
Do ataku doszło w środę po południu 29 kwietnia w Urzędzie Gminy w Starej Kornicy na Mazowszu. Jak przekazał prok. Adrian Wysokiński z Prokuratury Rejonowej w Siedlcach, podejrzany poprosił o rozmowę z wójtką, która szła na spotkanie sołtysów. – Po krótkiej rozmowie zaatakował ją, zaczął zadawać ciosy. Zaalarmowani świadkowie zdarzenia odciągnęli napastnika – powiedział prokurator. Napastnik miał przy sobie dwa noże. Celował w szyję, a gdy kobieta upadła, zadawał ciosy także w okolice nerek.
Ranna samorządowczyni została przetransportowana śmigłowcem LPR do Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Wójtka została przesłuchana w szpitalu, jednak nie potrafiła wskazać motywu, którym kierował się napastnik. Oceniła, że ich relacje były poprawne, urzędniczka nie była skonfliktowana z napastnikiem. Jak powiedział prokurator, pokrzywdzona zna podejrzewanego, ponieważ był wcześniej klientem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Prokuratura postawiła najcięższe zarzuty
Prokurator Wysokiński po czynnościach z podejrzanym poinformował, że 42-latkowi postawiono zarzut usiłowania zabójstwa, czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego i spowodowania średnio ciężkich obrażeń ciała. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Śledczy złożyli do sądu wniosek o trzymiesięczny areszt. Ich zdaniem istnieje obawa, że pozostając na wolności, mężczyzna może utrudniać postępowanie karne.
– Formalnie przyznał się do zarzucanych czynów, natomiast zaprzecza sobie w wyjaśnieniach. Mówi, że chciał to zrobić, a za chwilę, że nie chciał tego zrobić, więc te wyjaśnienia są trochę chaotyczne. Nie są pozbawione całkowicie waloru wiarygodności, bo częściowo korespondują z ustalonym stanem faktycznym – mówił prokurator i dodał, że podejrzany „z pewnością będzie musiał być przebadany przez biegłego psychiatrę”.
Sąsiedzi mówią o problemach osobistych napastnika
Nowe informacje o mężczyźnie podaje też „Fakt”, który rozmawiał z mieszkańcami miejscowości, gdzie mieszka 42-latek. Sąsiedzi przedstawiają go jako człowieka, który od dawna ma problemy osobiste i rodzinne. Jeden z rozmówców tabloidu mówił, że w domu dochodziło wcześniej do awantur i policyjnych interwencji. Inny twierdził, że mężczyzna „popijał”, a ostatnio miał być pobudzony.
Z relacji osób, które go znają, wynika, że 42-latek ma dziecko i dotyczy go obowiązek alimentacyjny. Gmina zatrudniła go w Punkcie Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Trzeba jednak zaznaczyć, że informacje pochodzą z wypowiedzi sąsiadów i nie stanowią ustaleń śledczych.

