
Abp Tadeusz Wojda, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, wygłosił homilię podczas sobotniej mszy na Jasnej Górze w Częstochowie. Kościół katolicki obchodzi uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski.
– W naszej ojczyźnie dzieje się wiele dobra i to trzeba jasno powiedzieć. Doświadczamy rozwoju gospodarczego, które otwiera przed nami nowe perspektywy i możliwości rozwoju osobistego, rodzinnego, społecznego czy też narodowego. W Polsce żyje się dziś dobrze, widać to nawet i w tym, że coraz więcej obcokrajowców chętnie przebywa do nas, aby to realizować swoje plany – mówił duchowny.
– Ale tu pierwsze pytanie, jakie się rodzi: czy ich traktujemy dobrze, czy otwieramy dla nich granicę, czy potrafimy tak jak Chrystus każdego przyjąć i ugościć? – dodał.
„Wielu Polaków wyśmiewa to, co święte”
Arcybiskup zaznaczył jednocześnie, że „rozwój materialny to nie wszystko” i „niesie też ze sobą również zagrożenie i postawy kulturowe, społeczne, filozoficzne czy też moralne, nierzadko oderwane od Boga i od wiary”.
– Coraz wyraźniej widzimy, że wraz ze wzrostem dobrobytu słabnie życie duchowe. Wielu ludzi nie odczuwa już potrzeby praktykowania wiary. Dla innych staje się ona sprawą czysto prywatną. Jeszcze inni mówią: „wierzę po swojemu”. Każdy ma prawo do osobistego wyznawania wiary, ale trzeba też jasno powiedzieć, że wiara, która nie ma zakorzenienia w Chrystusie, we wspólnocie, w życiu sakramentalnym bardzo łatwo się rozpada – podkreślał abp Tadeusz Wojda.
– Kiedy wiara słabnie i traci fundament w Chrystusie, człowiek z łatwością ulega złudzeniom. Daje się porwać ideologiom, obietnicą łatwego szczęścia, życia bez wymagań i zasad, zwłaszcza moralnych. Przyjmuje wizje szczęścia, podsuwane czasem przez media, czy przez jakieś kultury. Może atrakcyjne i proste do przyjęcia, ale w rzeczywistości niedające prawdziwego szczęścia – podkreślał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.
Dodał, że „wielu naszych rodaków lekceważy tę wiarę, obraża uczucia religijne innych, dokonuje profanacji symboli religijnych, wyśmiewa to, co święte”.
„Stawanie w obronie życia poczętego może spotkać się z karą”
– Jeszcze bardziej boli, gdy widzimy, z jaką łatwością wielu ulega ideologiom i godzi się na rzeczy kiedyś nie do pomyślenia, na odbieranie życia nienarodzonym, na eutanazję, na manipulacje genetyczne. Ziemia polska ma być ziemią żywych, a nie umarłych, wołał kiedyś wielki Prymas Tysiąclecia – mówił arcybiskup.
– Jeszcze boleśniejsze jest, gdy dochodzi do sytuacji, w której stawanie w obronie życia poczętego może spotkać się z karą, a tym bardziej z karą więzienia. (…) Chcę w tym miejscu szczególnie podziękować tej matce, która w sumieniu nie pozwoliła, aby ktoś nazywał jej dziecko problemem i sugerował jej jego unicestwienie. Dziękuję, że wolała iść do więzienia, ale nie sprzeciwić się woli bożej – zaznaczył duchowny.
Słowa o matce, która „wolała iść do więzienia”, odnosiły się do sprawy Weroniki K. Kobieta we wpisach w mediach społecznościowych oskarżała ginekologa o to, że namawiał ją i inne kobiety do aborcji. Nazywała też mężczyznę m.in. „niedouczonym, bezczelnym i ohydnie nastawionym na pieniądze człowiekiem”. Lekarz skierował do sądu prywatny akt oskarżenia, zarzucając jej zniesławienie.
W lutym ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim skazał kobietę na cztery miesiące prac społecznych (dwadzieścia godzin miesięcznie), nakazał także Weronice K. publikację przeprosin. Sąd ustalił, że kobieta była u tego lekarza tylko raz, a wyjaśnienia kobiety były ze sobą sprzeczne.
