Były żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej, 32-letni Robert Gilman, przebywa w rosyjskim zakładzie karnym od 2022 roku. Pierwotnie sąd w Woroneżu skazał go na 4,5 roku kolonii karnej za napaść na policjanta. Następnie wyrok ten został wydłużony do 10 lat w związku z oskarżeniami władz rosyjskich o to, że Amerykanin zaatakował pracownika więziennego oraz śledczego.

Nie reaguje na bodźce zewnętrzne

Jak poinformował dziennik „New York Times”, powołując się na rodzinę Gilmana oraz organizację Global Reach, od czerwca bieżącego roku mężczyzna znajduje się w stanie stuporu dysocjacyjnego, czyli jego ruchy są drastycznie ograniczone, nie reaguje na bodźce zewnętrzne, zachowując jednocześnie świadomość.

Zobacz wideo Ile Rosjan uważa Putina za zbrodniarza wojennego?

Gilman przebywa obecnie w cywilnym szpitalu, gdzie jest karmiony doustnie przez sondę tylko płynnym pokarmem. Jak precyzuje NYT, zmaga się z wysoką gorączką oraz nadciśnieniem. Przedstawiciele organizacji określają jego stan jako krytyczny, zagrażający życiu. Matka więźnia przyjechała do Rosji, jednak personel placówki medycznej odmówił jej możliwości zobaczenia się z synem.

Waszyngton: Gilman jako karta przetargowa w negocjacjach

Rodzina Gilmana oraz przedstawiciele Global Reach utrzymują, że uwięzienie mężczyzny ma charakter polityczny i wynika bezpośrednio z jego amerykańskiego obywatelstwa. Departament Stanu USA wydał oświadczenie, w którym wyraził głębokie zaniepokojenie pogarszającym się stanem zdrowia i dalszym przetrzymywaniem więźnia. Władze w Waszyngtonie zaznaczyły, że wielokrotnie interweniowały w tej sprawie u rządu rosyjskiego, domagając się uwolnienia obywatela USA ze względów humanitarnych. Stany Zjednoczone zarzucają Moskwie celowe przetrzymywanie Amerykanów w celu wykorzystywania ich jako narzędzia do wywierania nacisku podczas negocjacji dotyczących wymiany więźniów.

źródło: PAP

Udział