
-
Pojawiają się głosy naukowców, które sugerują, by nie usuwać wysp śmieci z oceanów, zanim nie zostaną zbadane procesy biologiczne zachodzące na ich powierzchni.
-
Analizy wykazują, że na plastikowych wyspach żyje 37 gatunków przybrzeżnych bezkręgowców, a ponad 70 proc. tego typu skupisk zamieszkują organizmy, które mogą przyczyniać się do rozwoju nowych ekosystemów.
-
Usuwanie takich skupisk może zniszczyć istniejące tam formy życia i procesy biologiczne, ale śmieci w oceanach nadal negatywnie wpływają na środowisko i ludzi.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Takie głosy zaczęły się podnosić właśnie przy okazji powstania GPGP, czyli Great Pacific Garbage Patch – gigantycznej wyspy połączonych z sobą, skumulowanych śmieci. Dryfuje ona po Oceanie Spokojnym między Hawajami a wybrzeżem Kalifornii. Według „The Ocean Cleanup” to 1,6 mln kilometrów kwadratowych, a zatem pięciokrotność obszaru Polski. Można powiedzieć, że to zupełnie nowe państwo z butelek, nakrętek, reklamówek i folii. Choć warto pamiętać, że nie jest to stały ląd, a zajmowana powierzchnia jest szacunkowa. Wielkość tej wyspy śmieci jest ponadto zmienna. Kawałki plastiku i odpady toną, dryfują, przemieszczają się, w ich miejsce dochodzą nowe. Wielkość się zmienia, gdyż ekologowie czynią także starania, by tej wielkiej i kompromitującej ludzkość sterty jednak się pozbyć. Koszty wielkiego sprzątania szacują w sumie na 7,5 mld dolarów.
Sprawa nie jest jednak taka prosta. „New Scientist” opublikował w zeszłym roku opinie, z których wynika, że taka operacja byłaby wielce ryzykowna i może przynieść także… sporo szkód. Mówimy bowiem o zbiorowisku, które mocno oddziałuje na środowisko.
Odpadki i śmieci formują na oceanach całe wyspy
A GPGP nie jest jedyną taką wyspą odpadków na światowych oceanach, nie jest nawet jedyną na Pacyfiku. Teraz „Nature Ecology and Evolution” podnosi kwestię sensu i zakresu likwidacji takich skupisk śmieci i usunięcia ich z morza. Jak czytamy w przytoczonych tu badaniach: „Analiza unoszących się plastikowych śmieci w subtropikalnym wirze północno-wschodniego wskazuje na 37 gatunków przybrzeżnych bezkręgowców żyjących na wyspach śmieci, trzykrotnie przewyższających bogactwo środowiska pelagiczne mórz. Ponad 70 proc. wysp śmieci jest zamieszkałych przez takie organizmy. Ich szybki rozwój, często bezpłciowy prawdopodobnie ułatwia długotrwałe utrzymywanie się na tratwach zbudowanych z odpadków”. I dalej mamy sugestię, że akurat w wypadku Pacyfiku rozległe i otwarte wody tego oceanu ograniczały kolonizację go przez gatunki przybrzeżne. Teraz zaś pojawiła się dla nich taka szansa. „Gatunki przybrzeżne utrzymują się na otwartym oceanie jako istotny składnik neopelagicznej społeczności podtrzymywanej przez rozległe i rozrastające się morze plastikowych śmieci” – piszą badacze z Uniwersytetu Georgetown.
Ich zdaniem, należy w związku z tym wstrzymać wszelkie działania likwidujące platformy śmieciowe dopóki nie zbadamy zachodzących na nich skomplikowanych już i ciekawych procesów życiowych.
Wedle tych sugestii, neuston to grupa organizmów żywych, które utrzymują się bezpośrednio na powierzchni wody i są one kluczowym elementem systemu podtrzymywania życia w oceanie. To często bakterie, algi i wiele innych mało dostrzeganych organizmów żywych. Pomagają utrzymać sieć pokarmową, uczestniczą w przemieszczaniu gazów między atmosferą a wodnymi głębinami mórz oraz rozkładają martwą materię unoszącą się w wodzie, dzięki czemu inne formy życia mogą ją wykorzystać.
Łatwo możemy zniszczyć powstałe ekosystemy
Zdaniem naukowców, wyciągnięcie z wody plastiku i śmieci może unicestwić te organizmy i zniszczyć procesy życiowe, które już zaczęły tu zachodzić. Przypominać by to mogło dawne niszczenie całych ekosystemów zanim ktokolwiek je poznał i zbadał.

To wezwanie wywołuje wiele kontrowersji, jako że doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, jak zły wpływ na świat i środowisko mają śmieci w oceanie. Same cząsteczki mikroplastiku uwalniane przez wyspy śmieci wnikają do ciał ryb, wielorybów, żółwi morskich czy morskich ptaków. Ostatecznie docierają też do ludzi, a ich usunięcie z wód mórz i oceanów wydaje się już nierealne. Zanieczyszczenie oceanów ma kolosalny wpływ na życie na Ziemi i może buduje nowe ekosystemy, ale jednak wiele istniejących wcześniej procesów życiowych zakłóca.
Ponadto wyspy śmieci pozwalają na przemieszczanie się organizmów na większą skalę niż kiedykolwiek. Np. po wielkim tsunami w Japonii, które uszkodziło elektrownię atomową w Fukushimie w marcu 2011 r., mnóstwo szczątków zostało zabranych do oceanu przez wielką falę. Po roku japońskie śmieci pełne żywych organizmów zaczęły być wyrzucane na brzeg Ameryki Północnej i Hawajów. Dotarło tam 100 tys. przedmiotów, a na nich 381 żywych japońskich gatunków przybrzeżnych.




![Ślubowanie sędziów TK. Polacy ocenili decyzję Nawrockiego [SONDAŻ] Ślubowanie sędziów TK. Polacy ocenili decyzję Nawrockiego [SONDAŻ]](https://bi.im-g.pl/im/6b/33/1f/z32714859IER,Karol-Nawrocki.jpg)







