Interia z Belgradu relacjonuje wybory w Serbii. Na miejscu są nasi korespondenci – Jakub Krzywiecki i Wiktor Kazanecki.
Serbskie siły bezpieczeństwa sprowadzają do centrum Belgradu coraz więcej funkcjonariuszy wyposażonych w hełmy oraz tarcze. Obstawiają oni przede wszystkim budynek Zgromadzenia Narodowego – krajowego parlamentu – oraz siedzibę prezydenta, czyli Nowy Pałac.
Zamknięte dla pieszych oraz pojazdów są ulice przylegające do powyższych budynków. Otwarta pozostaje natomiast arteria rozdzielająca parlament od pałacu. W te okolice przybywa również coraz więcej mieszkańców, zwłaszcza młodych. Nie brakuje również krajowych oraz zagranicznych dziennikarzy.
Pobliskimi kwartałami poruszają się liczne opancerzone pojazdy sił bezpieczeństwa – niektóre zaparkowały przed ważnymi budynkami.
Na odgrodzony barierkami teren nieopodal Nowego Pałacu wpuszczani są niekiedy tajemniczy mężczyźni starający się zasłaniać twarze. Niekiedy reagują agresją fizyczną wobec filmujących to dziennikarzy i aktywistów, co widać na poniższym nagraniu. Mundurowi nie reagują.
Solidarność z manifestującymi przeciwnikami Vučicia wyrażają niektórzy kierowcy. Jadąc przez centrum Belgradu, głośno trąbią, a demonstrujący – dziękując im za to – pokazują znak serbskiego salutu.
Na ulicach gromadzą się osoby popierające Listę Studencką. Ich zwolennicy skandują, krzyczą, panuje atmosfera zadowolenia.
Serbia. Atmosfera napięcia w Belgradzie. Doniesienia o incydentach podczas wyborów
Na profilu Listy Studenckiej zaapelowano do mieszkańców Belgradu, aby nie gromadzili się w pobliżu miejsc, „gdzie zauważono zwiększoną obecność policji i osób w cywilu”. „Bezpiecznie, spokojnie i z godnością do końca” – dodała opozycyjna formacja.
W ciągu dnia spływały informacje, że w Belgradzie oraz innych serbskich miejscowościach przebieg głosowania był zakłócany. Jak relacjonowali obserwatorzy związani zwłaszcza z główną opozycją, czyli Listą Studencką, dochodziło do aktów agresji wobec przeciwników obozu rządzącego. Dodatkowo policja miała nie interweniować, jeśli ofiarami zostawali zwolennicy studentów.

W piątek, tuż przed ciszą wyborczą, na Placu Slavija – jednym z głównych w stolicy Serbii – doszło do sporej manifestacji popierających opozycję. Niewykluczone, że do podobnego zdarzenia dojdzie i w niedzielę, po zakończeniu głosowania w wyborach. Jak ustaliła Interia, funkcjonariusze pojawiają się również przed siedzibami państwowych telewizji i radia oraz krajowej komisji wyborczej.












