W ubiegłym tygodniu prokuratura w asyście policji wkroczyła na teren prywatnego zoo w Łącznej koło Mieroszowa. Służby dokonały oględzin i zatrzymały pięć osób. Zwierzęta miały zostać zabrane do innych miejsc opieki. Wywieziono łącznie 33 zwierzęta, część za granicę. 

Zoo Łączna to prywatny ogród zoologiczny. Jako miejsce opieki nad zwierzętami działa od lat, a w 2012 r. otrzymało status ogrodu zoologicznego. Jak podają jego właściciele na swojej stronie internetowej, od tamtego czasu zaczęły się w nim pojawiać zwierzęta egzotyczne: tygrysy, kangury, jelenie milu i różne gatunki małp. Łącznie żyje w nim ok. 100 gatunków zwierząt.


Zobacz wideo

ZOO Łączna z powietrza: Cisza po akcji służb

Koordynatorka opieki nad zwierzętami w zoo w Łącznej zrezygnowała

Z decyzją odebrania zwierząt z zoo w Łącznej nie zgadza się część mieszkańców miejscowości. W ubiegłym tygodniu niektórzy próbowali zablokować transport zwierząt, co skutkowało interwencją policji. Służby ukarały mandatem jedną osobę, a cztery zatrzymały w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej funkcjonariuszy.

Dr inż. Marta Zając-Ossowska, która miała koordynować opiekę nad zwierzętami w zoo w Łącznej po interwencji prokuratury, ogłosiła w piątek (23 października) swoją rezygnację. Jak przekazała we wpisie na Facebook’u „od tygodnia podejmowała starania w celu uzyskanie formalnego umocowania do koordynowania bieżącej opieki nad zwierzętami oraz organizacji pracy zespołu ZOO Łączna”. 

„Pomimo wcześniejszych zapewnień ze strony proszących mnie o pomoc organów i instytucji, do dziś nie udało się dopełnić niezbędnych formalności. Jest to kwestia kluczowa, ponieważ nie mogę przyjmować odpowiedzialności za obszary, w których nie mam jasno określonych kompetencji i formalnego umocowania do podejmowania decyzji” – podkreśliła.

Zając-Ossowska wycofała się z koordynacji opieki „do czasu uregulowania tej sytuacji”. „Nie zmienia to mojego przekonania, że dobrostan zwierząt i bezpieczeństwo pracowników powinny pozostać priorytetem” – dodała.

Śledztwo prokuratury ws. zoo w Łącznej

W piątek (23 października) prok. Marek Rusin poinformował, że śledztwo w sprawie zoo w Łącznej przejęła Prokuratura Okręgowa w Świdnicy. Sąd Rejonowy w Wałbrzychu nie uwzględnił wniosku prokuratury o aresztowanie Marcina N., jak wcześniej podawano właściciela placówki. W piątek prokuratura poinformowała, że według rejestru CEiDG nie prowadzi on działalności w zakresie zoo. Nie jest właścicielem zoo w Łącznej, ale pełnomocnikiem właściciela. Marcinowi N. i czterem innym osobom prokuratura postawiła zarzuty znęcania się nad zwierzętami.

Prokuratura prowadzi również śledztwo w sprawie utrudniania postępowania karnego dotyczącego podejrzenia znęcania się nad zwierzętami przebywającymi w zoo w Łącznej. Według śledczych upubliczniona została informacja o planowanych czynnościach procesowych związanych z zabezpieczeniem zwierząt i ich relokacją. „Tym samym udzielano podejrzewanym o sprawstwo przestępstwa pomocy w uniknięciu odpowiedzialności karnej” – podał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy Pindera.

„Ponadto śledztwo jest prowadzone w sprawie utrudniania tego samego postępowania karnego poprzez celowe uszkadzanie ogrodzeń, siatek zabezpieczających zwierzęta i innych bezprawnych działaniach osób utrudniających relokację zwierząt i realizację prowadzonych czynności procesowych, a tym samym udzielenie podejrzewanym o sprawstwo przestępstwa pomocy w uniknięciu odpowiedzialności karnej” – dodał rzecznik świdnickiej prokuratury.

Zarzuty dla policjantki. Miała ostrzec podejrzanego przed interwencją

W piątek prokuratura postawiła zarzuty policjantce Katarzynie S., która odpowie za poplecznictwo. Miała ona ostrzegać podejrzanego Marcina N. przed planowaną akcją służb w zoo w Łącznej.

„W rozmowie Katarzyna S. mówi: 'Ja mam nadzieję, że mnie Pan gdzieś tam nie nagrywa, bo ja tak naprawdę z partyzanta dzwonię’. Wypowiedź ta nie może stanowić podstawy do pociągnięcia drugiego rozmówcy do odpowiedzialności karnej. Rozmowa była bowiem skierowana do niego, a ujawnienie zaplanowanych czynności nastąpiło wobec niego, co doprowadziło do utrudnienia postępowania karnego” – przekazała prokuratura w komunikacie. 

Policja objęła Katarzynę S. dozorem. Policjantka jest obecnie zawieszona w czynnościach służbowych. Przyznała się do stawianych jej zarzutów, ale odmówiła złożenia wyjaśnień.

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version