Petycja powstała w reakcji na nieprawomocny wyrok sądu w Piotrkowie Trybunalskim. Mężczyzna, który prowadził samochód marki BMW z prędkością ponad 300 km/h, doprowadził do wypadku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina.
Do 20 lat więzienia tylko w konkretnych przypadkach
Sąd wymierzył sprawcy karę ośmiu lat więzienia, co w obecnym stanie prawnym stanowi najwyższy możliwy wymiar za spowodowanie śmiertelnego zdarzenia na drodze. Mężczyzna uzyska prawo do ubiegania się o warunkowe zwolnienie po odbyciu trzech czwartych kary.
Przepisy przewidują surowsze konsekwencje – od 5 do 20 lat pozbawienia wolności – tylko wtedy, gdy sprawca ucieknie z miejsca zdarzenia lub znajduje się pod wpływem alkoholu czy środków odurzających. Taki najwyższy wymiar kary zastosowano wobec Łukasza Żaka, który pędził Trasą Łazienkowską 226 km/h i uderzył w auto z czteroosobową rodziną. W wypadku zginął ojciec dzieci, a sprawca uciekł z miejsca wypadku.
Aktywiści wskazują cztery okoliczności surowszej kary
Autorzy petycji proponują zmianę przepisów i rozszerzenie katalogu sytuacji, w których sprawcy śmiertelnego wypadku groziłoby do 20 lat więzienia. Nowe zasady miałyby obejmować cztery konkretne przypadki: przekroczenie limitu prędkości o więcej niż 50 km/h, łamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów, udział w nielegalnych wyścigach i potrącenie pieszego znajdującego się na przejściu lub na chodniku.
„Każdy z tych przypadków obejmuje rażące naruszenie przepisów i okazanie rażącego naruszenia porządku prawnego, co pozwala na zbudowanie obrazu szczególnej motywacji sprawcy” – napisali autorzy petycji. Stowarzyszenie opublikowało również wpis na swoim Facebooku, w którym poprosiło o pomoc w zbieraniu podpisów pod petycją.
Ekspert: Potrzebna zmiana sposobu myślenia o nierozważnych kierowcach
Konieczność zmiany podejścia do piratów drogowych dostrzegają również prawnicy. Ekspert w dziedzinie prawa karnego zwraca uwagę na potrzebę surowszego traktowania skrajnej nieodpowiedzialności na drodze.
– Apeluję do prawników w togach o zmianę sposobu patrzenia na przepisy i na to, co wyczyniają piraci drogowi. Ktoś kto jedzie 300 km/h, nie jest kierowcą auta, lecz pasażerem w pocisku, którego nikt nie kontroluje. Strzelanie do ludzi z broni wzdłuż ulicy, jeśli ktoś wyłoni się zza winkla, to zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Więc tak samo trzeba traktować kogoś, kto pędzi 300 km/h. Godzi się na 'zastrzelenie’ innego użytkownika drogi. Zanim kierowca zorientuje się, że trzeba zareagować, będzie już 'po fakcie’ – powiedział prof. Mikołaj Małecki, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego i autor portalu DogmatyKarnisty.pl.
Źródło: PAP













