-
Nanotyrannus to odrębny gatunek drapieżnika, a nie młody osobnik tyranozaura, co potwierdziły najnowsze badania naukowe.
-
Zwierzę osiągało rozmiary niedźwiedzia polarnego, opierając swoje strategie łowieckie na szybkości i zwinności, a nie na ogromnej sile.
-
Sprzedaż kompletnego szkieletu nanotyrana Jodi za 47,3 mln dolarów wywołała sprzeciw środowiska naukowego, obawiającego się zniknięcia bezcennych okazów w prywatnych kolekcjach.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Szkielet drapieżnika o wysokości około 3 metrów, nazwanego Jodi, został wystawiony na aukcji w domu Sotheby’s w Nowym Jorku. Sprzedaż nastąpiła rok po tym, jak naukowcy potwierdzili, że szkielet należy do odrębnego gatunku tyranozaura, a nie jest jedynie szczątkami młodego albo nie w pełni dojrzałego osobnika t-rexa.
Pisaliśmy o tym w Zielonej Interii, otwiera się w nowym oknie. Nanotyrannus to zwierzę, które w 1946 r. zostało opisane jako gorgozaur na podstawie pojedynczej czaszki. Ponowne badanie okazu znalezionego w formacji Hell Creek w Stanach Zjednoczonych miało miejsce w 1988 r. Dokonali go Michael Williams, Philip J. Currie i Robert T. Bakker. Zwierzę zostało zakwalifikowane jako nowy rodzaj drapieżnika należący do nowego rodzaju tyranozaurów, nazwanego Nanotyrannus, ze względu na jego niewielkie rozmiary ciała. Od tamtej pory trwała dyskusja, czy nanotyran istotnie jest nowym rodzajem drapieżnego dinozaura, spokrewnionego jedynie z tyranozaurem, czy też to także synonim tyranozaura, który po prostu nie osiągnął dużych rozmiarów ciała. Dopiero najnowsze badania wyjaśniły tę kwestię. Nie mamy do czynienia z małym t-rexem, ale odrębnym gatunkiem.
Nanotyran wyglądał jak mała kopia tyranozaura
Jest to o tyle istotne, że oznacza, iż w kredzie żyły na Ziemi różne gatunki tyranozaurów. Były blisko spokrewnione, ale różniły się od siebie, także rozmiarami. Wielki i powszechnie znany t-rex nie był jedyny. Nanotyran – jak na tyranozaury – był naprawdę niewielki. To jedna dziesiąta wielkości tyranozaura rexa. To zwierzę osiągało rozmiary niedźwiedzia polarnego i opierało swoje strategie łowieckie nie na wielkiej sile, ale na szybkości i zwinności. Jako wersja fit tyranozaura, bardzo do niego podobna, stanowił wielką zagadkę – czy rzeczywiście tyranozaur rex osiągnął pod koniec kredy aż taką różnorodność?
Wymaga to jeszcze zbadania, więc tym bardziej niepokojące jest to, co stało się w Nowym Jorku. Poskładany szkielet nanotyrana Jodi został wystawiony na sprzedaż jako uciecha kolekcjonerów i milionerów. Dom aukcyjny Sotheby’s opisał go jako „doskonały, gotowy do wystawienia na wystawie” szkielet, składający się z około 191 skamieniałych kości i „przepięknie zachowanej, praktycznie kompletnej czaszki”.
Zakładano, że osiągnie 9 mln dolarów, a nabywca zapłacił rekordowe 47,3 mln dolarów. Licytacja trwała 12 minut, a personalia nabywcy nie są znane. Pozostał anonimowy.
Naukowcy przerażeni. Sumy za dinozaury są zawrotne
Ta suma to druga co do wysokości kwota, jaką zapłacono za szczątki dinozaura. Rekordzistą jest tyranozaur imieniem Gus, sprzedany także w tym roku za 50,1 mln dolarów. Kwoty te stanowią łatwą podnietę dla ludzi, tymczasem naukowcy ostrzegają, że podobne praktyki są niezwykle niebezpieczne. Zwłaszcza dla badań naukowych. Handel szczątkami dinozaurów może im poważnie zaszkodzić, o ile stanie się modny i osiągnie duże sumy.
Prof. Steve Brusatte, paleontolog z Uniwersytetu Edynburskiego i konsultant filmów z serii „Park Jurajski”, powiedział w programie „What in the World” w BBC World Service, że aukcje tego typu są „niepokojące”. „Nie znam żadnego muzeum ani uniwersytetu, które mogłyby sobie pozwolić na taką cenę” – powiedział. „- Wyobraźcie sobie, że Mona Lisa należałaby do superbogatej osoby i nie byłaby wystawiona, a ludzie nie mogliby jej zobaczyć, nie mogliby się nią nacieszyć”.
Szkielet wymagający jeszcze badań może zniknąć w prywatnej kolekcji i nikt nawet nie będzie wiedział, gdzie jest oraz jak jest przechowywany. „Nie mamy żadnych szans z prywatnym biznesem. Nie możemy pozwolić sobie finansowo na zdobycie takich okazów” – mówił prof. Garcia-Bellido w „Washington Post”, gdy na podobnych zasadach sprzedano szkielet stegozaura imieniem Apex., otwiera się w nowym oknie

Krytycy takich aukcji ostrzegają, że zaczyna to przypominać koszmarne wizje z „Parku Jurajskiego” i „Jurassic World”, a zwolennicy przypominają, że w XIX wieku wyścig o „białe złoto” jak nazywano kości dinozaurów między kolekcjonerami Edwardem Cope’m i Othnielem Marshem doprowadził do odkrycia wielu dinozaurów na Dzikim Zachodzie. Były to kamarazaury, diplodoki, brachiozaury, drapieżne allozaury. Tam opisano legendarnego brontozaura, który przez lata kształtował ludzkie wyobrażenie o wielkich dinozaurach. W kredzie Kolorado zamieszkiwały triceratopsy, szereg dinozaurów kaczodziobych. Te szkielety jednak po wyścigu trafiały do muzeów.













