Chodzi o projekt nowelizacji w ustawie o umowach międzynarodowych, który zakłada, że ewentualne wyjście Polski z Unii Europejskiej wymagałoby uprzedniej zgody wyrażonej w dwóch referendach. W pierwszym z nich obywatele RP mieliby wyrazić zgodę na podjęcie przez rząd rozmów o „polexicie”, w drugim zaakceptować warunki opuszczenia wspólnoty. Propozycja Polski 2050, pod którą podpisali się także posłowie PSL, trafiła do Sejmu w lutym zeszłego roku. Miesiąc później odbyło się pierwsze czytanie projektu, następnie trafił on do dalszych prac w Komisji Spraw Zagranicznych.
Polska 2050 apeluje o przyspieszenie prac
Po środowych wypowiedziach prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na temat UE politycy Polski 2050 postanowili przypomnieć o swym projekcie. W czwartek (29 października) wiceszef klubu Polski 2050 Paweł Śliz wystosował pismo do przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Pawła Kowala, w którym zwrócił się o podjęcie prac nad swą propozycją.
„Zwracamy się z wnioskiem o rozpoczęcie procedowania przez Komisję Spraw Zagranicznych projektu ustawy z druku nr 1077, dotyczącego zmiany zasad podejmowania decyzji o wystąpieniu Rzeczypospolitej Polskiej z Unii Europejskiej. Projekt wprowadza obowiązek przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum zarówno na etapie podjęcia decyzji o wystąpieniu z Unii Europejskiej jak i późniejszym – warunków na jakich miałoby nastąpić opuszczenie Wspólnoty. Niestety mimo jego doniosłości od 20 marca 2025 r. projekt nie został skierowany do dalszych prac” – podkreśla Śliz.
W dalszej części pisma czytamy także, że wprowadzenie obowiązku przeprowadzenia takiego referendum „stanowiłoby istotne wzmocnienie mechanizmów demokratycznych oraz gwarancję, że rozstrzygnięcie w tej sprawie [wystąpienia z UE – przyp. red.] będzie odzwierciedlało rzeczywistą wolę Narodu”. „Decyzje tej wagi nie mogą być podejmowane przez polityków ponad głowami obywateli w imię interesu partyjnego” – pisze Paweł Śliz.
Kaczyński mówi o „metodzie” na reformę UE. Tomczak: To sygnał
Wiceprzewodnicząca Polski 2050 Wioleta Tomczak nie kryje, że czwartkowa inicjatywa ma związek z wypowiedziami prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński mówił w środę na forum w Krynicy o potrzebie przeprowadzenia reformy UE. Jedną z metod osiągnięcia tego celu przez zainteresowane państwa członkowskie mogłoby być podjęcie rozmów o wyjściu z Unii, choć – jak przyznał – byłoby to „kontrowersyjne” rozwiązanie.
– Dla nas jest to sygnał, że on będzie nieugięty w tych kwestiach, jeżeli prawica ewentualnie powróci do władzy – podkreśla Wioleta Tomczak. I przypomina, że zgodnie z obecną ustawą o umowach międzynarodowych o wyjściu Polski z UE może zdecydować parlament.
Środowe wypowiedzi prezesa PiS wywołały falę komentarzy. Głos zabrali m.in. premier Donald Tusk, wicepremierzy Radosław Sikorski i Władysław Kosiniak-Kamysz oraz marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. „Jarosław Kaczyński ogłosił właśnie, że Polska powinna zacząć rokowania o warunkach wyjścia z Unii Europejskiej. O taką między innymi stawkę toczy się dziś w Polsce walka. Twarda walka. Nie zamierzam jej przegrać, nawet jeśli nie wszyscy zagrają ze mną” – napisał Tusk na platformie X.
W reakcji na te słowa prezes Kaczyński podkreślił, że UE jest potrzebna, ale wymaga „gruntownej reformy”. „Kryzys i zapaść w jej obecnym kształcie to efekt rządów Merkel i jednego z jej pomocników, Tuska. Nie ma co się dziwić, że Tusk broni układu, którego sam był beneficjentem jako szef Rady Europejskiej” – ocenił szef PiS na X.











