Sejm w czwartek (22 października) wieczorem głosował nad projektem zmiany kodeksu wyborczego autorstwa PSL-u, który zakłada przede wszystkim zniesienie ograniczenia liczby kadencji, które mogą sprawować wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast. To odwrócenie zasady, którą w 2018 r. wprowadziło Prawo i Sprawiedliwość.
PSL chciało wesprzeć samorządowców
Prace nad projektem ludowców przez długi czas wstrzymywano ze względu na brak jedności w koalicji. W ostatnich dniach procedowanie wznowiono po naciskach PSL, o czym pisała nasza dziennikarka Marta Rawicz. Partii Kosiniaka-Kamysza zależy na tej ustawie, ponieważ ma ona szerokie zaplecze w samorządach, w tym licznych wójtów i burmistrzów mniejszych miejscowości.
– Dziś sytuacja jest inna niż choćby kilka lat temu – wójtowie, burmistrzowie są odpowiedzialni za obronę cywilną, przygotowują miejsca schronienia. Wyrzucenie de facto 70 proc. samorządowców jest na pewno dla nas działaniem osłabiającym, w związku z tym jest coraz więcej argumentów za tym, żeby jednak dać szanse obywatelom głosować i nie podejmować działań administracyjnych, z urzędu, kto może, a kto nie może być wójtem, burmistrzem, prezydentem – argumentowała w rozmowie z Martą Rawicz Urszula Pasławska z PSL.
Przeciwnicy zniesienia limitu kadencji argumentują, że pozwala on wpuścić do samorządów „świeżą krew” i wymienić zasiedziałe regionalne elity władzy – środowisko zgromadzone wokół wieloletniego włodarza.
Zniesienie dwukadencyjności w samorządach. Jak głosowali posłowie?
Okazuje się, że tym razem koalicja rządząca się pospieszyła, bo nie udało się jej zebrać większości do przegłosowania projektu PSL. Tak jak spodziewali się ludowcy, wynik był bardzo wyrównany. Za ich propozycją zagłosowało 213 posłów, 215 było przeciw. Dziewięciu parlamentarzystów wstrzymało się. 23 parlamentarzystów zaś nie wzięło udziału w głosowaniu.
Przeciwko głosowali wszyscy obecni członkowie klubów PiS, Rozwój Plus, Konfederacji Korony Polskiej i Razem. Partia Zandberga złożyła nawet – ostatecznie nieprzyjęty – wniosek o odrzucenie projektu w całości.
Ławą za zniesieniem dwukadencyjności głosował tylko PSL. Nawet w szeregach Koalicji Obywatelskiej znalazło się czterech posłów, którzy byli przeciw przyjęciu ustawy. To Klaudia Jachira, Małgorzata Tracz, Franciszek Sterczewski i Robert Dowhan.
Jak zagłosowali posłowie? W Centrum głos „za” oddało 12 z 14 parlamentarzystów, w Polsce 2050 – równo połowa, bo 6 z 12, w tym szef klubu Szymon Hołownia.
Podzieliła się też Lewica – przeciw zagłosowało sześcioro posłów, w tym Anna Maria Żukowska, Daria Gosek-Popiołek i Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Od głosu wstrzymał się prowadzący obrady, Włodzimierz Czarzasty.
Do odrzucenia projektu przyczyniła się również spora część, bo siedmioro z 16 głosujących posłów Konfederacji: m.in. Krzysztof i Karina Bosakowie, Przemysław Wipler i Michał Wawer. Wstrzymały się cztery osoby, w tym Konrad Berkowicz i Sławomir Mentzen.
Kosiniak-Kamysz: będzie referendum ws. ograniczenia kadencji dla posłów
– To polityka, nie ma miejsca na żal. Zabrakło tych trzech głosów – ministra Domańskiego, premiera [którzy są w Azji – red.] – komentuje na gorąco wyniki głosowania szef PSL i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
– To, co dobre, przed nami. Rozumiem, że uda nam się ograniczyć kadencje w parlamencie. Jeżeli będzie ograniczenie tylko dla samorządowców – to jest to niesprawiedliwe. Będziemy zbierać podpisy ws. zorganizowania referendum nad postulatem wprowadzenia limitu kadencji dla posłów – informuje minister obrony narodowej.
Dodał, że dziwi się zachowaniu posłów Rozwoju Plus, którzy sprzeciwili się projektowi PSL. – Rozmawiałem z prezydentem Tomaszowa Mazowieckiego [Marcinem Witko, członkiem Rozwoju Plus – red.], bardzo popierał tę ustawę. Mówił, że rozwojowcy będą głosować za. No i nie zagłosowali. Pewnie PiS-u się boją – mówi lider PSL.












