
Pisaliśmy o zaniku fauny w Wielkiej Brytanii i o działaniach, które podjęto. Brytyjczycy nie odtwarzają bowiem jednego czy dwóch brakujących do talii gatunków. Jeleń szlachetny zniknął z Anglii i Walii w XVIII w., zachował się tylko w Szkocji. W tym samym czasie wymarła na brytyjskich ziemiach sarna. Oni w zasadzie zmieniają cały ekosystem, próbując cofnąć czas do epoki średniowiecza, gdy europejska fauna występowała u nich jeszcze w komplecie.
Nazywają to rewilding. Jak czytamy: „Rewilding to szeroko zakrojona odbudowa ekosystemów do punktu, w którym natura może sama o siebie zadbać. Dąży do przywrócenia naturalnych procesów i, w stosownych przypadkach i we właściwym czasie, ponownego wprowadzenia brakujących gatunków – pozwalając im kształtować krajobraz i jego siedliska. Rewilding daje nadzieję i możliwość dania naturze (i nam) szansy na walkę – przywrócenie jej życia, ratowanie dzikiej przyrody, zwalczanie załamania klimatu i przynoszenie korzyści ludziom i społecznościom”.
Chcieli ratować przyrodę, teraz mają problem
Jak podaje The Guardian w Anglii nie ma naturalnych drapieżników, więc jelenie rozmnażają się szybko i bez konieczności kontroli populacji. Cztery gatunki jeleniowatych, które nie są rodzime – mundżak, jeleń wodny, daniel i jeleń sika – zostały wprowadzone na wolność i dobrze się rozwijają. Tylko dwa gatunki jeleniowatych występujące w Anglii – sarna i jeleń szlachetny – są rodzime.
Jednak nadmierna populacja jeleni stwarza problemy dla lasów: zjadają liście, pąki i łodygi młodych drzew oraz zdzierają korę z dojrzałych drzew, co może negatywnie wpływać na ich zdrowie i zwiększać podatność na choroby. Niektóre jelenie, zwłaszcza sika, drapią swoje poroże o drzewa, co może niszczyć młodsze drewno. Dane rządowe pokazują, że 33 proc. angielskich lasów znajduje się obecnie w niekorzystnym stanie z powodu wpływu jeleni, w porównaniu z 24 proc. na początku XXI wieku.
Prawnie wiążące rządowe cele środowiskowe nakładają na niego obowiązek regeneracji lasów, co odpowiada wzrostowi netto o 43 tys. hektarów. Będzie to trudne, jeśli populacja jeleni będzie się nadal zwiększać.
Brytyjski rząd zmienia taktykę. Wcześniej stawiał ogrodzenia i płoty, teraz planuje odstrzał jeleni. Zostaną określone obszary priorytetowe na szczeblu krajowym, na których jelenie występują niezwykle licznie i mają bardzo szkodliwy wpływ na tereny leśne. To tam zostaną przeprowadzone odstrzały.
Zgodnie z nowym programem właściciele gruntów będą mogli otrzymywać wynagrodzenie za odstrzał jeleni, gdy zwierzęta opuszczą tereny leśne, co ułatwi namierzanie problematycznej populacji
Ekspertka wyraziła się jasno – brak naturalnych drapieżników był przyczyną wzrostu populacji jeleni w całej Anglii. Wilki, niedźwiedzie, rysie i inne drapieżniki szczytowe zostały wytępione wiele lat temu. Dodatkowym czynnikiem jest również załamanie klimatu.
Jak podaje brytyjski portal szczególny nacisk zostanie położony na redukcję populacji mundżaka, który został uznany za gatunek inwazyjny. Zostanie też przeprowadzona oceny populacji jeleni sika i jeleni wodnych, aby sprawdzić, czy można je dodać do listy gatunków inwazyjnych i pilnie zwalczyć. To trzy gatunki jeleniowatych, które uznano za powodujące największe szkody.













