-
Sędziowie w Moguncji uznali, że kobieta mogła sprowokować jamnika do ataku swoim zachowaniem.
-
Jamnik nie został uznany za psa niebezpiecznego pomimo poważnych obrażeń, ponieważ sąd wziął pod uwagę okoliczności zdarzenia.
-
Wyrok sądu podkreślił, że pies nie musi akceptować bliskiego kontaktu z obcymi osobami, zwłaszcza jeśli prowadzi to do sytuacji stresowej.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zapadł wyrok w sprawie ataku jamnika na kobietę, a sąd orzekł, że zwierzę nie powinno zostać uznane za niebezpieczne. Choć pogryzienie miało poważne konsekwencje i wymagało interwencji chirurgicznej, zdaniem sędziów sam fakt, że pies ugryzł człowieka, nie przesądzał w tej sytuacji o jego niebezpiecznym charakterze.
Atak jamnika podczas rodzinnego spotkania
Do wypadku doszło w niemieckim powiecie Mainz-Bingen, w Nadrenii-Palatynacie. Jak opisał niemiecki dziennik „Bild”, nie był to atak przypadkowego psa spotkanego na ulicy. Do pogryzienia doszło podczas spotkania rodzinnego, a kobieta znała otoczenie, w którym przebywało zwierzę, ale wcześniej nie miała kontaktu z tym konkretnym jamnikiem.
Poszkodowana była opiekunką babci opiekuna psa. W pewnym momencie uklękła obok sześcioletniego jamnika szorstkowłosego. Według relacji przedstawionej przez opiekuna kobieta chwyciła głowę zwierzęcia obiema rękami, a następnie zbliżyła twarz do jego pyska. Chciała najprawdopodobniej pocałować psa. Wtedy jamnik ugryzł ją w twarz.
Skutki zdarzenia okazały się poważne. W wyniku ugryzienia kobieta straciła fragment górnej wargi. Obrażenia były na tyle poważne, że konieczna okazała się operacja w szpitalu. Nie chodziło więc o powierzchowne zadrapanie ani niegroźne uszczypnięcie zębami, lecz o uraz wymagający leczenia chirurgicznego.
Takie okoliczności sprawiły, że sprawa nabrała poważnego charakteru. Pogryzienie człowieka przez psa może prowadzić do konsekwencji zdrowotnych, a także do postępowania administracyjnego dotyczącego dalszego sposobu utrzymywania zwierzęcia. W tym przypadku decyzja lokalnych władz stała się początkiem sporu, który ostatecznie rozstrzygnął sąd administracyjny.
Gmina uznała psa za niebezpiecznego
Po ataku właściwy urząd gminy zakwalifikował jamnika jako psa niebezpiecznego. W konsekwencji nałożono na opiekuna dodatkowe obowiązki dotyczące wyprowadzania zwierzęcia. Podczas spacerów pies miał być prowadzony na krótkiej smyczy i nosić kaganiec. Decyzja miała ograniczyć ryzyko kolejnego pogryzienia i zwiększyć bezpieczeństwo osób, które mogłyby znaleźć się w pobliżu zwierzęcia.
Dla opiekuna oznaczało to jednak, że jego pies został formalnie uznany za niebezpiecznego mimo tego, że wcześniej nie miał na koncie podobnego poważnego incydentu. Mężczyzna nie zaakceptował rozstrzygnięcia gminy. W pisemnym stanowisku wyjaśniał, że sytuacja rozegrała się bardzo szybko i nie zdążył zareagować. Podkreślał też, że jest mu przykro z powodu obrażeń kobiety.
Opiekun twierdził, że jamnik nigdy wcześniej nie zranił nikogo w tak poważny sposób. W jego ocenie znaczenie miało również zachowanie poszkodowanej, która nagle zbliżyła twarz do pyska zwierzęcia i przytrzymała jego głowę. Mężczyzna uważał, że pies mógł poczuć się zagrożony, zwłaszcza że oboje nie znali się wcześniej.
Zapewnił przy tym, że w przyszłości będzie uważniej pilnował kontaktów swojego pupila z obcymi osobami. Nie chodziło więc o twierdzenie, że do ugryzienia w ogóle nie doszło, lecz o zakwestionowanie oceny, według której jeden incydent powinien przesądzać o zakwalifikowaniu jamnika jako niebezpiecznego.
