza na cmentarzu na Woli, aktywistkę, autorytet moralny – tę osobę kochała nie tylko najbliższa rodzina. Kochała ją Warszawa i Polska, kochały ją tłumy – dodawała odwagi, nie zwalniała tempa do końca życia”. Abp Galbas podkreślił, że zmarła nigdy nie zdradziła swoich ideałów.
Wanda Traczyk-Stawska w Powstaniu Warszawskim
Wanda Traczyk (drugi człon nazwiska przybrała po ślubie z Wacławem Tadeuszem Stawskim) urodziła się 7 kwietnia 1927 r. w Warszawie. W 1942 r. włączyła się w działania Szarych Szeregów – malowała na murach i skrzynkach pocztowych symbole Polski Walczącej. Kolportowała też podziemne ulotki – czasami ukrywając je pod „gadzinowym” „Nowym Kurierem Warszawskim”. Do jej konspiracyjnych zadań należało również doręczanie wydanych w imieniu Polskiego Państwa Podziemnego wyroków śmierci – szmalcownikom i konfidentom. Ryzyko było olbrzymie, bo musiała je wręczyć bezpośrednio adresatowi. Nigdy jednak w trakcie takich akcji nie została zatrzymana. Wspominała, że Niemców zapewne w błąd wprowadzał jej wygląd: dziecięcy uśmiech i warkocze.
W powstaniu została łączniczką i strzelcem. Walczyła w Śródmieściu (m.in. w rejonie Marszałkowskiej, Brackiej i Chmielnej) oraz na Powiślu. Brała również udział w ciężkich walkach o kościół Świętego Krzyża i komendę policji. W połowie września została ranna, ale aż do kapitulacji brała udział w walkach. Ostatnie miesiące wojny spędziła w niemieckiej niewoli – początkowo w Stalagu Lamsdorf (dzisiaj Łambinowice), a potem m.in. w Zeithain (w Saksonii), a następnie Oberlangen. Tam doczekała wolności. W 1947 r. zdecydowała się wrócić do Polski. Studiowała psychologię na Uniwersytecie Warszawskim i dostała pracę w szkole dla upośledzonych umysłowo. To tam poznała swojego przyszłego męża, który był jednym z nauczycieli w tej placówce. Córka i syn Wandy Traczyk-Stawskiej zostali muzykami. Oboje jeszcze w czasach PRL-u wyemigrowali.
Wspierała kobiety i niepełnosprawnych
Ona sama zaangażowała się w ratowanie pamięci o poległych powstańcach, szczególnie tych pochowanych w zbiorowej mogile na wolskim cmentarzu. Od października 1948 do 1972 roku pracowała w Szkole Specjalnej nr 6 na Pradze-Północ, przez wiele lat pracowała też jako nauczycielka w Szkole Podstawowej Specjalnej nr 3 przy ul. Ząbkowskiej. Była współinicjatorką ustanowienia przez Sejm w 2015 roku Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy przypadającego na 2 października oraz inicjatorką budowy Izby Pamięci w parku Powstańców Warszawy.
Na początku stanu wojennego wspierała działaczy „Solidarności”. W jej domu ukrywał się Zbigniew Janas, bywali u niej też Helena Łuczywo i Henryk Wujec. Głośno o Traczyk-Stawskiej zrobiło się w maju 2018 r., gdy w kuluarach Sejmu protest urządzili rodzice niepełnosprawnych (także tych już dorosłych) dzieci. Traczyk-Stawska chciała się z nimi spotkać, ale Kancelaria Sejmu odmówiła jej wydania przepustki. W 2020 r. wsparła protest kobiet przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, który oznaczał de facto zaostrzenie przepisów aborcyjnych.
Źródło: PAP












