Anna Lewandowska nie ukrywa, że wyprowadzka do Chicago była dla niej bardzo ciężka. Po tym jak trenerka zamieściła w mediach społecznościowych post, w którym przyznała, że obawia się zmian, spadła na nią fala krytyki.
– Jestem bardzo emocjonalną osobą. W tym poście totalnie się odkryłam. Po prostu chwyciłam telefon i napisałam, co czuję. Często patrzy się na mnie przez pryzmat mojego męża. A ja miałam prawo podzielić się własnymi emocjami. Ludzie komentowali transfer, analizowali, gdzie będziemy żyć i jak. Trochę mnie przerastało, że wszyscy mówią o naszej przeprowadzce, a ja nie jestem na nią gotowa – tłumaczyła trenerka w rozmowie ze „Sportowymi Faktami”.
Anna Lewandowska szczerze o wyprowadzce z Barcelony
– Opuszczenie Barcelony, przenosiny na inny kontynent i zmiana szkoły starszej córki wywoływały stres. Mam 38 lat. Im się jest starszym, tym bardziej chce się mieć swoje miejsce na ziemi. A my przeprowadzamy się od 17. roku życia. Nie da się jednak od tego uciec. Kariera Roberta nadal determinuje nasze wybory. Liczymy się z tym i staramy się dostrzegać przede wszystkim plusy – dodała.
Anna Lewandowska odnosząc się do krytycznych komentarzy pod swoim adresem przyznała, że po opublikowaniu wpisu zastanawiała się, czy na pewno była to dobra decyzja.
– Chciałam wyrazić, co czułam jako żona i matka. Dostałam ogromne wsparcie od ludzi, co mi pomogło. Niektórzy zawsze patrzą przez pryzmat pieniędzy. Czytam komentarze, że dzięki nim jest w życiu łatwiej i jest się szczęśliwszym. Pewnie poniekąd tak, natomiast finanse to nie wszystko. Każdy z nas ma własne emocje. Żadne pieniądze nie chronią cię przed uczuciem lęku, gdy zmienia się całe twoje życie. Gdy opuszczasz miejsce, w którym sporo zbudowałeś i czułeś się szczęśliwy – wyliczała.
Lewandowska: Do końca liczyłam, że zostaniemy w Barcelonie
W dalszej części rozmowy trenerka przyznała, że do samego końca liczyła, że zostanie w Barcelonie. – Pojawiały się różne opcje. Początkowo kierunku Chicago nie brałam na poważnie, bo nigdy nie planowaliśmy przeprowadzki do USA. Szukałam nawet różnych rozwiązań np. że będziemy jako rodzina latać do Roberta. Ale wiadomo, że na dłuższy okres by to nie zadziałało – wyjaśniła.
– Walczyłam ze sobą. Zakończyliśmy pewien etap ze względu na męża, który tego chciał, ale byłam w miejscu, którego nie chciałam opuszczać. I w którym czułam się szczęśliwa. Dużo mnie to kosztowało. Teraz jest nam w Chicago naprawdę dobrze. Natomiast sam początek był emocjonalnie trudny: opuszczasz swoje miasto i ruszasz na drugą stronę świata – stwierdziła Anna Lewandowska.
Robert Lewandowski skończy karierę? Wymowne słowa Anny Lewandowskiej
W wywiadzie dla „Sportowych Faktów” poruszyła także wątek sportowej przyszłości Roberta Lewandowskiego. – Powoli zmieniamy myślenie. Robert przez wiele lat grał z wielką presją oczekiwań. Właściwie tak jest cały czas, bo ciągle występuje w reprezentacji Polski. Od dłuższego czasu zawiesza sobie poprzeczkę bardzo wysoko. To jego mentalność i podejście do zawodu. Niezależnie, gdzie gra, chce cały czas wygrywać – podkreśliła Anna Lewandowska.
Trenerka zaznaczyła, że „gra w Chicago Fire to jednak kropka nad i”. – Robert wie, że zbliża się koniec kariery. Jest w miejscu, gdzie presja jest mniejsza. Jego kariera to wieczne wyjazdy. Jesteśmy razem dwadzieścia lat, a on wyjeżdża co trzy lub pięć dni. Cały czas żyjemy „na bombie”, ale nie jest już tak intensywnie jak w Monachium czy Barcelonie – wyjaśniła.
Anna Lewandowska nie ukrywa, że czeka na moment, w którym ich codzienność przestanie być podporządkowana piłkarskiemu kalendarzowi. – Czekam na zakończenie kariery Roberta. Wtedy to on będzie dołączał do mnie. Jestem ciekawa, jak się z tym poczuję. Powiem Robertowi: „dobra, tutaj są moje starty i aktywności. Wybierz, kochanie, w których chcesz mi towarzyszyć – zakończyła.














