
Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy wszczęła śledztwo w sprawie szpitala w Mogilnie (woj. kujawsko-pomorskie) pod koniec 2024 r. wskutek zawiadomienia, które złożyła nowa dyrekcja placówki. Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów – poinformowała PAP w środę 8 lipca zastępczyni szefa tej prokuratury Agnieszka Adamska-Okońska.
Audyt w szpitalu w Mogilnie
Dyrekcja szpitala zleciła audyt, z którego wynikło, że były wątpliwości co do ekonomicznego uzasadnienia zawarcia przez poprzednią dyrekcję umowy na procedury medyczne z zewnętrzną firmą. Chodziło o leczenie bólu przez wykonywanie małoinwazyjnych zabiegów na kręgosłupie. Prokuratorka zaznaczyła, że doszło do kontroli NFZ, który zakwestionował rzetelność dokumentacji medycznej przedkładanej przy ubieganiu się o refundację kosztów za te procedury.
Podejrzenie działania na szkodę szpitala i wyłudzenia refundacji
Jeden wątek śledztwa dotyczy tego, czy podczas zawierania umowy dyrekcja placówki działała na szkodę szpitala w sensie ekonomicznym. Zawarto bowiem umowę z firmą zewnętrzną, która nie ponosiła prawie żadnych nakładów, a miała zagwarantowane 65 proc. refundacji za każdą procedurę. Szpital zapewniał salę, sprzęt i personel pomocniczy, ale dostawał tylko 35 proc. refundacji.
Drugi wątek śledztwa obejmuje kwestie związane z podejrzeniem wyłudzenia refundacji za te zabiegi. Z ustaleń śledztwa, w czasie którego przesłuchano kilkudziesięciu pacjentów, wynika, że w czasie sobotnich wizyt przeprowadzane były procedury dużo tańsze i prostsze, a wykazywano wykonanie procedur dużo droższych i wymagających hospitalizacji.
Według prokuratury w związku z tym NFZ wypłacał wyższe refundacje, niż powinien. Spółka lekarzy sporządzała sprawozdania dotyczące zabiegów, ale wnioski do NFZ o refundację składał szpital, który był stroną umowy w tym zakresie. W śledztwie dotychczas nie zostali przesłuchani neurochirurdzy wykonujący zabiegi. Obecnie prokuratura czeka na wydanie opinii uzupełniającej przez biegłego z zakresu zarządzania szpitalami, a także zleciła sporządzenie opinii dotyczącej rozliczeń z NFZ.
Sprawa szpitala w Mogilnie i spółki neurochirurgów
Sprawa działalności neurochirurgów w szpitalu w Mogilnie stała się głośna po publikacji Wirtualnej Polski. Portal w poniedziałek poinformował, że spółka neurochirurgów działająca na terenie kilku województw mogła wystawiać rachunki szpitalom na 26 tys. zł za godzinę i ponad 300 tys. zł dniówki. Jednym ze szpitali, który wszedł we współpracę ze spółką neurochirurgów, był szpital w Mogilnie. W zabiegach wykonywanych przez neurochirurgów w szpitalu miały uczestniczyć dyżurujące w danym dniu pielęgniarki. Instrumentariuszki miały dostawać dodatkowo od 300 do 450 zł miesięcznie.
Rzecznik prasowy NFZ Jakub Gołąb w poniedziałek poinformował, że szpital w Mogilnie rozliczał droższe procedury z hospitalizacją, choć pacjenci mogli być leczeni ambulatoryjnie i w ten sposób dochodziło do wyłudzenia wyższej refundacji. Fundusz wpadł na trop sprawy po analizach, które przeprowadził m.in. dla tego typu świadczeń w skali kraju. Kontrola zakończyła się wynikiem negatywnym dla szpitala i karą w wysokości ponad 2,6 mln zł. Obecnie trwa procedura odwoławcza, bo szpital złożył zastrzeżenia do wyników kontroli.
Źródło: PAP












