Decyzję sąd ogłosił w czwartek po trwającym osiem miesięcy procesie. Hierarcha nie stawił się w sądzie na odsłuchanie wyroku.

Jeż został skazany na dwa lata ograniczenia wolności oraz zobowiązanie do oddania przez ten czas co miesiąc 25 proc. jego wynagrodzenia na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Sędzia: Obowiązkiem biskupa było „tylko i aż” powiadomienie organów ścigania

Sędzia w uzasadnieniu wyroku powiedziała, że uznała zeznania biskupa za „niewiarygodne”. Dodała, że „prawodawca uznał przestępstwa pedofilii za najgroźniejsze i uznał, że każdy, kto dowiaduje się o pedofilii, ma obowiązek zgłosić taką wiedzę, a każdy, kto tego nie zrobił, podlega karze do trzech lat pozbawienia wolności”. 

Sędzia podkreśliła, że to nie rolą duchownego była weryfikacja prawdziwości informacji o pedofilii. To należy do obowiązków organów ścigania, które biskup musiał „tylko i aż” powiadomić.

To pierwszy taki proces w Polsce

Prokuratura, która oskarżyła hierarchę o niepowiadomienie organów ścigania o przestępstwach seksualnych podległych mu kapłanów, domagała się kary 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zasądzenia 20 tys. zł grzywny. Obrońcy oskarżonego wnosili o uniewinnienie.

Był to pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa dotyczący zgłaszania czynów pedofilskich księży. Ordynariusz w trakcie postępowania nie przyznał się do zarzutów i składał wyjaśnienia, tłumacząc zwłokę w zgłoszeniach niejasnością przepisów karnych oraz specyfiką konkretnych spraw.

Odpowiedzialność karną dla osób, które nie zawiadomiły o popełnieniu przestępstwa m.in. pedofilii, mimo posiadania o tym wiarygodnych informacji, wprowadziła w Polsce ustawa z 23 marca 2017 r. Wcześniej był to jedynie tzw. obowiązek społeczny, za którego niedopełnienie nie była przewidziana kara. Obecnie jest to występek, za który grozi do trzech lat więzienia.

Źródło: PAP

Artykuł aktualizowany.

Udział