Wołodymyr Zełenski wystąpił w brytyjskim podcaście „The Diary of a CEO”, w którym odpowiedział m.in. na pytania o ryzyko użycia broni nuklearnej. Zdaniem ukraińskiego przywódcy Moskwa nie zdecyduje się na tak ostateczny krok, ponieważ straciłaby wtedy kluczowych partnerów na arenie międzynarodowej.
– Po tym, co oni (Rosjanie – red.) już zrobili, każdemu przychodzi do głowy, że mogą zrobić coś jeszcze gorszego. Jednak nie sądzę, by obecnie zaryzykowali użyciem broni jądrowej (…). Jestem pewien, że zostaliby bez sojuszników, w tym takich krajów jak Ameryka czy Chiny – ocenił Zełenski.
Napięcia na linii Kijów – Waszyngton. Spór o paliwo
Krytyka ze strony Trumpa przybrała na sile we wrześniu. Amerykański polityk zaczął wtedy publicznie obwiniać Ukrainę o wzrost cen oleju napędowego na światowych giełdach oraz na stacjach w USA. Według Zełenskiego taka postawa jest następstwem nieudanych prób doprowadzenia przez Trumpa do porozumienia o rozejmie energetycznym między Moskwą a Kijowem.
– Prezydent Trump nie może dojść do porozumienia z Putinem w tej sprawie. Rosja mu odmawia i dlatego prezydent zadecydował, by obarczyć winą nie Putina, a mnie – dodał prezydent Ukrainy.
Tło konfliktu energetycznego
Donald Trump kilka tygodni temu podjął decyzję o zawarciu umowy z Putinem na dostawy setek tysięcy ton rosyjskiego oleju napędowego do USA oraz na wybrane rynki. Po ogłoszeniu tego porozumienia amerykański polityk zarzucił władzom w Kijowie brak chęci do zakończenia wojny oraz brak wdzięczności za pomoc finansową.
Ukraińskie wojsko od marca prowadzi systematyczne ataki na rosyjskie rafinerie i terminale paliwowe. Według oficjalnych danych ukraińskiego resortu obrony operacje te doprowadziły do wyłączenia połowy mocy rafineryjnych Rosji i wywołały głęboki kryzys paliwowy u agresora.
Globalny wzrost cen ropy wiąże się również z wybuchem walk na Bliskim Wschodzie pod koniec lutego. Według największej na świecie giełdy towarowej New York Mercantile Exchange od tamtej pory cena jednej baryłki europejskiej ropy Brent sięgała 100 i więcej dolarów.
Źródło: PAP













