Każdy kolejny Minister Finansów każdego roku wyrzuca w błoto dziesiątki milionów złotych z naszych podatków. Tzn. Minister Finansów dosłownie w błoto ich nie wyrzuca. On – stojąc ustawowo na straży dyscypliny finansów publicznych – rozdaje ogromne prezenty finansowe, głównie dużym, bogatym firmom, z którymi przegrał sprawy sądzie administracyjnym, bo wcześniej nałożył na nie nienależne podatki.
Daje im te prezenty w postaci zwolnionych z podatku zawyżonych, o narastające po wyrokach NSA przez wiele miesięcy, odsetek od należnych im zwrotów nadpłat. Bowiem fiskus zwrotów nie dokonuje bezpośrednio po przegraniu sprawy, ale dopiero po napisaniu przez sąd pisemnego uzasadnienia wyroku, po przekazaniu akt do sądu niższej instancji, po nadaniu klauzuli prawomocności przez sąd pierwszej instancji, po zwrocie akt do organu i po wydaniu kolejnej decyzji przez organ lub umorzeniu postępowania. Te czynności trwają co najmniej pół roku, a często dużo dłużej. Bowiem badanie tego, czy przestrzegana przez organy podatkowe jest dyscyplina finansów dotyczy terminowości dokonywanych zwrotów, ale nie tego jak długo po wykazaniu, że kwoty pobrane były nienależne, a jedynie bada się po jakim czasie dokonywany jest zwrot od przekazania akt administracyjnych z sądu do organu. Zadziwiające podejście do gospodarności.
Naruszanie prawa własności


