8 grudnia 2006 roku Sejm wybrał Lidię Bagińską na sędzię Trybunału Konstytucyjnego. Jej kandydaturę zgłosiły Samoobrona i Liga Polskich Rodzin, a poparło ją również PiS. Po wyborze pojawiły się jednak informacje o kontrowersjach związanych z wcześniejszą pracą Bagińskiej jako syndyka firmy budowlanej Unikat Development.
W 2005 roku sąd odwołał ją z tej funkcji w związku z nieprawidłowościami przy wykonywaniu obowiązków. Wątpliwości dotyczyły między innymi konfliktu interesów (zatrudnianie powiązanych ze sobą osób i własnej kancelarii do obsługi upadłości), niewykonywania zarządzeń sędziego oraz wprowadzenia sądu w błąd. W lutym 2007 roku sąd drugiej instancji utrzymał tę decyzję w mocy.
Prezydent Lech Kaczyński miał wątpliwości i zwlekał ze ślubowaniem
Jak przypomina „Wyborcza”, Andrzej Lepper ujawnił wówczas, że w rozmowach z prezydentem padały „sugestie”, by Bagińska zrezygnowała. Lepper podkreślał, że nie jest ona przestępczynią, a odebranie ślubowania od wybranego przez Sejm sędziego jest obowiązkiem prezydenta.
Ostatecznie 6 marca 2007 roku Kaczyński odebrał ślubowanie od Bagińskiej – 70 dni po jej wyborze przez Sejm. W przemówieniu przyznał, że uroczystość jest „nieco opóźniona” z powodu wątpliwości. Dodał, że najlepszym sposobem ich wyjaśnienia są procedury przewidziane w przepisach o TK.
Później wyjaśniał, że „wbrew wyraźnemu obowiązkowi” przez wiele tygodni zwlekał z odebraniem ślubowania. Zdecydował się na ten krok dopiero wtedy, gdy sugestie, by Bagińska zrezygnowała, nie przyniosły skutku. Jak tłumaczył, „innej metody tutaj nie ma”. Podkreślał przy tym, że postąpił zgodnie z konstytucją, ponieważ to Sejm wybrał Bagińską na sędzię TK.
Ówczesny prezes TK Jerzy Stępień powiedział „Wyborczej”, że prezydent się wahał, ale uznał, że nie ma prawnych podstaw do odmowy. Po ślubowaniu Stępień zapowiedział Bagińskiej postępowanie wyjaśniające.
Bagińska pełniła funkcję sędzi TK zaledwie przez sześć dni. 12 marca 2007 roku, w obliczu perspektywy postępowania dyscyplinarnego, zrzekła się stanowiska. Lech Kaczyński oświadczył, że był usatysfakcjonowany jej decyzją.
Czym ta sprawa różni się od dzisiejszej?
Kaczyński zwlekał i naciskał na rezygnację, ale ostatecznie ślubowanie odebrał. Zaakceptował też, że wątpliwości wyjaśnia się w procedurach Trybunału, a nie przez blokadę ślubowania.
Tymczasem obecny spór dotyczący odebrania ślubowania sędziów TK sięga początku kwietnia tego roku. W marcu Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów, ale prezydent zaprosił na uroczystość zaprzysiężenia tylko dwoje z nich – Magdalenę Bentkowską oraz Dariusza Szostka. Oboje złożyli oni ślubowanie w obecności Karola Nawrockiego.
Pozostali – Krystian Markiewicz, Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska i Maciej Taborowski – nie otrzymali zaproszeń. Według przedstawicieli Kancelarii Prezydenta przy ich wyborze doszło do błędów. 9 kwietnia sędziowie złożyli więc ślubowanie w sejmowej Sali Kolumnowej, zaznaczając, że robią to „wobec prezydenta”. Potem przekazali pisemne roty ślubowań na biurze podawczym Kancelarii Prezydenta.
Nie objęli jednak urzędów. Prezes TK Bogdan Święczkowski stwierdził, że wydarzenia w Sejmie z ich udziałem nie może uznać za ślubowanie „wobec prezydenta”. Nadal nie orzekają. Bez nich TK nie może sformułować prawidłowych składów ani zwołać Zgromadzenia Ogólnego, więc nie funkcjonuje.
W czerwcu Sejm wybrał Sławomira Patyrę na sędziego TK – po zaproszeniu przez prezydenta złożył on ślubowanie pod koniec lipca. 4 września na sędziego TK wybrany został Maciej Berek – wcześniej minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Jest ósmą osobą wybraną przez Sejm obecnej kadencji na sędziego TK. Jego kadencja powinna rozpocząć się w połowie września. Do tej pory Kancelaria Prezydenta nie zaprosiła go do złożenia ślubowania. Berek kierował w tej sprawie pisma do prezydenta, które jednak – według jego słów – pozostały bez odpowiedzi.
14 października złożył ślubowanie w Sejmie. Nawrocki powiedział jednak, że „nie wie, przed kim Berek przysięgał, ale na pewno nie przed prezydentem RP”. – A jeżeli nie dokonał tej oczywistej formalności, to z całą pewnością nie jest sędzią TK – stwierdził prezydent.


