Przemysław Czarnek w poniedziałek (26 października) odniósł się do wyników częstochowskiego referendum, w którym mieszkańcy odwołali lewicowego prezydenta miasta Krzysztofa Matyjaszczyka. – Tam od lat rządzi człowiek z Lewicy, który to miasto rozwalał, a od lutego nie miał wstępu do urzędu miasta z uwagi na zarzuty korupcyjne. Przecież to nie jest normalna sytuacja. Ja się śmieję, ale gdybym był z Częstochowy, to bym płakał – powiedział kandydat PiS na premiera podczas konferencji prasowej. – Bogu dzięki, że Częstochowianie się obronili i wyrzucili prezydenta Matyjaszczyka – dodał.

Zobacz wideo Czarnek: Gdybym był z Częstochowy, to bym płakał

Czarnek apeluje do prawicy: Wystawmy wspólnego kandydata

Zdaniem Czarnka efekt referendum jest sukcesem Częstochowy, komitetu społecznego, prowadzącego akcję i lokalnych struktur PiS, które w niej pomagały. – A teraz co dalej? Gorzej niż Matyjaszczyk to już chyba być nie może. Przecież nie wybiorą kogoś z zarzutami korupcyjnymi, kto od początku nie miałby wstępu do urzędu miasta, więc mam nadzieję, że w Częstochowie będzie tylko lepiej. A już teraz po wynikach referendum mogę powiedzieć to, co powiedziałem w Gdańsku tuż po wynikach referendum krakowskiego – apel do całej prawicy. Wystawmy wspólnego, jednego kandydata prawicy w Częstochowie, a Częstochowa będzie miała włodarza na miarę swoich możliwości, oczekiwań jej mieszkańców i całej Polski – powiedział kandydat PiS na premiera.

Referendum w Częstochowie

Referendum w sprawie odwołania prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka odbyło się w niedzielę (25 października). Jak podała PAP udział wzięły w nim 51863 osoby. 97 proc. z nich oddało głos za pozbawieniem prezydenta urzędu. By referendum było ważne, konieczny był udział minimum 46625 osób. Odwołana została również rada miasta. W tej sprawie wypowiedziały się w niedzielę 51844 osoby (96,2 proc. było za odwołaniem rady) przy progu ważności referendum 48754 głosujących.

Zarzuty wobec Matyjaszczyka

Matyjaszczyk od ośmiu miesięcy nie mógł wchodzić do urzędu miasta ani kontaktować się z pracownikami. Były to sankcje prokuratorskie. Jego obowiązki sprawował zastępca Zdzisław Wolski. 

Przypomnijmy, że 25 lutego Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało częstochowskiego prezydenta. Prokuratura przedstawiła mu zarzut przyjęcia co najmniej 40 tys. zł w zamian za zmiany w budżecie miasta pozwalające na realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla jednego z przedsiębiorców oraz przyjęcie od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł. – podała PAP.

Udział