Gmina nie zmieniła jednak stanowiska. Argumentowała, że nawet pojedynczy przypadek pogryzienia może wystarczyć do uznania psa za niebezpiecznego. W Nadrenii-Palatynacie przepisy przewidują taką możliwość nie tylko w odniesieniu do określonych ras, ale również do zwierząt, które wykazały się skłonnością do gryzienia. Opiekun postanowił zatem dochodzić swoich racji przed sądem.
Sąd administracyjny w Moguncji rozstrzygnął sprawę
Sprawą zajął się sąd administracyjny w Moguncji. To właśnie tam oceniono, czy decyzja gminy o uznaniu jamnika za niebezpiecznego była uzasadniona w świetle okoliczności zdarzenia. Postępowanie nie dotyczyło wyłącznie samego faktu pogryzienia, ponieważ ten nie był kwestionowany. Istotne stało się również zachowanie kobiety oraz to, czy pies miał obowiązek tolerować sposób, w jaki próbowała nawiązać z nim kontakt.
Sędziowie przychylili się do argumentacji opiekuna. W uzasadnieniu wskazali, że poszkodowana swoim zachowaniem najprawdopodobniej sprowokowała ugryzienie. Zdaniem sędziów takie postępowanie nie odpowiada zasadom właściwego traktowania zwierząt. Pies nie musi akceptować każdego rodzaju dotyku ani bliskiego kontaktu narzuconego przez człowieka. Przytrzymanie głowy i zbliżenie twarzy do pyska mogło zostać odebrane przez jamnika jako sytuacja zagrażająca, zwłaszcza że nie znał wcześniej kobiety. W rezultacie opiekun wygrał spór z lokalnymi władzami, a jamnik nie został uznany za niebezpiecznego.

Dlaczego jamnik nie został uznany za psa niebezpiecznego?
Sprawa pokazuje, że w ocenie zachowania psa ważne mogą być nie tylko skutki ataku, ale także jego przyczyny. Władze gminy uznały, że samo ugryzienie daje podstawę do zakwalifikowania zwierzęcia jako niebezpiecznego. Sąd przyjrzał się jednak dokładniej przebiegowi spotkania i uznał, że kobieta mogła sprowokować reakcję jamnika, naruszając jego przestrzeń i ograniczając możliwość swobodnego wycofania się.
W tej sprawie sąd uznał, że zachowanie kobiety było istotnym elementem całego zdarzenia. Próba pocałowania psa nie musi być odbierana przez zwierzę jako przyjazny gest. Dla człowieka taki kontakt może oznaczać czułość, ale dla nieznanego psa przytrzymywanie głowy, nachylanie się nad nim i zbliżanie twarzy do pyska mogą być źródłem stresu. Zwierzę może wtedy zareagować obronnie.
Wyrok nie zwalnia opiekunów z obowiązku pilnowania psów ani nie podważa potrzeby ochrony ludzi przed pogryzieniami. Przypomina natomiast, że bezpieczeństwo zależy także od sposobu, w jaki człowiek podchodzi do zwierzęcia. Nie każdy pies lubi być obejmowany, głaskany po głowie czy całowany, a brak znajomości z czworonogiem powinien skłaniać do szczególnej ostrożności.
Nie całuj obcego psa. Tak można uniknąć pogryzienia
Historia z Niemiec jest przestrogą dla osób, które spontanicznie próbują nawiązać bliski kontakt z cudzym zwierzęciem. Nawet niewielki pies, taki jak jamnik, może ugryźć, jeśli poczuje się osaczony albo przestraszony. Rozmiar czworonoga nie przesądza o sile jego reakcji, a przyjazne zamiary człowieka nie gwarantują, że zwierzę zinterpretuje je w taki sam sposób.
Wyrok sądu administracyjnego w Moguncji nie zmienia podstawowej zasady: kontakt z psem powinien odbywać się z poszanowaniem jego granic. W tej konkretnej sprawie sędziowie uznali, że jamnik nie musiał tolerować próby pocałowania go przez obcą osobę. To właśnie ten element przesądził o rozstrzygnięciu sporu z gminą i sprawił, że sprawa stała się szeroko komentowanym przykładem tego, jak istotne są okoliczności pogryzienia.


