W piątek w południe zakończyła się akcja protestacyjna Związku Zawodowego Maszynistów, w ramach której prowadzący pociągi zwalniali przed przejazdami drogowo-kolejowymi do 20 km/godz. Choć protest dobiegł końca, przedstawiciele kolei uprzedzili pasażerów o utrzymujących się utrudnieniach w ruchu. Prezes PKP PLK Piotr Wyborski podczas spotkania z mediami nakreślił perspektywę na resztę dnia.

Zobacz wideo PKP: Pociągi opóźnione łącznie o 13 tys. minut

– Przewidujemy, że sytuacja związana z opóźnieniami będzie trwała do późnych godzin popołudniowych, do późnych godzin wieczornych – powiedział Wyborski na piątkowej konferencji prasowej. Szef PKP Intercity Janusz Malinowski zapewnił z kolei, że w nadchodzący weekend (w sobotę i niedzielę) ruch pociągów powinien odbywać się już w pełni normalnie.

Reakcja rządu: surowsze kary i nowe technologie

Do protestu maszynistów odniósł się minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Szef resortu podkreślił, że głównym celem akcji było uświadomienie kierowcom, iż „przejazd drogowo-kolejowy jest newralgicznym punktem na mapie i drodze każdego kierowcy”.

– Nieuwaga, brak rozsądku może spowodować katastrofę w ruchu lądowym, może spowodować śmierć osób. Dlatego Związek Zawodowy Maszynistów postanowił zainicjować akcję, która dzisiaj dotknęła bardzo wielu pasażerów, dotknęła organizację ruchu kolejowego – powiedział Klimczak.

W odpowiedzi na postulaty środowiska kolejowego, minister infrastruktury zadeklarował podjęcie pilnych prac legislacyjnych. Planowane przepisy mają umożliwić zatrzymywanie prawa jazdy kierowcom, którzy zignorują czerwone światło przed przejazdem. Projekt ma być gotowy na następne posiedzenie rządu. Zapowiedziano również rozbudowę infrastruktury zabezpieczającej.

– Oprócz zmiany przepisów, jako rząd, jako ministerstwo deklarujemy jeszcze bardziej intensywne prace w kierunku inwestycji na przejazdach drogowo-kolejowych. Będziemy je zabezpieczać w dodatkowe urządzenia – zapowiedział minister. Jak przypomniał, od początku obecnej kadencji dodatkowe systemy zabezpieczające zamontowano w ponad 800 takich miejscach w kraju.

Skala piątkowych opóźnień

Według danych kolejarzy między północą w czwartek a piątkowym południem na tory wyjechały 3 tysiące składów, z czego do stacji docelowych dotarło 2,6 tysiąca.

– 700 pociągów dojechało z opóźnieniem, 1,9 tys. pociągów pasażerskich dojechało prawidłowo – podliczył Piotr Wyborski. W tym czasie odwołano łącznie 67 pociągów, jednak tylko w siedmiu przypadkach (na części lub całości trasy) miało to bezpośredni związek z akcją maszynistów.

– Szacujemy, że w ramach akcji protestacyjnej działania związane z dłuższymi, wydłużonymi czasami przejazdu dotyczyły poniżej 20 proc. pociągów, które kursowały na polskiej sieci kolejowej – dodał szef PKP PLK.

Zaczęło się od tragicznego wypadku

Protest maszynistów to pokłosie wypadku na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych (woj. mazowieckie), niedaleko Przysuchy, do którego doszło w środę 9 września. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że kierujący pojazdem ciężarowym wjechał na tory pomimo nadawanego sygnału świetlnego zakazującego wjazdu, doprowadzając do zderzenia z pociągiem PKP Intercity relacji Lublin – Szczecin. W wyniku wypadku wykoleiła się lokomotywa oraz dwa pierwsze wagony składu, którym podróżowało co najmniej 114 osób. Zginęła jedna osoba, pasażerka pociągu.

Po wypadku premier Donald Tusk ocenił, że katastrofa kolejowa w Sokolnikach Suchych pokazuje, że trzeba natychmiast rozpocząć pilną pracę nad radykalnym zaostrzeniem przepisów dla osób, które systematycznie wjeżdżają na przejazdy kolejowe.

Kolejarze liczą też na rozpoczęcie prac nad ustawą o czasie pracy maszynistów. Związkowcy zaznaczyli, że oczekują „konkretnych decyzji i realnych działań, które będą efektem” deklaracji ministra Klimczaka.

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version