Wielu obywateli Serbii, w tym studentów, od lat zarzucało publicznym mediom stronniczość i ignorowanie ważnych dla społeczeństwa spraw. Ich postulaty były odrzucane do czasu wyborów parlamentarnych, wygranych przez Serbską Listę Studencką, która powstała z antykorupcyjnego ruchu studentów. Tym samym – po 14 latach władzy – porażkę poniosła Serbska Partia Postępowa (SNS) Aleksandara Vučicia. 

Zobacz wideo Serbia przed wyborami parlamentarnymi. Protestujący masowo przyjeżdżają do Belgradu

Przeprosiny od serbskiego nadawcy publicznego

Według doniesień portalu N1 Info poniedziałkowe wydanie serwisu informacyjnego Radia i Telewizji Wojwodiny (RTV) rozpoczęło się od przeprosin skierowanych do widzów. – Przez wiele lat nadawca publiczny nie wypełniał swojej misji. Przemilczano pewne sprawy, przymykano oko na problemy, przekazywano jednostronne informacje i relacjonowano wydarzenia bezkrytycznie. Nie zadawano właściwych pytań, a niekiedy nie zadawano ich w ogóle. Dlatego jesteśmy winni widzom przeprosiny – odczytał tekst prezenter Goran Eror. 

Dodał, że część pracowników RTV walczyła o swobodną i etyczną pracę dziennikarzy. – Niestety, nie udało nam się wygrać bitwy na czas, ale wierzymy, że ta walka jest ważna i warto ją stoczyć – powiedział Eror.

Ze swojej funkcji ustąpił redaktor naczelny pierwszego kanału RTV Nenad Ćaćić. Jego stanowisko zajął Blažo Popović. – Zmiana redaktora naczelnego była jednym z postulatów związku zawodowego Niezawisnost, zgłoszonych rok temu, w związku z upadkiem rzetelności RTV i proreżimowym charakterem reportaży – przekazał prezenter.

Protest w redakcji

W poniedziałek późnym wieczorem protestujący przerwali program – wspierającej Vučicia – telewizji Informer TV. Domagali się aresztowania szefa stacji Dragana Vučićevicia. – Gdzie teraz jest Vučić? – skandowali. Były prezydent odniósł się do sytuacji w mediach społecznościowych. Zamieścił tam nagranie, na którym wystąpił w swetrze z przekreślonym słowem „przepraszam”. Incydent określił jako atak na wolność słowa i dziennikarzy – przekazała Agencja Reutera.

Udział