
Krakowianie podjęli decyzję w sprawie politycznej przyszłości Aleksandra Miszalskiego. Z danych Miejskiej Komisji ds. Referendum wynika, że w głosowaniu dotyczącym prezydenta wzięło udział 176 228 osób (29,99 proc.). Za odwołaniem Miszalskiego oddano 171 581 głosów, a przeciw było 3631 mieszkańców. To jednak nie koniec złych wiadomości dla polityka.
Wyzwanie pierwsze: nowy szef lokalnych struktur
Dla Koalicji Obywatelskiej niedzielne referendum to początek personalnej układanki, w której Miszalski straci kolejne stanowisko. Tym razem chodzi o fotel szefa regionalnych struktur partyjnych w Małopolsce.
Ludzie Koalicji Obywatelskiej już od kilkunastu miesięcy intensywnie starają się zmusić Miszalskiego do rezygnacji ze stanowiska. Temat pojawił się na styczniowych obradach rady regionu, jeszcze przed ogłoszeniem referendum.
– Łączenie funkcji prezydenta i szefa struktur nie było najlepszym pomysłem. Olek był pochłonięty Krakowem i nie miał czasu na partię. Co prawda dla ludzi z Krakowa miał jeszcze czas, ale lokalni działacze z innych regionów Małopolski nie mogli liczyć na jego wsparcie – mówi jeden z polityków KO.
Wynik niedzielnego referendum przekreśla jednak szanse Miszalskiego na dalsze zarządzanie regionalnymi strukturami partii. – Potrzebujemy nowego otwarcia. Olek jest teraz dla nas obciążeniem i trudno, żeby był nadal liderem. Wiadomo, emocje są jeszcze duże, ale w najbliższym czasie powinien podjąć decyzję o rezygnacji – opowiada inny poseł KO.
– To byłoby dobre rozwiązanie. Jeśli Olek nie podejmie tej decyzji sam, to zostanie mu to „zasugerowane” z centrali – dodaje kolejny rozmówca Interii. Takie głosy wskazują, że dni Miszalskiego i na tym stanowisku są policzone.
Działacze, z którymi rozmawiamy wskazują jedno nazwisko jego potencjalnego następcy: Marek Sowa. To poseł KO z zachodniej Małopolski. Przez długie lata był najpierw radnym sejmiku województwa małopolskiego, a przez pięć lat piastował stanowisko marszałka. Później został posłem.
– Marek jako marszałek wypracował sobie bardzo dobre kontakty w regionie. Może w Krakowie nie jest lubiany, ale reszta działaczy z Małopolski uważa go za naturalnego następcę Miszalskiego – opowiada jeden z posłów KO.
Wyzwanie drugie: nowy kandydat na prezydenta
Sam Miszalski natomiast będzie musiał poczekać, by budować swoją polityczną przyszłość. W niedzielnym referendum został odwołany, ale Rada Miasta się utrzymała. Najbliższe wybory w Krakowie to więc ponownie bój o prezydenturę i centrala nie powierzy Miszalskiemu tego zadania. Głosowania do Rady Miasta nie będzie, więc i tu polityk nie znajdzie dla siebie miejsca. Najbliższa „okazja” na odbudowę politycznej kariery pojawi się dopiero jesienią 2027 roku, kiedy odbędą się wybory parlamentarne.
Sama Koalicja Obywatelska ma natomiast więcej powodów do rozmyślań.
Przede wszystkim partia szuka nowego kandydata na prezydenta Krakowa, bo – jak słyszymy – „nie zamierza oddawać Krakowa bez walki”. W kuluarach wymienia się cztery nazwiska. Jednym z nich jest senator Monika Piątkowska. Polityczka z Krakowa jest zresztą w trybie kampanijnym, bo nie tak dawno startowała w wyborach uzupełniających do Senatu. Z powodzeniem.
Co ciekawe Piątkowską, jako dobrą kandydatkę do zarządzania miastem, wskazuje Jacek Majchrowski, były prezydent Krakowa, który rządził w mieście przez 22 lata. Majchrowski dodaje, że drugą taką osobą jest Małgorzata Wasserman, związana z PiS.
Bogdan Klich to kolejne nazwisko na krótkiej liście KO. W połowie listopada 2024 r. Klich zrzekł się mandatu senatora i zaczął kierować ambasadą w Waszyngtonie. – Tutaj wiele zależy od samego Bogdana i ministra Radosława Sikorskiego – czy da zielone światło na ewentualną kandydaturę w Krakowie – mówi jeden z posłów KO.
Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się również Bartłomieja Sienkiewicza, który przez lata związany był z Krakowem, a obecnie zasiada w Parlamencie Europejskim.
Ostatnim nazwiskiem jakie pada jest Paweł Kowal, ta kandydatura ma jednak najmniejsze szanse powodzenia. Sam Kowal niedawno został szefem struktur KO na Podkarpaciu. Dodatkowo polityk KO zaangażowany jest w dialog między Polską a Ukrainą i raczej nie wydaje się zainteresowany ewentualną batalią o Kraków.
Nazwiska Kowala i Sienkiewicza, a także w jeszcze mniejszym stopniu Andrzeja Domańskiego i Łukasza Sęka, wskazywane są jako kandydatury zastępcze, bo większe szanse na dziś daje się Klichowi i Piątkowskiej.
Wyzwanie trzecie: komisarz wskazany przez premiera
Ostatnim elementem w tej partyjnej układance jest decyzja premiera Donalda Tuska o tym, kogo powoła na stanowisko komisarza w Krakowie. Nie wiadomo jeszcze, czy szef rządu postawi na czynnego polityka, który później wystartuje w kampanii wyborczej, czy na bezpartyjnego urzędnika. Wybór pierwszej opcji nakreśliłby strategię kampanijną KO na najbliższe tygodnie. Druga opcja gwarantowałaby choćby chwilową stabilizację. Według przepisów premier tę decyzję ma podjąć „niezwłocznie”.
Dawid Serafin, Łukasz Szpyrka