„Nie przedstawiła ona żadnych dowodów – poza swoimi wyjaśnieniami – które potwierdzałyby okoliczności wskazane we wpisach będących przedmiotem zarzucanego jej przestępstwa. Sama zresztą stwierdziła, że ich treść wynikała z doświadczeń wynikających z jednorazowego osobistego kontaktu z pokrzywdzonym” – podał sąd w uzasadnieniu cytowanym przez „Rzeczpospolitą”. Według sądu lekarz jedynie poinformował kobietę o możliwości przerwania ciąży zgodnie z obowiązującym prawem. Istniało bowiem ryzyko, że dziecko urodzi się poważnie chore.
Weronika K. nie chciała przeprosić lekarza. Groziło jej w związku z tym 1,5 miesiąca aresztu. W kwietniu kobietę ułaskawił prezydent Karol Nawrocki.
Abp Wojda o edukacji zdrowotnej: Państwo nie powinno narzucać swojej wizji
Według abp. Tadeusza Wojdy „w ten nurt zeświecczonej kultury wpisują się również inne wyzwania, jak choćby to, abyśmy docenili religię w szkole, abyśmy nigdy nie zabierali dzieci i nie ograniczali ich w tej możliwości wychowania religijnego”.
– W nurt zeświecczonej kultury wpisują się niektóre decyzje dotyczące choćby wychowania, jak przedmiot edukacja zdrowotna, który zastąpił wyrzucony z programu szkolnego przedmiot wychowania do życia w rodzinie. Przedmiot edukacja zdrowotna, wprawdzie wprowadzony bez zgody rodziców jako nieobowiązkowy, cieszył się zaledwie 30 proc. frekwencją, ale to nie przeszkodziło, aby został wprowadzony jako obowiązkowy, podczas gdy na religię chodzi dzisiaj mniej więcej 70 proc. i nie jest obowiązkowa – zaznaczył duchowny.
– Zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej to rodzice mają pierwotnej niezbywalne prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Państwo powinno to prawo szanować i wspierać, a nie ograniczać przez narzucanie jednolitej, obowiązkowej wizji edukacyjnej tak wrażliwej sferze, jak wychowanie do zdrowia i kształtowanie relacji międzyludzkich – ocenił.
– Negowanie rodzicom tego prawa jest pogwałceniem ich woli, nawet jeśli w obecnym kształcie edukacja zdrowotna zawiera wiele pozytywnych treści, zwłaszcza w zakresie ochrony i obrony dziecka przed różnymi zagrożeniami. Zawiera też treści, które są bardzo problematyczne. Są to treści, które nie respektują należycie wartości małżeństwa i rodziny określonej i zagwarantowanej przez Konstytucję Rzeczypospolitej – dodał.
– Mając na uwadze prawdziwe dobro uczniów, apelujemy więc do instytucji państwowych o podjęcie w sprawie edukacji zdrowotnej, szerokiego i merytorycznego dialogu pomiędzy podstawowymi podmiotami wychowania, czyli szkołą, rodziną, kościołem katolickim oraz innymi kościołami, wyznaniami i związkami wyznaniowymi – podsumował.
Edukacja zdrowotna obowiązkowa. Z jednym wyjątkiem
Ministerka edukacji Barbara Nowacka przekazała w kwietniu, że od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym. Nieobowiązkowy będzie jednak moduł dotyczący wiedzy seksualnej. O tym, czy dziecko weźmie w nim udział, zdecydują rodzice.
Edukacja zdrowotna, która zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie, weszła do szkół w roku szkolnym 2025/2026 jako przedmiot nieobowiązkowy. Nauczana jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII (w wymiarze jednej godziny tygodniowo w każdej z tych klas, przy czym zajęcia w klasie VIII mają być realizowane tylko w pierwszym semestrze) i w szkołach ponadpodstawowych (w wymiarze jednej godziny tygodniowo przez dwa lata).
MEN w listopadzie ub.r. podało, że w zajęciach z edukacji zdrowotnej w tym roku szkolnym uczestniczy około 30 proc. wszystkich uprawnionych uczniów. Przedmiot realizowany jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII i w szkołach ponadpodstawowych przez dwa lata.

