Planowana przez rząd deregulacja podatkowa ma m.in. znieść obowiązek przekazywania pracownikom formularzy PIT-11 przez pracodawców. Zakłada to przygotowany przez Ministerstwo Finansów projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych.
„Celem projektu jest deregulacja obowiązku przekazywania podatnikom imiennych informacji PIT-11, PIT-8C, IFT-1R i IFT-2R przez płatników oraz inne podmioty obowiązane do ich sporządzenia na podstawie przepisów ustawy PIT oraz ustawy CIT. W obecnym stanie prawnym dokumenty te są przekazywane na mocy prawa wszystkim podatnikom” – czytamy w uzasadnieniu projektu.
Pomysłodawcy zmian podkreślają, że potrzeba ich wprowadzenia wynika m.in. „z dynamicznego rozwoju cyfrowych usług administracji skarbowej”.
„(…) w szczególności usługi Twój e-PIT, która zapewnia podatnikom bezpieczny i wygodny dostęp do danych wykazywanych w imiennych informacjach, w tym o przychodach, kosztach uzyskania przychodu oraz pobranych zaliczkach. Podatnik może zalogować się do tej usługi na kilka sposobów, np. przy wykorzystaniu aplikacji mObywatel, profilu zaufanego, bankowości elektronicznej, e-dowodu oraz danych podatkowych” – wskazują autorzy projektu.
Problem w tym, że projekt ma jeden zasadniczy feler: zakłada, że wszyscy podatnicy mają dostęp do swoich dokumentów w e-Urzędzie Skarbowym. A to nie takie oczywiste.
– Sam kierunek zmian jest dobry. Pracodawcy co roku drukują i rozsyłają miliony PIT-11, choć te same dane i tak trafiają do skarbówki – zauważa w rozmowie z „Wprost” Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt.
Zdaniem eksperta resort finansów najwyraźniej pominął istotny szczegół: PIT-11 jest dziś dla wielu osób kluczem do e-Urzędu Skarbowego.
– Kto nie ma Profilu Zaufanego, mObywatela ani możliwości logowania przez bank, może skorzystać z tzw. danych podatkowych. Musi wtedy podać łączny przychód z zeszłorocznego zeznania oraz kwotę z jednej informacji od płatnika za rok, który rozlicza – najczęściej właśnie z PIT-11. Powstaje absurd: państwo mówi pracownikowi „nie potrzebujesz PIT-11, wszystko masz w e-Urzędzie”, a e-Urząd odpowiada: „pokaż PIT-11, to cię wpuszczę” – stwierdza Piotr Juszczyk.
Deregulacja podatkowa. Problem nie polega na samym rozliczeniu PIT
Czy jest powód do niepokoju? Nie chodzi o to, że podatnicy nagle stracą możliwość złożenia rocznego zeznania podatkowego. Problem może pojawić się wcześniej: przy próbie zalogowania do e-Urzędu Skarbowego, sprawdzenia danych i zweryfikowania, czy rozliczenie uwzględnia wszystkie należne ulgi.
– Nie dramatyzowałbym jednak, że ktoś zostanie bez rozliczenia. Jeśli pracownik rozliczający PIT-37 nic nie zrobi, Twój e-PIT zostanie automatycznie zaakceptowany 30 kwietnia – mówi Juszczyk.
Jego zdaniem prawdziwe ryzyko pojawia się wtedy, gdy podatnik rozliczy się „w ciemno”.
– Nie sprawdzi, czy pracodawca wykazał prawidłowe kwoty. Nie doda też ulg, których urząd sam nie uwzględni. W praktyce skończy się tak, że i tak pójdzie do kadr z wnioskiem o PIT-11. Deregulacja może więc przenieść papierologię z masowej wysyłki na pojedyncze wnioski – zauważa ekspert.
Resort finansów odpowiada na zarzuty. Stawia na cyfryzację
Planowana rezygnacja z automatycznego przekazywania PIT-11 stała się przedmiotem interpelacji posła Janusza Kowalskiego. Ministerstwo Finansów broni jednak zaproponowanych rozwiązań, przekonując, że projekt wpisuje się w proces deregulacji i odpowiada na zmieniające się przyzwyczajenia obywateli.
„Proponowane zmiany zmierzają do ograniczenia obciążeń administracyjnych po stronie płatników oraz innych podmiotów zobowiązanych do sporządzenia informacji podatkowych poprzez odejście od obowiązku automatycznego przekazywania podatnikom tych dokumentów. Rozwiązanie to uwzględnia stale postępującą cyfryzację, jak i zmiany w strukturze społecznej, gdzie coraz większa populacja podatników preferuje załatwianie swoich spraw z wykorzystaniem rozwiązań cyfrowych” – podkreśla resort w odpowiedzi na poselską interpelację.
PIT-11 zniknie? Ministerstwo powinno poprawić logowanie
Jak naprawić ministerialny błąd? Zdaniem eksperta rozwiązanie jest proste, a przy tym niedrogie. Zanim nowe przepisy wejdą w życie, resort finansów powinien dostosować sposób logowania do e-Urzędu Skarbowego tak, by nie wymagał dokumentu, którego podatnik nie będzie już otrzymywał z mocy prawa.
– Z zasady każdy z nas powinien już posiadać jedną z metod uwierzytelniania. Aczkolwiek wciąż jest spora grupa podatników wykluczonych cyfrowo – pokazują to liczby. Co roku około miliona zeznań składanych jest jeszcze w formie papierowej – podpowiada Juszczyk.
Deregulacja może więc ograniczyć obowiązki pracodawców, ale nie powinna przy okazji tworzyć bariery dla podatników, którzy nie korzystają z cyfrowych metod logowania. Jeśli PIT-11 ma przestać trafiać do skrzynek pocztowych, dostęp do danych podatkowych powinien być możliwy również bez tego dokumentu.












