-
Donald Trump, Peter Magyar i Donald Tusk odnieśli się do zamieszek we Francji, podkreślając znaczenie restrykcyjnej polityki migracyjnej i ochrony granic.
-
Protesty we Francji na tle rosnących kosztów życia przerodziły się w zamieszki, skutkując aresztowaniami oraz obrażeniami wśród funkcjonariuszy służb porządkowych.
-
W Paryżu i innych francuskich miastach doszło do gwałtownej przemocy, podpaleń oraz grabieży, powodując straty sięgające setek milionów euro.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
PrzezFrancję przechodzą protesty wywołane rosnącymi kosztami życia. Ich skala jest ogromna. W sobotę doszło do zamieszek, podczas których agresywne grupy zaatakowały m.in. budynki publiczne.
Trump skomentował sytuację we Francji. Liderzy wskazują na kwestię nielegalnej migracji
„Francja płonie! Imigracja ludzi z zupełnie innego świata, ludzi z nienawiścią w sercach, zniszczyła ten niegdyś wielki kraj. Zamknijcie swoje granice i przejmijcie kontrolę, zanim będzie za późno!” – napisał prezydent USA Donald Trump na platformie Truth Social.
Wcześniej wpis w podobnym tonie zamieścił na Facebooku premier Węgier Peter Magyar. „W obliczu tego bezsensownego zniszczenia i nieusprawiedliwionej przemocy powinno być już dla wszystkich jasne, dlaczego Węgry opowiadają się za jak najostrzejszym podejściem do kwestii migracji” – stwierdził.
„Niezależnie od jakiejkolwiek presji Węgry nie złagodzą ochrony swoich granic zewnętrznych ani swojej polityki imigracyjnej” – podkreślił Magyar.
Zareagował również szef polskiego rządu Donald Tusk: „Polska nie powtórzy błędów innych europejskich państw, nie będzie też za nie płacić”.
„Twardo bronimy granicy przed nielegalną migracją, mamy własną politykę azylową (nie przyjmujemy wniosków), deportujemy tych, którzy łamią polskie prawo. W kwestii bezpieczeństwa będziemy bezwzględni. To usłyszeli ode mnie liderzy Europy w Brukseli” – przekazał premier.
Francja. Protesty przerodziły się w zamieszki
Premier Francji Sebastien Lecornu ogłosił w sobotę późnym wieczorem, że 1200 osób zostało aresztowanych, a 150 policjantów i żandarmów odniosło obrażenia podczas zamieszek, które wybuchły na marginesie sobotnich demonstracji w kraju.
Szef francuskiego resortu spraw wewnętrznych Laurent Nunez mówił w niedzielę, że liczba zatrzymanych wzrosła do 1800. Dodatkowo poinformował, że trwają śledztwa w celu pociągnięcia do odpowiedzialności wszystkich sprawców podpaleń i grabieży.
– To tak, jakbyśmy mieli wojnę – ocenił skalę zamieszek 78-letni mieszkaniec Paryża w rozmowie z AFP.
Paryż w chaosie, na ulicach ogień. „Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieliśmy”
Stolica Francji doświadczyła „poziomu przemocy, jakiego, jak sądzę, nigdy wcześniej nie widzieliśmy” – mówiła w rozmowie z AFP wicemer Paryża Lamia El Aaraje.
W Paryżu i innych francuskich miastach splądrowano setki sklepów. Według francuskiej Federacji Handlu Detalicznego i Hurtowego straty zanotowało łącznie 1500 firm – ich suma ma sięgać setek milionów euro.
Ponadto w sobotę podczas zamieszek wybuchł także pożar w XIX-wiecznym ratuszu w Limoges. Maurice Barate, prefekt regionu Haute-Vienne, stwierdził, że ogień został podłożony celowo przez „dziką hordę”. Historyczna część budynku została niemal doszczętnie zniszczona.
Ogólnokrajowe protesty przeciwko wysokim kosztom życia
Według francuskiego ministra spraw wewnętrznych, na którego powołuje się AFP, w protestach uczestniczyło około 550 tysięcy osób. Inne źródła podają nawet, że mogło to być nawet 800 tysięcy.
Głównym powodem demonstracji były rosnące koszty życia, wynikające częściowo z wojny na Bliskim Wschodzie, która przyczyniła się do wzrostu inflacji.
Źródła: AFP, L’union
-
Chaos we Francji. Ogień na ulicach, wielkie zamieszki, wdarli się do ratusza
-
Kosztowne lato na zachodzie Europy. Z dymem poszło ponad pół miliarda euro













