
-
W Jeziorze Dridzis na wschodzie Łotwy rozbił się niezidentyfikowany dron, który eksplodował po uderzeniu w wodę.
-
Służby prowadzą szczegółowe działania na miejscu, badając szczątki urządzenia. Zie zgłoszono żadnych poszkodowanych.
-
W regionie wschodnim Łotwy w ostatnich dniach odnotowano już kolejne incydenty z naruszeniem przestrzeni powietrznej przez drony.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Na wschodzie Łotwy doszło do kolejnego, niepokojącego incydentu z udziałem bezzałogowego statku powietrznego. W sobotę rano w jeziorze Dridzis w okolicy miasta Krasław rozbił się niezidentyfikowany dron, który po zetknięciu z wodą eksplodował.
Jak poinformowała policja stanowa, nikt nie odniósł obrażeń, jednak na miejscu zdarzenia znaleziono szczątki urządzenia, a teren objęto szczegółowymi oględzinami.
Łotwa. Dron wpadł do jeziora i eksplodował
Jak podają łotewskie media, do akcji skierowano dodatkowe siły – policję wyposażoną w drony, funkcjonariuszy straży pożarnej i ratownictwa wodnego z łodziami oraz żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Łotwy.
Ze względu na rozległy obszar jeziora Dridzis, położonego ok. 20 km od granicy z Białorusią i ok. 100 km od Rosji, działania prowadzone są z dużą ostrożnością i mają potrwać jeszcze kilka dni.
Jak przekazał przedstawiciel Narodowych Sił Zbrojnych na Łotwie Maris Tutins, systemy wykrywania nie zarejestrowały wcześniej przelotu drona nad terytorium kraju, co oznacza, że nie uruchomiono żadnego alertu dla mieszkańców.
– Jestem w kontakcie z odpowiedzialnymi służbami, działającymi w regionie Krasławia, w pobliżu jeziora Dridzis, po katastrofie i eksplozji bezzałogowego statku powietrznego w jeziorze. Oczekuję, że służby udzielą jak najbardziej szczegółowych informacji na temat okoliczności zdarzenia i dalszych działań – oznajmił z kolei premier Evika Siliņa.
Zdarzenie widział jeden z mieszkańców, który w chwili katastrofy przebywał nad jeziorem na rybach. Jak relacjonował dla LSM.lv, obiekt początkowo przypominał mu stary samolot. Dopiero później zorientował się, że to bezzałogowiec. Według jego opisu dron przeleciał nad jeziorem, zawrócił, a następnie runął do wody i eksplodował.
Mężczyzna znajdował się około półtorej kilometra od miejsca upadku. Podkreślił również, że w chwili zdarzenia nie otrzymał żadnego ostrzeżenia na telefon.
Drony przekraczają granice. Seria incydentów w krajach NATO
W regionie wschodnim Łotwa od miesięcy regularnie dochodzi do alertów, związanych z możliwą aktywnością dronów, co – jak wskazują władze – ma związek z wojną w Ukrainie i napiętą sytuacją przy wschodniej granicy NATO.
Jak informowaliśmy w Interii, także w czwartek na Łotwie wykryto bezzałogowiec. Tamtejsze wojsko potwierdziło naruszenie przestrzeni powietrznej kraju przez co najmniej jednego drona. W reakcji na zagrożenie poderwano myśliwce w ramach misji NATO Baltic Air Policing NATO.
Statek został wówczas zauważony także przez mieszkańców Krasławia, a lokalne władze zwołały posiedzenie komitetu ochrony cywilnej. Sytuację monitorowano także wspólnie z sojusznikami, a część ostrzeżeń trafiła do kilku gmin na wschodzie kraju.
-
Drony z Rosji rozbiły się na Łotwie. Wojsko potwierdza
-
Kraje bałtyckie apelują do NATO po incydentach. Chcą pilnej zmiany i misji

