-
Do zdarzenia doszło 20 października w pociągu PKP Intercity, gdzie po awanturze z dyrektorem ds. handlowych kierownik składu trafił do szpitala w Opolu.
-
Spółka PKP Intercity wszczęła postępowanie wyjaśniające i zabezpieczyła monitoring, twierdząc, że wstępna analiza nie potwierdza zarzutu naruszenia nietykalności.
-
W sprawę zaangażowali się związkowcy z Solidarności oraz poseł Michał Moskal, a anonimowi pracownicy wskazują na wcześniejsze przejawy agresji dyrektora.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do zdarzenia doszło 20 października w pociągu EIP nr 1604 jadącym z Warszawy Wschodniej do Wrocławia Głównego. Jak informuje Kolejowy Portal, powołując się na notatkę sporządzoną przez pracownika WARS-u, wszystko zaczęło się właśnie w wagonie restauracyjnym.
Serwis Forsal wskazuje, że głównym bohaterem zamieszania był dyrektor wykonawczy ds. handlowych Wojciech Partyka, który miał rozgniewać się, gdy poinformowano go, że musi poczekać na obsługę ze względu na brak naczyń.
Awantura w pociągu PKP Intercity. Pasażerowie musieli się przesiąść
Partyka miał następnie udać się do kabiny kierownika pociągu. Jak wynika z relacji mediów, zwracał się do niego w sposób obraźliwy. W pewnym momencie – jak wskazuje Kolejowy Portal – „doszło również do sytuacji, którą pracownik określił jako naruszenie jego nietykalności cielesnej”.
W związku z incydentem pociąg zatrzymał się na stacji Opole Główne, gdzie ostatecznie zakończyła się jego podróż. Pasażerowie – ok. 360 osób – zostali zmuszeni do opuszczenia przedziałów i skorzystania z innych dostępnych linii.
Do kierownika składu wezwano pogotowie, które po godzinie przetransportowało mężczyznę do szpitala WCM w Opolu.
Dyrektor naruszył nietykalność osobistą kierownika pociągu? PKP Intercity komentuje
Forsal wystosował zapytania w sprawie do PKP Intercity. Jak czytamy, dyrektor wykonawczy ds. handlowych podjął interwencję po zauważeniu, że w kabinie maszynisty znajduje się „nieuprawniona osoba” (serwis ustalił, że chodziło o konduktorkę, która przyniosła kierownikowi coś do picia).
PKP Intercity poinformowała, że wszczęła już odpowiednie postępowanie – zabezpieczyła monitoring i dokonała jego przeglądu. „Dotychczasowa analiza nagrania nie potwierdza zarzutów, jakoby dyrektor naruszył nietykalność cielesną kierownika pociągu” – przekazała spółka.
Przewoźnik wskazuje również, że do zakończenia dochodzenia „nie będzie przesądzać o odpowiedzialności poszczególnych osób” i apeluje o wstrzymanie się od „formułowania kategorycznych ocen na podstawie niepełnych informacji”.
Poseł i związkowcy interweniują. „Nie ma naszej zgody na kulturę strachu”
Wniosek o wyjaśnienie incydentu złożyli do prezesa Zarządu PKP Intercity działacze NSZZ „Solidarność” PKP Intercity w Gdyni. „Nie ma naszej zgody na kulturę strachu, milczenia i przekonanie, że pracownik musi znosić niewłaściwe traktowanie tylko dlatego, że druga strona zajmuje wyższe stanowisko” – wskazują związkowcy.
Interwencję zapowiedział też zawieszony w prawach członka PiS poseł Michał Moskal. – Mamy do czynienia z człowiekiem, który – jeśli doniesienia się potwierdzą – nigdy nie powinien pełnić funkcji menedżerskiej. Powinien zostać natychmiast wywalony, żeby spółka utrzymywała standardy – powiedział w rozmowie z Forsalem polityk.
Co ciekawe, na nieodpowiednie zachowania dyrektora Partyki wskazują też anonimowi pracownicy spółki. W liście do serwisu jeden z nich pisze, że to „człowiek absolutnie nieznoszący sprzeciwu”, któremu zdarzają się „wybuchy złości”.
„Znam go od wielu lat. Ma przemocowy sposób komunikacji oczywiście względem podwładnych głównie, choć względem innych menedżerów też” – pisał natomiast inny z pracowników, na których powołuje się Forsal.
-
Zostawiła auto pod rogatkami i poszła do pracy. Kuriozalne sceny w Legnicy
-
Pociąg zderzył się z ciężarówką. Wypadek na przejeździe, są poszkodowani













