Artykuł jest aktualizowany
„W śledztwie dotyczącym ZondaCrypto funkcjonariusze CBZC, działając na polecenie prokuratora ze Śląskiego Wydziału PZ PK, przeprowadzili przeszukania na terenie Wrocławia. W toku czynności zabezpieczono sprzęt elektroniczny, który mógł być użytkowany przez Artura Ch. i może zawierać dane istotne dla prowadzonego śledztwa” – napisał na portalu X minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek.
To potwierdzenie informacji, które przedstawił w piątek (11 września) Onet.
„Uwaga na dezinformację. Przekazałem dzisiaj policji przygotowane przeze mnie wcześniej dokumenty, nośniki danych i inne przedmioty, które mogą być istotne dla pełnego wyjaśnienia sprawy Przemysława K. Czynność trwała ok. 20 minut. Wszystkie medialne wrzutki o jakichś „trwających przeszukaniach” to oczywiście kłamstwo” – napisał na X sam Chodziński.
To jedna z najbardziej powiązanych z aferą Zondacrypto osób. Jak ustalił Onet, Chodziński pracował dla Przemysława Krala, szefa giełdy kryptowalut Zondacrypto od maja 2025 r. do marca 2026 r. W tym czasie były agent CBA miał zarobić blisko 600 tys. zł.
Również Chodziński miał przekonać posła PiS Michała Moskala do spotkania z Przemysławem Kralem na Ibizie, a także być pośrednikiem w kontaktach szefa Zondacrypto ze Zbigniewem Ziobrą, wskutek czego były minister sprawiedliwości otrzymał 450 tys. zł na rzecz fundacji Instytut Polski Suwerennej.
W czasach rządów PiS Chodziński był jednym z najbardziej zaufanych i wpływowych funkcjonariuszy CBA. Pracował m.in. przy tzw. aferze podsłuchowej, która obciążała rząd PO-PSL i bardzo pomogła wrócić Jarosławowi Kaczyńskiemu do władzy.


